Strona główna » Śmierć w hotelu. Martwi kobieta i mężczyzna, znalezieni w wynajętym pokoju zielonogórskiego hotelu, to małżeństwo pochodzące z Małomic.

Śmierć w hotelu. Martwi kobieta i mężczyzna, znalezieni w wynajętym pokoju zielonogórskiego hotelu, to małżeństwo pochodzące z Małomic.

przez imperia

Martwi kobieta i mężczyzna, znalezieni w wynajętym pokoju zielonogórskiego hotelu, to małżeństwo pochodzące z Małomic. W ich rodzinie to nie jest pierwsza tragiczna śmierć.
Sprawę śmierci małżeństwa (62-latka i 60-latki) w pokoju hotelu przy ul. Ceglanej bada Prokuratura Rejonowa w Zielonej Górze. Ich zwłoki znaleziono w czwartek, 5.12.
 Przypomnijmy. W ubiegłym tygodniu gruchnęła informacja o śmierci dwojga hotelowych gości. Stało się to po tym, jak personel wszedł do pokoju, gdy nikt nie reagował na pukanie.
Już wówczas pojawiły się informacje, że doszło do samobójstwa bądź zabójstwa i samobójstwa.
W tej sprawie jest wiele niewiadomych. Pewne jest to, że odbyła się sekcja zwłok. Wstępnie była planowana następnego dnia (6.12.) po makabrycznym odkryciu, ale jej termin został przesunięty.
  – Sekcja zwłok została przeprowadzona w poniedziałek, 9.12. – potwierdza Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Na pytania o to, co wynika z jej protokołu, śledczy nabierają wody w usta.
– Nie udzielamy żadnych informacji w tej sprawie, również tych dotyczących wyników sekcji zwłok. Nie ma bowiem zgody prokuratora prowadzącego, z uwagi na dobro rodziny i ochronę postępowania – ucina wszelkie pytania E. Antonowicz.
 Wokół sprawy pojawiają się różne informacje. Wynika z nich, że przyczyną śmierci miało być powieszenie.
Czekaja na wieści
Jak się dowiadujemy, małżeństwo pochodzi z Małomic. Oboje byli już na emeryturze, on wcześniej służył w wojsku. Ostatnio mieszkali w wynajętym mieszkaniu w Żarach, choć swojego czasu przebywali w Żaganiu. Słyszymy, że mają syna, który mieszka we Wrocławiu, ale ich kontakty miały być rzadkie.
Dotarliśmy do rodziny zmarłej kobiety. Jej 85-letnia matka, mieszkanka Małomic, jest zdruzgotana. Cztery lata temu straciła syna i męża, praktycznie dzień po dniu. Obaj zmarli na covid.
 – Teściowa nie jest w stanie obecnie rozmawiać na ten temat. Utrata dwóch najbliższych osób, dzień po dniu, to dla niej ogromna trauma, z którą do dziś nie może się pogodzić. Wciąż bardzo przeżywa śmierć swojego męża i syna, a teraz straciła kolejne dziecko – ukochaną córkę. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie zna okoliczności śmierci swojej córki i zięcia – opowiada jej synowa i zarazem bratowa zmarłej.
 Tym bardziej, że wciąż jest więcej niewiadomych niż pewnych informacji. A te chciałaby dostać matka 60-latki.
– Ona ciągle czeka na wyjaśnienia. Tak naprawdę, jest w szoku, bo córka nie żaliła się jej na jakieś problemy. Przyjeżdżali normalnie w odwiedziny, czas upływał w miłej atmosferze – dodaje nasza rozmówczyni.
 Mieszkańcy Małomic są w szoku. 
– Ci ludzie kiedyś mieszkali w Małomicach, ale po śmierci jego rodziców, wyjechali stąd. Bardzo żal mi matki tej kobiety. Wcześniej straciła syna, który parę lat temu zmarł na koronawirusa. Teraz córkę pochowa. Stracić dwójkę dzieci w takich okolicznościach to coś strasznego. Nad tą rodziną jakieś fatum ciąży – mówi jej sąsiadka.
Nieoficjalnie dowiadujemy się, że przyczyną desperackiego kroku miały być problemy finansowe.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz