Strona główna » Pani burmistrz dostała podwyżkę. Radni także. Nowy rok na bogato rozpoczął się dla Beaty Kowalczuk, burmistrz Brodów.

Pani burmistrz dostała podwyżkę. Radni także. Nowy rok na bogato rozpoczął się dla Beaty Kowalczuk, burmistrz Brodów.

przez imperia

Nowy rok na bogato rozpoczął się dla Beaty Kowalczuk, burmistrz Brodów. Dostała niezłą podwyżkę, choć nie wszyscy uważają, że się należała. Więcej zainkasują też radni, ale pod warunkiem, że będą przychodzić na wszystkie posiedzenia.
Niezłą podwyżką od nowego roku cieszyć się może Beata Kowalczuk, burmistrz Brodów.  Podczas sesji w przedostatnim dniu starego roku zatwierdzili ją, choć niejednogłośnie, radni. 
Dotychczas jej pensja, ustalona tuż po zeszłorocznych wyborach samorządowych, wynosiła 15 tys. 576 zł (w tym wynagrodzenie zasadnicze – 8 tys. 200 zł, dodatek funkcyjny – 2 tys. 520 zł, dodatek specjalny -i 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego łącznie oraz dodatek za wieloletnią pracę).
Teraz samo wynagrodzenie zasadnicze wzrosło o 2 tys. 50 zł (do 10 tys. 250 zł), a dodatek funkcyjny o 380 zł, czyli do 2 tys. 900 zł. Dodatek specjalny wyniósł 3 tys. 945 zł. Oczywiście burmistrz będzie się też należał dodatek za przepracowane lata.
W uchwale znalazło się uzasadnienie, że taki poziom jest zgodny z prawem. Inna rzecz, że gdyby nie był, podwyżka w życie wejść by nie mogła. Niemniej jednak, jak wynika z treści uchwały, B. Kowalczuk mogłaby dostać więcej. Bo maksymalny poziom wynagrodzenia zasadniczego burmistrza w gminie do 15 tysięcy mieszkańców (w ten poziom wlicza się gmina Brody) wynosi 10 tys. 250 z. Czyli jest max-pensja, ale nieco skromniejszy dodatek funkcyjny. W 15-tysięcznej gminie może sięgnąć 3 tys. 150 zł, a tymczasem B. Kowalczuk ma „tylko” 2 tys. 900 zł.
Nie widział możliwości
Podczas sesji radni nie zabierali głosu, ale pomysł nie przeszedł gładko. Bo przeciw zagłosowali Marek Tracz, Olga Maćkowiak, Roksana Sowa, Jarosław Gnyp, Elżbieta Skrzypczak. Od głosu wstrzymała się Anita Król. Pozostali byli za.
– Na tę chwilę nie widziałem możliwości poparcia dla tej podwyżki. Trzeba byłoby poczekać co najmniej rok od wyborów. Gdyby było w porządku, to można by było dać. Ale co chwila się coś dzieje – krytykuje M. Tracz, przewodniczący komisji budżetu. I wylicza: – Począwszy od wyborów sołeckich, które trzeba było powtórzyć. Nie został też złożony wniosek na dofinansowanie do termomodernizacji szkół. Tłumaczyli się, że nie było ofert na przygotowanie dokumentacji. Owszem, skrócony został termin przyjmowania wniosków, bo pewnie było ich za dużo, ale myśmy czekali, nie ma wiadomo na co i straciliśmy. Teraz znowu 2 mln 700 tys. zł pójdzie na modernizację oczyszczalni, żeby spełniała wymogi. Ktoś przez wiele lat brał pieniądze, żeby działała, ktoś powinien tego pilnować. A teraz dokładamy tyle kasy. Z drugiej strony mieszkańcy niepodłączeni do kanalizacji płacą po 45 zł za metr sześcienny.
Radni też dostali
Podwyżkę dostali także radni. Do tej pory przewodniczący Rady Miasta miesięcznie otrzymywał 1 tys. 300 zł, przewodniczący komisji – po 300 zł za posiedzenie, a pozostali radni – 250 zł. Teraz podstawą do obliczenia będzie maksymalna kwota dla radnego w małej gminie, czyli 2 tys. 147,31 zł.
Szeregowy radny w Brodach dostanie teraz miesięcznie 40 proc. tej kwoty, czyli 858 zł, przewodniczący komisji 55 proc., czyli 1 tys. 181 zł, a przewodniczący Rady Miasta – 77 proc., czyli czyli 1 tys. 653 zł. Ale za każdą nieobecność dieta będzie obcinana o 20 proc. 
-Wcześniej był problem, że była jedna komisja, a jak się okazywało, że trzeba zwołać kolejne posiedzenie w danym miesiącu, to był zgrzyt, bo nie było pieniędzy. A teraz podjęliśmy decyzję, że może będą trzy komisje. Jak ktoś nie przyjdzie, nie dostanie. Chodzi o to, żeby zaktywizować radnych – ocenia M. Tracz.
Choć przyznaje, że kwota diety jest wyższa. 
– Ale jako radni pracujemy w kilku komisjach. Do tego sesja. W grudniu miałem komisje statutową, rewizyjną, budżetową. Jak bym to policzył, to będę w plecy. Ale nie o to chodzi, by zarabiać – tłumaczy M. Tracz.
Inni radni najwyraźniej nie mieli wątpliwości, bo wszyscy zagłosowali „za”. Nieobecna była Jolanta Filipowicz.
Podwyżkę dostali – przy takim samym poparciu radnych – sołtysi. Ich dieta wzrasta z 200 zł do 300 zł.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz