Zapowiedzieli kategorycznie rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 3 w Żaganiu na spotkaniu (6.02.) na Moczyniu. Przyszli ubrani w koszulki „Nie będziesz Kowalem losu naszych dzieci” .
– Pod hasłem reorganizacja kryje się po prostu wygaszenie naszej szkoły – zaznaczył na wstępie Marek Dąbek. – Jeśli teraz zgodzilibyśmy się redukcję naszej szkoły do klas I-IV, to za dwa lata jej już nie będzie. Nasze dzieci jeździłyby do molochów, na drugi koniec miasta.
– W naszej szkole na 150 miejsc jest 140 dzieci. Dlatego głupotą jest wysyłanie ich do innej szkoły – dodała kolejna mieszkanka.
– Zabrakło dialogu władz miasta z nami – zaznaczył Jacek Wróblewski, ojciec trzecioklasisty. – Nikt z nami tego nie konsultował, nie pytał o zdanie. Postawiono nas przed faktem dokonanym. To wywołało w nas największy ból.
Szok dla uczniów
Przewodnicząca rady rodziców w SP nr 3, Zuzanna Skiba i zarazem matka siódmoklasistki, przyznała, że konieczność przenosin do innej szkoły byłaby dla jej córki traumatyczna.
– Tutaj ma swoich nauczycieli. Teraz, nagle, w ósmej klasie miałaby iść do innej szkoły, mieć innych nauczycieli. A przecież przed nią egzamin ośmioklasisty – zaznaczyła Z. Skiba. – W naszej Trójce jesteśmy jedną wielką rodzinę, dlatego będziemy o nią walczyć do końca! Tutaj nikt nie jest anonimowy.
– Nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko dojeżdżało do szkoły na drugą czy trzecią zmianę – zastrzegła Ewelina Majsak. – W naszej szkole nasze dzieci czują się bezpiecznie. Mają dodatkowe zajęcia. Dlaczego moja córka miałaby ich zostać pozbawiona?
Dzieci wyrwane ze środowiska
Agnieszka Smorągiewicz podkreślała, że kameralna szkoła to najlepsza opcja dla uczniów ze spektrum autyzmu. W takich „molochach” jak Siódemka nie miałyby takiej opieki i odpowiedniego poziomu nauczania.
– Po przenosinach do szkoły na Moczyniu, moje dziecko otrzymało ogrom wsparcia od nauczycieli – podkreśliła. – Tutaj nasz syn rozkwitł, wyciszył się, uspokoił. Terapia przebiega wspaniale, syn ma wspaniałe wyniki w nauce. W takim środowisku nasze dzieci mogą kwitnąć, osiągnąć świetne wyniki w nauce, ale tylko wtedy, gdy będą miały odpowiednie warunki. Nasza pani psycholog, gdy dowiedziała się o planowanej reorganizacji, stwierdziła, że będzie to dla nas cofnięcie się w terapii o cztery lata. Czy o to chodzi?!
– My reprezentujemy pokolenie z gimnazjum, więc musieliśmy chodzić z Moczynia do molocha, jakim jest Piątka. Do końca się tam nie odnaleźliśmy – skwitował Mateusz Grzelec. – Dziwię się niektórym radnym, którzy jako nauczyciele uczyli nas wtedy w tej Piątce wuefu, że nie pamiętają, jak wtedy szkoły były przepełnione. To nie były najlepsze warunki do rozwoju i nauki. Był problem z dotarciem ze szkoły do domu. Byliśmy zdani na siebie.
Uczniów nie zabraknie!
Sylwia Kubalewska podkreśliła, że w pierwszej klasie w Trójce jest 23 uczniów.
– To prawda, że tylko 11 z naszego obwodu. Dużo dzieci jest z gminy wiejskiej Żagań, głównie ze zlikwidowanej szkoły w Trzebowie, ale też z Siódemki, bo rodzice woleli mniejszą szkołę – zaznaczyła. – Z wyliczeń wynika, że za trzy lata z naszej dzielnicy będzie w pierwszej klasie 16 uczniów. A przecież coraz więcej młodych osiedla się i buduje na Moczyniu. Niestety, władza zrobiła mętlik w głowach rodziców, co może odstraszyć i popsuć nabór.
Marek Dąbek nadmienił, że Moczyń ciągle się rozwija.
– „Imigranci”, którzy się u nas osiedlają, brali pod uwagę, że tutaj jest szkoła, kościół, sklep i przystanek. I boisko orlik. I co teraz? – pytał pan Marek.
– Moczyń to jest nasza mała ojczyzna. Nie pozwólmy, aby czasy PRL-u wróciły – zastrzegł J. Wróblewski.
Ale to już było…
Paweł Lóssa, ojciec uczennicy SP nr 3, przypomniał, że burmistrz Sławomir Kowal chciał już reorganizować szkoły podczas.
– Pomysł likwidacji Trójki nie jest nowy. W latach 2008-10 było wiele pomysłów na reorganizację żagańskiej oświaty – podkreślił Lóssa. – Retoryka była identyczna. Burmistrz straszył, że system oświaty w Żaganiu załamie się za dwa, trzy lata. Jak się okazuje w 2025 roku, nie załamał się. A co było po drodze? Referendum w sprawie odwołania burmistrza i radnych. Adam Dzieńdziara podkreślił na ostatnim spotkaniu z burmistrzem, że nie widział dotąd takiej buty. Ta buta była od 2010 r. i wiemy, jak się skończyła. W 2013 r. odbyło się referendum, które skończyło się odwołaniem ówczesnych władz. Dzisiaj pomysły pana Kowala wracają. Tyle że nie jest wzięty w tych planach aspekt dobra dziecka. Wiadomo, że budżet miasta nie jest z gumy, ale nikt nie bierze pod uwagę aspektu społecznego. A może warto przeprowadzić analizę w tych największych szkołach, jak Siódemka czy Piątka? Tam wiele spraw zamiata się pod dywan. Być może należałoby zmniejszyć liczbę uczniów w tych szkołach, na rzecz tych lokalnych, w dzielnicach. Dzieci to nasza przyszłość.
16
Poprzedni artykuł