W Nowej Zelandii żagańscy speleolodzy z klubu Bobry walczyli z komarami, mrówkami i ulewami. Przedzierali się przez busz, eksplorując dotąd nieodkryte niebezpieczne jaskinie. Na koniec odwiedzili wioskę Hobbitów, znaną z ekranizacji „Władcy Pierścieni”.
Ponad miesięczna wyprawa była niesamowitą przygodą życia. Daniel Oleksy,kierownik wyprawy, Krzysztof Cygan, Emil Piotrowski, Adam Majger, Franciszek Kramek, Piotr Pilecki i Dariusz Drozdek przeżyli prawdziwy surwiwal w buszu.
Żaganianie odkryli i eksplorowali jaskinie m.in. w Parkach Narodowych Kahurangi oraz Abela Tasmana. Celem Bobrów była też jaskinia Starlight, która jest największą studnią wlotową w Nowej Zelandii (Harwoods Hole) o głębokości ok 190 m.
– Były zjazdy w studniach, przechodzenie ciasnych partii i sprawdzenie wszystkich korytarzy. Każdą jaskinie dokładnie mierzyliśmy i wykonaliśmy dokumentację fotograficzną. Po powrocie będziemy musieli zrobić dokumentację graficzną. Znalezione jaskinie to głównie pionowe studnie – opisuje w swoim dzienniku K. Cygan. – Ale droga do jaskiń nie była taka łatwa. Każdego dnia maczeta rozgrzana do czerwoności torowała nam drogę i tak cały czas. Mokrzy i pogryzieni w miejsca wcześniej pogryzione przez inne gatunki musieliśmy kończyć eksplorację. A w kolejnym dniu znowu eksploracja. Czasami było tak, że akcje poszukiwania jaskiń w buszu oprócz odcisków, otarć i ukąszeń, nie przyniosły oczekiwanych wyników. Po całym dniu eksploracji zasypialiśmy w namiotach, w odgłosach nocnego życia buszu.
Na koniec pobytu w Nowej Zelandii Bobry zwiedziły słynną wioskę Hobbitów, czyli Hobbiton. Do Polski wrócą w sobotę, 8 marca. Cali i zdrowi, z wielkim bagażem przygód i katalogiem odkrytych jaskiń.
19
Poprzedni artykuł