Mówią handlowcy z targowiska przy ulicy Lotników w Żarach. Są zdesperowani. O 100 procent wzrosły opłaty rezerwacyjne, które ponoszą. – Tak nigdy nie było! – skrążą się. I dodają: – Przecież tutaj nie zarabia się kokosów.
Wielkie oburzenie wśród handlujących na żarskim targowisku przy ul. Lotników. Od marca inkasenci zaczęli pobierać od nich wyższe opłaty rezerwacyjne. Podwyżka wynosi 100 procent.
– To się coraz mniej opłaca. W jednej chwili opłata rezerwacyjna wzrosła mi ze 180 zł na 360 zł, a za plac opłaty wzrosły nawet ponad trzykrotnie, bo płaciłem 30 zł, a teraz płacę 100 zł. Dodatkowo zaczęli naliczać opłaty za samochód, który stoi na miejscu, które już raz opłaciłem. Gdyby chociaż coś tutaj było robione, ale my ciągle musimy stać w błocie. Poza tym podwyżki argumentują coraz wyższymi opłatami za śmieci. A tak naprawdę to są śmieci zwożone z całego miasta, bo nikt tego nie pilnuje – mówi Robert, jeden ze sprzedawców.
Tak nigdy nie było!
Handlujący twierdzą, że coraz mniej osób kupuje na żarskim targowisku przy ul. Lotników i jest też coraz mniej sprzedających. Obwiniają za to Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, który zarządza targowiskiem i Urząd Miasta, który jest jego właścicielem.
– Rozumiemy, że koszty utrzymania targowiska rosną, ale nie może być tak, że opłaty podnosi się nam o 100 procent i jeszcze się nas o tym nie informuje. Tak nigdy nie było – denerwuje się pan Andrzej, sprzedający na żarskim targowisku od kilkunastu lat.
Dorabiają do emerytury
Żarskie targowisko było do tej pory szansą dla wielu osób na dorobienie kilku złotych do niskich emerytur. Teraz koszty zaczynają przewyższać zarobki.
– Na targowisko przychodzę dorobić do emerytury, bo jest nam bardzo ciężko. Mam męża po operacji. Tutaj nie zarabia się kokosów, a jak jeszcze podnoszą nam cały czas różne opłaty, to coraz trudniej cokolwiek zarobić. A przecież nikt nie będzie pracował tylko po to, żeby starczyło na opłaty. Gdybym miała dużą emeryturę, to bym tutaj nie stała – mówi pani Ela, która sprzedaje używane rzeczy na targowisku przy ul. Lotników.
Zawiódł się na Gajdzie
Goryczy nie ukrywa Ireneusz Kowal, rolnik z Kunic, który handluje na żarskim targowisku.
– To zmierza w jednym kierunku. Chcą zniszczyć targowisko, a plac sprzedać pod kolejny market – uważa I. Kowal. – Oceniam, że po wyborach jest gorzej. Wspierałem Edytę Gajdę, moją sąsiadkę z Kunic, przed wyborami, ale teraz wiem, że źle zrobiłem. Powiem jej to prosto w twarz, jak mnie przyjmie, bo umówić się na spotkanie z burmistrz nie jest teraz łatwo. Próbowałem spotkać się jako przedstawiciel Izby Rolniczej i Edyta Gajda nie znalazła dla mnie czasu – żali się I. Kowal i mówi, że jego opłata rezerwacyjna wzrosła z 260 zł na 520 zł.
Opłata dobrowolna?
Urzędnicy twierdzą, że opłaty targowe nie wzrosły, a podwyżki dotyczą opłaty rezerwacyjnej, która jest dobrowolna.
– Nikt nam nie wyjaśnił, dlaczego nagle od 1 marca zaczęli naliczać inaczej opłaty, dlaczego zaczęli doliczać dodatkowe opłaty za samochody. Zamiast z nami porozmawiać, nasłali na nas policję – skarżą się sprzedający.
Targowiskiem zarządza w imieniu Urzędu Miasta Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, którego prezesem jest Dorota Kasprzyszak.
– Ja tej pani na oczy jeszcze na targowisku nie widziałem. Dziwię się, że w Żarach nie znaleziono osoby na stanowisko prezesa, tylko zrobiono zaciąg z Zielonej Góry – dodaje I. Kowal.
13
Poprzedni artykuł