Strona główna » Panie komendancie, jak nie prośbą, to groźbą!

Panie komendancie, jak nie prośbą, to groźbą!

przez imperia

Żagańscy radni powiatowi chcą zmotywować komendanta 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, aby podniósł jakość usług w żagańskiej lecznicy. Jest też pomysł podwyżki czynszu lub utworzenia powiatowej spółki, która by zarządzała szpitalem.
Miesiąc minął od lutowego spotkania radnych z komendantem 105. Szpitala Wojskowego, płk Mariuszem Piwowarczykiem w sprawie redukcji godzin pracy części poradni specjalistycznych w żagańskiej filii szpitala. I zamiast poprawy, jest jeszcze gorzej. 
Do  radnych i do redakcji Regionalnej dotarły niepokojące sygnały o coraz krótszej pracy części poradni. Kulminacją coraz gorszej jakości lecznicy była sytuacja w poniedziałek, 10 marca, gdy pacjenci żagańskiego szpitala odbili się od drzwi poradni chirurgicznej. Ta była zamknięta. I nikt nie potrafił odpowiedzieć, dlaczego.
Na sesji Rady Powiatu (11.03.) znowu doszło do krytyki zarządu powiatu, który podpisał umowę ze 105. Kresowym Szpitalem Wojskowym na dzierżawę budynków żagańskiego szpitala na 5 lat. Radni wytykali staroście, że nie tylko nie wynegocjował poprawy świadczeń w żagańskiej lecznicy, ale też nic nie robi, aby wymusić na komendancie choćby utrzymania  wymiaru pracy jeszcze istniejących poradni.
 
Lekarz zasypia przy pacjencie
Radna i zarazem przewodnicząca komisji zdrowia w Radzie Powiatu, Elżbieta Kozdęba przyznała, że jest rozczarowana funkcjonowaniem żagańskiego szpitala. 
– On nie odpowiada standardom w wojsku. A powinien działać jak w szwajcarskim zegarku! – skwitowała. – Pracownicy odchodzą z żagańskiej filii 105. Szpitala ze względu na nierówne traktowanie. Odpowiada za to komendant. Dlatego skargę w tej sprawie należałoby skierować do Ministerstwa Obrony Narodowej. To wszystko rozłazi się w szwach.
Nie zgodził się z nią radny Henryk Janowicz. – Płacąc składki zdrowotne, jesteśmy pracodawcami, a w naszym imieniu działa Narodowy Fundusz Zdrowia – tłumaczył. – My musimy walczyć o to, aby tą jakość poprawić. A może komendant szpitala czuje się bezkarny, bo powiat jako partner nie naciska na lepszą jakość? To jest mienie naszych mieszkańców, pilnujmy tego! A mnie dochodzą słuchy, że zmniejszana jest ilość specjalistów, nie przyjmował nawet chirurg. Nie może być tak, że przy pacjencie zasypia lekarz. Jeśli ktoś decyduje się na umowę dzierżawy szpitala, to trzeba negocjować pewne standardy.
 
Zapędzeni w kozi róg
Wicestarosta Mariusz Krugły nie zareagował na te zarzuty. Starosty Anny Michalczuk nie było już na sesji, bo miała ważniejsze spotkanie. 
– My nie uzdrowimy systemu służby zdrowia, za to odpowiada państwo – skwitował członek zarządu, Józef Brzezicki.
Jego wniosek o zamknięcie dyskusji przepadł stosunkiem głosów 8 do 5.  – My tu przyszliśmy do pracy, temat jest ważny  – ripostował radny Maciej Boryna.
– My jako radni zawsze mamy wpływ na to, co dzieje się w powiecie. – skwitował radny Krzysztof Bugajny. – Komendant Piwowarczyk stosuje gierki i socjotechnikę, ale jaki jest szpital, każdy widzi. Standard przyjmowania pacjentów jest żenujący. My popełniliśmy błąd, oddając inicjatywę w ręce komendanta. Zostaliśmy sprowadzeni do narożnika, zapędzeni w kozi róg. My dziś nie mamy pomysłu na ratowanie tego szpitala. Ludzie nas za to rozliczą.
  – Wielu z was jest radnymi od wielu lat. Skoro było tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? – grzmiał etatowy członek zarządu, Roman Śliwiński. – Skoro oddajemy szpital i pracowników, to z tego obowiązku powinien się wywiązać dzierżawca.
 
A może podnieśmy czynsz!
Przewodniczący rady Piotr Kowalski podkreślił, że ciężko będzie wyodrębnić kontrakt dla żagańskiego szpitala, nawet w 2027 r., gdy 105. Szpitalowi kończy się kontrakt dla obu lecznic, w Żarach i Żaganiu.  – On ten kontrakt najprawdopodobniej dostanie  z automatu. O tym decyduje NFZ. Nie jest proste, aby go zabrać. Ja nie widzę sposobu. Odbiliśmy się od ściany. Ale jest jedno rozwiązanie – róbmy szpital jako powiat – zaproponował. 
– To jest sensowne. Przykładem jest Szpital na Wyspie w Żarach – wtórował mu radny K. Bugajny.
Radny Emil Buganik  zaznaczył, że powiat może wpłynąć na komendanta.  – Panie komendancie, prosiliśmy o zmniejszenie kolejek, aby ludzie nie czekali po 5 godzin.  Nie są zmniejszone. Panie Komendancie, pan się nie wywiązuje, to my idziemy w inną stronę – grzmiał Buganik. – Czynsz rzędu 4-5 tys. zł miesięcznie, podnosimy do 50 tys. zł. Jeśli pan się dalej nie będzie wywiązywał, robimy 100 tys. zł. I może wtedy te kolejki będą się zmniejszać, może wtedy będzie więcej specjalistów? 
Do tematu wrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz