Strona główna » Sekcja niczego nie wykazała

Sekcja niczego nie wykazała

przez imperia

Prokuratura nie ustaliła przyczyny śmierci 34-letniej Eweliny Lichodziejewskiej, która zmarła nagle o godz. 1 w nocy ze środy na czwartek (26/27.02.). Sekcja zwłok nie dała śledczym odpowiedzi, dlaczego doszło do tej tragedii. Trwają dodatkowe badania histopatologiczne. Śledczy nie ukrywają, że wyjaśnienie tego dramatu może zająć wiele miesięcy.
Tłumy ludzi na cmentarzu pożegnały w czwartek (6.03) młodą kobietę, która zmarła w żarskim szpitalu. Przyczyny tej tragedii bada żarska prokuratura, ale zlecona przez śledczych sekcja zwłok kobiety nie dała odpowiedzi na pytanie dlaczego 34-latka straciła życie.
– Sekcja niczego nie wykazała. Rodzina podawała wstępnie pewne okoliczności, ale ich nie potwierdzono, ani nie wykluczono w obrazie sekcyjnym. Podczas sekcji został pobrany do badań histopatologicznych materiał biologiczny. Czekamy na wyniki, a po ich uzyskaniu na protokół sekcji. Potem zostanie powołany biegły z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, bo oni oceniają takie materiały – informuje Anna Zielińska, prokurator rejonowy w Żarach. 
Będą wyjaśniać
Prokuratura planuje kolejne czynności.
– Będziemy badać cały proces leczenia, muszą być przesłuchani świadkowie, pod kątem tego, jak to się odbywało. Oczywiście wcześniej zostało wszczęte postępowanie w kierunku narażenia na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W podobnych przypadkach można też mówić o nieumyślnym spowodowaniu śmierci, ale trzeba pamiętać, że to wstępna kwalifikacja, która może ulec zmianie – dodaje A. Zielińska.
Nie mogła oddychać
Przypomnijmy, że Ewelina dwa tygodnie przed śmiercią miała zabieg ortopedyczny w 105. Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żarach. Na czas rehabilitacji przeniosła się ze swojego mieszkania w Żaganiu do domu rodziców w Żarach.
Około godz. 19 w środę (26.02) wszystko było dobrze. Zaledwie w ciągu kilku minut stan Eweliny nagle się pogorszył. Zadzwoniła do siostry, która była na górze domu i powiedziała, że się przewróciła. Gdy ta zbiegła na dół, 34-latka leżała na podłodze i nie mogła już wstać, ale była przytomna i świadoma. Mówiła, że nie może oddychać i że umiera. Do domu bardzo szybko przyjechało wezwane pogotowie. Pierwsza diagnoza to był zator płuc. Kobieta trafiła najpierw na SOR w 105 KSW, a później na OIOM. Około godz. 1 w nocy rodzina dostała telefon ze szpitala, że mogą przyjechać się pożegnać. Ewelina zmarła.
Ona tam jest
– Ciągle nie mogę uwierzyć, że jej nie ma. Gdy wchodzę do sklepu to mam wrażenie, że ona tam jest i zaraz się zobaczymy – mówi Stanisław, ojciec zmarłej 34-latki.
Pogrążona w smutku rodzina czeka na wyjaśnienie przyczyn śmierci Eweliny Lichodziejewskiej, ale śledczy nie ukrywają, że może to potrwać wiele miesięcy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz