Strona główna » Pierwsze święta bez ukochanej żony

Pierwsze święta bez ukochanej żony

przez imperia

Nie może pogodzić się ze śmiercią żony, ukochanej Eweliny (†34 l.). – Święta Wielkiej Nocy będą dla mnie trudnym czasem. Planowaliśmy założyć rodzinę. Zamiast tego jest pusty dom – mówi Kalu Uche, piłkarz Sprotavii Szprotawa.
O śmierci 34-letniej Eweliny Lichodziejewskiej pisaliśmy w lutym. Zmarła nagle, jak podejrzewano – w wyniku zatoru płuc. Dwa tygodnie wcześniej miała w żarskim 105. Szpitalu Wojskowym zabieg rekonstrukcji więzadeł w nodze, które zerwała podczas gry w siatkówkę plażową. Prokuratura wyjaśnia przyczyny śmierci. Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi, co spowodowało zgon.
 – Odeszła tak nagle, dwa tygodnie po zabiegu, wydawałoby się rutynowym, prostym – mówi jej mąż, Kalu Uche, który w Żarach prowadził z Eweliną stację paliw, a w Szprotawie gra w klubie piłkarskim Sprotavia. – Liczę, że prokuratura wyjaśni przyczyny jej śmierci. Jest dużo wątpliwości. Chcieliśmy mieć dziecko, dlatego żona chciała być kompletnie zdrowa…Stąd ten zabieg.
Ciężko w pustym mieszkaniu
Kalu z pochodzenia jest Nigeryjczykiem, przyznaje, że zbliżające się święta Wielkiej Nocy będą dla niego najsmutniejsze w życiu. 
– Moi rodzice są katolikami, dla mnie wiara w Boga to sedno życia. W naszym domu papież Jan Paweł II jest wielkim autorytetem – przyznaje „Regionalnej”. – Wielkanoc będzie dla mnie bardzo trudnym czasem. W tych ciężkich chwilach wspieramy się z rodzicami i siostrami Eweliny. Śpię u teściowej, w pokoju, w którym wcześniej mieszkaliśmy z Eweliną. Żona była za młoda na śmierć, mieliśmy tyle planów: dzieci, podróże… Ja wracam do domu i cierpię. Patrzę na nasze zdjęcia… A ona leży tam, w grobie, zamiast być przy mnie. Jest ciężko. To była moja pierwsza miłość w życiu.
Chce zostać żołnierzem
Kalu do Polski przyjechał z Brazylii, tu gra w piłkę od 2017 r. Za namową przyjaciela, Emmanuela Ohagwu, który osiedlił się w Iłowej, postanowił kontynuować piłkarską przygodę w Sprotavii Szprotawa. Jest jednym z liderów czwartoligowej drużyny. Chce został żołnierzem w 34. Brygadzie Kawalerii Pancernej. Problem w tym, że nie ma obywatelska polskiego. A to jest warunek, aby wstąpić do polskiej armii.
– Uważam, że zasługuję na polskie obywatelsko. Związałem się ze Szprotawą osiem lat temu – mówi Kalu. – Szybko pokochałem wasz kraj. W Sprotavii czuję się świetnie, zawsze mogłem liczyć na pomoc i wsparcie prezesa klubu, Dariusza Marciniaka. Znalazłem tu swoją miłość. Prowadzę myjnię samochodową w Żarach, odprowadzam podatki. Piłkarzem wiecznie nie będę, lata lecą. Chciałbym zostać żołnierzem. Od dzieciństwa pasjonowałem się historią Polski. Niestety, w żagańskiej brygadzie powiedziano mi, że warunkiem jest uzyskanie polskiego obywatelstwa.
Opinie ma jak najlepsze!
Obecnie Kalu stara się o uzyskanie obywatelstwa u prezydenta RP.  Wymogiem jest przynajmniej pięć pozytywnych opinii o nim – od burmistrza Szprotawy, klubu piłkarskiego Sprotavii, pracodawcy, rodziców żony oraz przyjaciółki Eweliny. 
– Trzy lata małżeństwa i dwa lata posiadania Karty Polaka dawało mi w kwietniu tego roku możliwość uzyskania stałego pobytu w Polsce. Zabrakło dwóch miesięcy, bo Ewelina zmarła w lutym – mówi K. Uche. – Po zebraniu wszystkich opinii, złożę wniosek do prezydenta RP.
Burmistrz Mirosław Gąsik już taką pozytywną  opinię wystawił piłkarzowi. 
– Kalu to czołowy piłkarz naszego piłkarskiego klubu Sprotavia i wielki przyjaciel Szprotawy. Szkoda mi bardzo tego chłopaka, bo nie ma łatwego życia – mówi. – Jest mocno zintegrowany z naszym społeczeństwem, szanuje naszą kulturę i tradycje. Nadanie obywatelstwa tak zaangażowanej osobie będzie miało pozytywny społecznie i medialnie oddźwięk i stanie się inspiracją dla sportowców, którzy chcą związać się z naszym krajem.
 
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz