Wyglądało groźnie, skończyło się bez poważnych obrażeń. Zderzenie aut z udziałem policyjnego radiowozu (16.04.) wyjaśnia prokuratura. A jedna z uczestniczek opowiada o jego przebiegu i dziękuje za pomoc w dramatycznych chwilach.
Wciąż wyjaśniane są okoliczności zderzenia (16.04.) w Olbrachtowie nieoznakowanego policyjnego auta kia z fordem, którym jechała pani Marzena.
Ostatni zakręt
– Wracałam do domu. Miałam przed sobą dosłownie ostatni zakręt. Nie słyszałam sygnałów dźwiękowych ani nie zobaczyłam świetlnych nadjeżdżającej nieoznakowanej policyjnej kii – relacjonuje pani Marzena.
Przyznaje, że nie pamięta samego momentu wypadku. Miała wstrząśnienie mózgu, co mogło mieć na to wpływ.
Do tego stres, bo pierwszy raz przydarzyła się jej taka sytuacja.
– Życie po wypadku nie jest już takie samo. Wiem, że największym szczęściem jest to, że żyję. Nie jestem połamana, ale wstrząs mózgu, rozcięta głowa i stres, który mi teraz towarzyszy, to chyba w tej sytuacji fart – tłumaczy.
Ma świadomość, że wypadek jest zbiegiem okoliczności, na które nikt nie miał wpływu.
– Policjanci, którzy uczestniczyli w wypadku, na pewno też przeżyli stres. Teraz, ciesząc się, że żyję, jednocześnie się niepokoję, czyja to była wina, czy można było tego uniknąć. Wierzę, że sprawa zostanie dokładnie zbadana jak najszybciej. Bo jak wiadomo, stres przyczynia się do różnych chorób, a poszkodowaną jestem nie tylko ja, ale i policjanci, którzy na pewno nie chcieli wjechać w moje auto – podkreśla.
Życie najważniejsze
Sama odczuła empatię drugiego człowieka, w chwili dla siebie dramatycznej.
– Po odzyskaniu przytomności zobaczyłam panią, która mówiła, że jest pielęgniarką. Uspokajała mnie, pomogła mi zatamować krew i była przy mnie do przyjazdu karetki. Udało mi się znaleźć tę panią i bardzo jej podziękowałam. Jak się dowiedziałam od pani Gabrysi, bo tak ma na imię, wracała z pracy w Niemczech. I natrafiła na wypadek. Jeszcze raz na łamach gazety chcę jej serdecznie podziękować za empatię, serce – kończy pani Marzena.
Poważnych obrażeń nie odnieśli również policjanci. Okoliczności zdarzenia, z uwagi na udział w nim funkcjonariuszy, badają śledczy z Prokuratury Rejonowej w Żarach.
56
Poprzedni artykuł