Strona główna » Porywający…to był wiatr

Porywający…to był wiatr

przez imperia

Derby „Gazety Regionalnej” nie stały na wysokim poziomie. Nie brakowało za to walki i bramek. Żołnierze ze Świętoszowa, wygrywając z Promieniem pokazali, że nie składają broni i będą walczyć o utrzymanie. Podopieczni Roberta Czepińskiego, choć piłkarsko byli lepsi, przegrali drugi mecz z rzędu.
Twardy Świętoszów – Promień 3:1 (2:0)
Promień: Kowalczyk – Pańko (46. min Siciński), Piechowiak, Łazar, Bryjak – Gałach (70. min Skowron), Świdkiewicz, Gad, Kosman (84. min Piskuła), Arkuszewski – Czyżyk
Sędziował: Borodziuk (Świdnica)
Czerwona: J. Szkarapat (za drugą żółtą)
Widzów: 120
Piłkarz meczu: Iwaniak (Twardy)

 Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, ale płyta w Osiecznicy, gdzie gra Twardy, przypominająca bardziej „poligon” niż boisko, nie była sprzymierzeńcem piłkarzy. Również pogoda nie rozpieszczała zawodników. Silny wiatr wyprawiał cuda z piłką i w grze obu ekip było dużo przypadkowości. Trener gości miał przed meczem nie lada problem z zestawieniem linii obrony. Kontuzjowanych było dwóch podstawowych defensorów – Mariusz Hanclich i Maciej Kwiatkowski. Ostatecznie R. Czepiński zdecydował się na nieco eksperymentalny wariant. Na bokach ustawił Michała Pańko i Dariusza Bryjaka. Dwóch środkowych obrońców stanowiła para – Dariusz Piechowiak i  Maciej Łazar.

Początek należał do gości. W 9. min strzał Bartosza Kosmana został zablokowany przez obrońców. Chwilę później z rzutu rożnego dośrodkował Jarosław Gad,  zza pola karnego huknął D. Piechowiak, bramkarz Bartłomiej Ostrowski wybił piłkę wprost pod nogi Daniela Gałacha, ten uderzył jednak za słabo. Golkiper gospodarzy błyskawicznie uruchomił Marcina Łojko, ten idealnie podał do Piotra Chlabicza, który z bliska pokonał Tomasza Kowalczyka.
W 25. min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krystiana Chruścickiego padła druga bramka dla Twardego. Do piłki dopadł M. Łojko, po jego strzale futbolówka odbiła się jeszcze od pleców Ł. Czyżyka i wpadła do siatki. – Trafienie można równie dobrze zaliczyć Łukaszowi. Czyżol w końcu się przełamał i nieważne, że strzelił nie do tej bramki. W kolejnych spotkaniach będzie trafiał już do tej właściwiej – żartował „Kowal”.    
Końcówka pierwszej połowy należała do przyjezdnych, ale nie mogli pokonać B. Ostrowskiego. Po przerwie Promień zamknął rywala na ich połowie i w 55. zdobył kontaktową bramkę. Zza pola karnego uderzył D. Piechowiak, piłka odbiła się od któregoś z piłkarzy Twardego i trafiła pod nogi wbiegającego w szesnastkę Andrzeja Sicińskiego, który w końcu znalazł sposób na B. Ostrowskiego. Już w doliczonym czasie Gracjan Arkuszewski, mógł doprowadzić do wyrównania, ale świetna paradą popisał się bramkarz. Kilka sekund później miejscowi wyprowadzili kontrę, a ostatni cios zadał przepięknym strzałem z kilkunastu metrów Daniel Szkarapt. – Porywający to był wiatr a nie spotkanie – tak skwitował mecz jeden z wychodzących ze stadionu kibiców.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz