Strona główna » Wystarczyło 5.50

Wystarczyło 5.50

przez imperia

Za nami ósmy Międzynarodowy Konkurs w Skoku o Tyczce im. Tadeusza Ślusarskiego. Bohaterem mityngu był Paweł Wojciechowski, ulubieniec żarskiej publiczności.
Do rywalizacji przystąpiło dziesięciu skoczków z Polski, Rosji, Włoch i Białorusi. Najlepszym rekordem życiowym mógł się pochwalić 21-letni P. Wojciechowski – 5.86. Zawodnik Zawiszy Bydgoszcz w tym roku pobił halowy rekord Polski. Zrobił to podczas mitingu w Gandawie. Stary rekord, należący do Mirosława Chmary (5.85) był kilka miesięcy starszy od Pawła. Przypomnijmy, że to właśnie w Żarach Paweł rozpoczął wielkie skakanie. Trzy lata temu, mało znany junior, nieoczekiwanie stał się bohaterem konkursu. Przed mitingiem 19-latek legitymował się rekordem życiowym 5.10. Szybko jednak uporał się z „życiówką”, pokonując w swoim drugim skoku 5.21. Następnie przeskoczył nad poprzeczką zawieszoną na wysokości 5.31 i 5.41. Paweł, który szybko stał się ulubieńcem żarskiej publiki, przy ogromnym dopingu kibiców w drugiej próbie zaliczył 5.51, co było rekordem Polski juniorów.
 Publika dopisała
Paweł potwierdził w minioną niedzielę (29.05.), że jest wschodzącą gwiazdą polskich skoków. Nie bez problemów, ale wygrał konkurs, pokonując poprzeczkę zawieszoną na 5.50. Wojciechowski atakował jeszcze 5.72, co jest minimum na wrześniowe mistrzostwa świata, ale trzy próby miał nieudane. – Ogólnie jestem zadowolony z zawodów. Z powodów kontuzji kolana w sezon wszedłem miesiąc później. To był mój pierwszy start i pierwsze skakanie na szesnaście kroków. Mam za sobą niezły sezon halowy i chciałbym moją formę potwierdzić latem. Dla mnie najważniejszą tegoroczną imprezą będą młodzieżowe mistrzostwa Europy. To ostatni mój rok w tej kategorii wiekowej i przydałoby się zakończyć wiek juniora jakimś medalem – stwierdził Paweł.
Drugi w zawodach był rok starszy od Wojciechowskiego Aleksy Kowalczuk, który pokonał wysokość 5.40. Rosjaninowi podobnie jak Polakowi fachowcy wróżą ogromną karierę. Trzeci był Włoch Matteo Rubiani – 5.30.
– Obawiałem się o rezultaty, bo najważniejsze imprezy tego sezonu są bardzo późno. Zawodnicy są po ciężkich zgrupowaniach. Dla większości skoczków był to pierwszy start w tym sezonie. Na szczęście Paweł wybrnął z ciężkiej sytuacji i pokonał wysokość 5.50. Szkoda, że nie udało się mu uzyskać minimum na mistrzostwa świata. W jednej z prób był naprawdę blisko – ocenił zawody Jacek Wszoła, złoty i srebrny medalista IO, a podczas imprezy konferansjer. Nie jednak wyniki, a świetna atmosfera panująca na trybunach była tego dnia najważniejsza. Kibiców do zabawy porywał Piotr Dembowski, znany dziennikarz telewizyjny. Zadowolony był również Bogusław Mamiński, dyrektor mityngu. – Dostawiliśmy w tym roku kolejną trybunę, a i tak nie wszyscy się pomieścili. Piękna pogoda, skoki na przyzwoitym poziomie. Kilka nowości, jak telebim. Żywiołowo reagująca publika.
Tradycyjnie już z trybun zawody oglądały gwiazdy lekkoatletyki. Do Żar przyjechali m.in. Władysław Kozakiewicz, Irena Szewińska, Edward Czernik, czy wspomniany J. Wszoła.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz