Strona główna » Morderczy maraton

Morderczy maraton

przez imperia

Ośmiu biegaczy z naszego regionu ukończyło 29. Hasco-Lek Wrocław Maraton. A w tym roku był to nie lada wyczyn, bo zawodnicy biegli w niesamowitym ukropie. Najszybciej z trasą uporał się Marek Lewandowski z Żar. Przybiegł na metę 105.
Maroton ukończyło 2773 osób, co jest nowym rekordem imprezy. Tym razem tempo biegu nie było oszałamiające, a to wszystko za sprawą pogody. Na zwycięzcę na mecie przyszło poczekać 2 godziny, 20 minut i 20 sekund. Samotnie aleją na Stadionie Olimpijskim finiszował, tak jak się można było tego spodziewać, jeden z Kenijczyków – Vincent Kipchirchir. Prawdziwa tragedia spotkała jego rodaka, zwycięzcę ubiegłorocznego maratonu – Samm`ego Kemeli Limo. Kenijczyk biegł jako drugi, jednak nie wytrzymał narzuconego tempa i upału. Na jakieś 500 metrów przed metą przewrócił się.
Kibice zamarli, ale dzielny maratończyk nie poddawał się i próbował o własnych siłach dotrzeć do mety. Niestety, dosłownie na kilka metrów przed nią znów stracił siły i już nie był w stanie przekroczyć jej linii o własnych siłach. Dotarł do niej, wspierając się na ramionach osób z pierwszej pomocy. Limo został zdyskwalifikowany. Niestety, takie są przepisy Na szczęście takich kłopotów nie mieli biegacze z naszego regionu. Najszybciej trasę pokonał Marek Lewandowski z Żar, przybiegł 105. Pokonanie 42 km i zajęło mu 3 godziny i 27 minut. Kolejny na mecie pojawił się Janusz Fajger z Żagania (3:32:26.).
Na 672. miejscu został sklasyfikowany Paweł Lichtański, rzecznik prasowy UM w Żaganiu. Pupil Sławomira Kowala, zrobił w to w czasie 4 godz. 5 min. Jak zdradza, maratonem fascynuje się od dziecka. – Nigdy jednak nie znajdowałem czasu, żeby do tego morderczego dystansu się przygotować. Sam maraton był niezwykle wyczerpujący. Dodatkowo wrocławskie słońce było tego dnia szczególnie dokuczliwie. Do tej pory podziwiałem zwycięzców maratonu, teraz raczej tych ostatnich – śmieje się rzecznik.
Wiesław Pastuszko z Lubska na metę wbiegł 1170 (4:26:02).
Na 1225 pozycji maraton ukończył Paweł Oszmiańczuk, z czasem 4:28:26. Dla 33-letniego żaranina, biegacza-amatora, był to pierwszy maraton w życiu. – Nigdy dotąd nie startowałem w żadnej tego typu imprezie – opowiada P. Oszmiańczuk. – Zawsze uprawiałem sport, grałem w kosza, nogę. Biegam od przeszło roku, raczej rekreacyjnie, ale chciałem się sprawdzić. Miałem nadzieję na lepszy czas, ale ostatecznie sam fakt, że ukończyłem maraton, jest dla mnie ważny – podkreśla maratończyk z Żar.
Pozostałe miejsca biegaczy z naszego regionu: 1513.Mirosław Stachowski –  04:43:49, 1550.Edward Kosałko – 04:45:19, 1582.Marta Wujda (wszyscy Żary) – 04:43:14.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz