Biegał z Jurijem Borzakowskim, Pawłem Czapiewskim. Jednak bolesna kontuzja zakończyła przedwcześnie dobrze zapowiadającą się karierę żarskiego biegacza na 800 m Daniela Babuli. Teraz chce pomagać młodym lekkoatletom.
Daniel swoją karierę rozpoczął w 1992 r. kiedy za namową swojego ojca trafił do żarskiego Argosu gdzie trenował pod okiem Krzysztofa Skorupy, a później Andrzeja Kempy. Miał wtedy 14 lat. Treningi odbywały się 2-3 razy w tygodniu a młody zawodnik zaczął odnosić sukcesy podczas wielu zawodów w Polsce i zagranicą.
Dzięki swojemu talentowi i pracy Daniel wpadł w oko słynnemu Bogusławowi Mamińskiemu, wicemistrzowi świata i Europy w biegu na 3 km z przeszkodami.W 1997 r. zaoferował on współpracę ze swoim lekkoatletycznym klubem Sportingiem Międzyzdroje. Od tego momentu rozpoczęło się profesjonalne bieganie młodego żaranina. – Odbywałem 11-12 treningów w tygodniu, przed sezonem przebiegałem 16-18 km dziennie a w trakcie ok. 10-12 km. Pamiętam, jak w ciągu jednego miesiąca, w listopadzie zrobiłem 460 km. 27 km odcinek Międzyzdroje – Świnoujście pamiętam do dziś – wspomina Daniel.
Współpraca z Mamińskim
Biegacz współpracował z trenerem Mamińskim na obozach sportowych czy podczas ważniejszych startów. Macierzystym klubem wciąż pozostawał Agros. Podczas treningów w Żarach zawodnik otrzymywał szczegółowe instrukcje od trenera Mamińskiego, za które był sam odpowiedzialny. – Nie było łatwo z powodu braku bieżni tartanowej w naszym mieście. Jeżeli chciałem biegać w kolcach musiałem jechać do Cottbus, gdzie jest piękny zadaszony stadion lekkoatletyczny – opowiada 31-latek.
Treningi z Czapiewskim
Rok 1999 był dla Daniela przełomowy. Zawodnik zajął 5 miejsce podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski i rozpoczął współpracę ze szkoleniowcem ze Słubic, Mieczysławem Ksokowskim. – Trener Ksokowski był nie tylko świetnym szkoleniowcem ale również dobrym organizatorem. Trafiłem do czołowej grupy najlepszych średniodystansowców do której zaliczał się Paweł Czapiewski czy Leszek Zblewski. Mieliśmy już wyjeżdżać do Afryki na obóz do RPA by przygotowywać się przed mistrzostwami Europy, ale plany pokrzyżowała tragiczna śmierć naszego trenera – mówi Daniel. Po śmierci Ksokowskiego grupa się rozpadła, każdy z zawodników poszedł w swoją stronę.
Zszedł poniżej 1.50 minuty, a później kontuzja
W 2000 r. podczas zawodów w niemieckim Dessau, Daniel osiągnął swój rekordowy wynik 1.49,96. Była to ostatnia pozytywna wiadomość w karierze biegacza z Żar. W tym samym roku Daniel podczas rozgrzewki odczuwa ból w nodze. Po dokładniejszym badaniu okazuje się, że dostał zapalenia ścięgna Achillesa i jego kariera zaczyna się komplikować. Długa rehabilitacja, współpraca z trenerem Kozłowskim z Międzyzdrojów doprowadziły Daniela do tego, że był w stanie współpracować z lekkoatletycznym klubem z Cottbus a następnie z AZS AWF Gorzów.
Trzy lata po zapaleniu, kontuzja ścięgna uległa odnowieniu i Daniel podjął decyzję o zakończeniu kariery sportowej w wieku 24 lat. – Być może błędem był za szybki powrót do treningów przy pierwszym urazie. Intensywne przygotowania rozpocząłem już pół roku po zapaleniu. Szczęście też jest ważne w sporcie, mi tego trochę brakło – zastanawia się Daniel.
Chce pomagać
Zakończenie kariery nie załamało psychiki Daniela. W 2005 r. ukończył Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Wrocławskim kierunek administracji a od 6 lat pracuje w zielonogórskim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Do tej pory jest rekordzistą Agrosu na 800 m. Dzięki krótkiej, ale intensywnej karierze Daniel zwiedził Europę czy mógł zobaczyć z bliska takich zawodników jak Siergiej Bubka czy Haile Gebrselassie. Aktualnie Daniel zastanawia się nad stworzeniem stowarzyszenia, które promowałoby biegi uliczne i crossowe. – Chciałbym także pomóc młodym lekkoatletom w Żarach, bo wiem, jak było mi ciężko. Warunki w Międzyzdrojach czy Słubicach były nie do porównania. Ważne jest by młody zawodnik był w odpowiedni sposób pokierowany. W sporo mniejszym Żaganiu jest bieżnia tartanowa, a nasi lekkoatleci dalej biegają po żwirze. Sport dał mu bardzo wiele, piękne chwile, możliwość poznania ciekawych ludzi dlatego chciałby by inni, młodsi koledzy mogli cieszyć się tym czym on za swoich najlepszych lat.
ramka
– To jest i duża szybkość i duża wytrzymałość, cholerna praca beztlenowa na dużym zakwaszeniu. Dlatego biali zawodnicy są jeszcze w stanie wygrywać z czarnymi zawodnikami – tak o biegach średnich mówił znany trener Zbigniew Król. Daniel Babula był na dobrej drodze, by osiągnąć znakomite rezultaty na 800 m. Jego wspinaczkę na szczyt zahamowała kontuzja. W wieku 24 lat był zmuszony zakończyć karierę.


