Strona główna » Trzeba wiedzieć, kiedy z maty zejść

Trzeba wiedzieć, kiedy z maty zejść

przez imperia

O powrocie na matę, walce z kontuzją, zakończeniem kariery, planach na przyszłość opowiada Artur Mikołajczyk, zapaśnik żarskiego Agrosu.
Po prawie rocznym rozbracie z zapasami na matę powrócił jeden z najlepszych w historii żarskiego klubu zawodnik i to w jakim stylu. – Trenuję już tylko rekreacyjnie. Oczywiście cały czas się ruszam, próbuje sił też w innych sportach walki, ale to tylko zabawa – mówi Mikołajczyk. Artur w Raciborzu w Pucharze Polski miał wystartować w kategorii 96 kg, kategorii w której odnosił największe sukcesy.- Był taki plan, ale gdy zobaczyłem, że na 120 kg też mam szansę, to nie chcąc dopuścić do bratobójczego pojedynku z moim przyjacielem Fedorem, wybrałem start w najcięższej kategorii – relacjonuje Mikołajczyk. Podopieczny Ryszarda Dynowskiegio stoczył cztery, zwycięskie pojedynki. Wygrał z Robertem Proszkowiec (Dalin Myślenice), kadrowiczem Kamilem Błońskim (Unia Racibórz), Adrianem Czernickim i klubowym kolegą Bartoszem Doroszem. – Czy jestem zaskoczony, że po dłuższej przerwie, nie trenując systematycznie, udało się mi sięgnąć po złoto? Może to dowodzić o słabości obecnych zapasów, ale również może świadczyć, że jakiś potencjał jeszcze we mnie jest (śmiech) – stwierdza Artur.
W ślady Wrońskiego
Mikołajczyk był kiedyś jednym z najlepiej zapowiadającym się zawodnikiem w historii polskich zapasów. Nienaganny technik. Mówiono, że pójdzie w ślady Andrzeja Wrońskiego. W 2000 i 2001 r. zdobył wicemistrzostwo Europy i świata juniorów. W 2004 r. gdy Artur walczył o wyjazd do Aten na IO, nabawił się groźnej kontuzji kolana. Potrzebny był zabieg, który przeprowadził, a raczej spartaczył, lekarz wyznaczony przez Polski Związek Zapasów. Artur kilkakrotnie próbował wrócić do czynnego uprawnia sportu. Z różnym skutkiem. W 2007 r. Artur po ponad dwuletnie przerwie wystartował w mistrzostwach Polski i zdobył brązowy medal. Przegrał tylko z Andrzejem Debernym . Kilka miesięcy później w Raciborzu odbył się Puchar Polski. Faworytem rywalizacji w kat. 96 kg był A. Deberny, który walczył o wyjazd na turniej kwalifikacyjny do IO. Tryumfował jednak Mikołajczyk, który we wspaniałym stylu wygrał wszystkie swój walki. Artur w finale pokonał na plecy Marcina Olejniczka z Sobieskiego Poznań. Mikołajczyk, który był poza kadrą Polski, dał do myślenia trenerowi kadry klasyków. – Gdybym był na miejscu Ryszarda Wolnego wysłałbym Artura na turniej kwalifikacyjny do Serbii. Mikołajczyk w tej formie jest w stanie powalczyć o igrzyska – mówił Dynowski, klubowy trener Artura. I tak się stało. Zapaśnik pojechał do Belgradu, ale nie zdołał wywalczyć kwalifikacji. Cały czas jednak dokuczało mu kolano, co nie pozwalało na regularne treningi. Artur startował jeszcze w lidze i to z sukcesami. Wraz z klubowymi kolegami wywalczył brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski.
Pożegnalne zawody
Dokładnie rok temu postanowił ponownie wystartować w Pucharze Polski. W trakcie pierwszej walki nie wytrzymało kolano. Czekała go kolejna przerwa. – Lekarze ocenili, że nie mam już szans na czynne uprawienie sportu, a w przyszłości będę musiał mieć endoprotezę – dodaje Mikołajczyk. – Ostatni start w Raciborzu, to było lekkie szaleństwo, ale chciałem jeszcze raz coś sobie udowodnić. To był mój ostatni start. Trzeba w końcu jasno powiedzieć, czas ze sceny zejść – stwierdza zawodnik. Artur chciałby godnie pożegnać się z zapasami. – Wraz z Fedorem myślimy o zorganizowaniu turnieju pożegnalnego. Zaprosilibyśmy przyjaciół z którymi rywalizowaliśmy arenach krajowych i nie tylko, ale na razie to tylko plany. – zapowiada Artur.
 Chce zostać przy zapasach
Artur ukończył Akademię Wychowania Fizycznego. Prowadzi działalność gospodarczą. Chciałby jednak zostać przy zapasach. Był przymierzany do roli asystenta R. Dynowskiego. Nic z tego jednak nie wyszło. Jego kandydatura została zablokowana przez zarząd klubu. – Dalej jestem otwarty na współpracę. Wiem, że mógłbym pomóc, a praca z trenerem Dynowskim przyniosłaby wiele korzyści dla klubu – kończy Mikołajczyk.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz