Mecz Sparty z Gorzowem był w Grabiku wielkim wydarzeniem. Mała wioska przeżyła najazd prawie dwustu kibiców Stilonu. Poza małym incydentem nie doszło do awantur, czego obawiali się organizatorzy spotkania. Mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.
Sparta Grabik – Stilon Gorzów 1:1 (0:1)
Bramki: Andruszczak (6. min) – Kaczorowski (85. min)
Sparta: Budzyński – Teżyk, Reszczyński, Tychowski, Homik – Kaczorowski, Niewiadomski, Siemiński, Dewo, Owsiany (59. min Andruszkiewicz) – Flaga (83. min Gromanowski)
Sędziował: Brzeskot (Zielona Góra)
Żółte kartki: Niewiadomski, Andruszkiewicz
Widzów: 500
Piłkarz meczu: Kaczorowski (Sparta)
Tak gorącego dopingu stadion Sparty jeszcze nie przeżył, a to za sprawą przyjezdnych, którzy przyjechali do Grabika trzema autokarami. Przez cały mecz wspierali swoją drużyną. Doszło tylko do jednego incydentu, kiedy to kilku miejscowych wyrostków próbowało sprowokować fanów Stilonu. Na szczęście szybko zareagowała policja, wyłapując z tłumu prowokatorów, nie dopuszczając do eskalacji wydarzeń.
Więcej działo się na boisku. Mecz stał na wysokim poziomie, nie brakowało emocji, sytuacji podbramkowych i goli. Pierwsza odsłona spotkania to przewaga Stilonu. Już w 6. min nieporozumienie bramkarza Łukasza Budzyńskiego z obrońcą Markiem Homikiem wykorzystał Artur Andruszczak, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Zawodnik, mający za sobą 171 występów w ekstraklasie, był jednym z najlepszych aktorów sobotniego widowiska.
Później Stilon miał jeszcze kilka dogodnych sytuacji, ale tego dnia piłkarze z Gorzowa Wlkp. mieli wyraźnie rozregulowane celowniki. Miejscowi przebudzili się po 20 minutach, ale ich gra była daleka od przedmeczowych założeń. Po przerwie obraz gry się zmienił. Do głosu doszli miejscowi, którzy zaczęli grać „swoje”. Konsekwentnie i cierpliwie budowali akcje ofensywne, wierząc, że w końcu uda się im zdobyć wyrównującego gola. Ten padł w 85. min po przepięknym strzale Łukasza Kaczorowskiego. Ten sam zawodnik, chwilę później mógł zdobyć drugą bramkę, ale piłka po jego strzale głową, o kilka centymetrów minęła słupek. Tuż przed końcowym gwizdkiem „meczówkę” miał Adrian Wieczorek, ale fenomenalnie w bramce zachował się Budzyński i spotkanie zakończyło się sprawiedliwym podziałem punktów.
– Pierwsza połowa dla nas, powinniśmy prowadzić do przerwy 3:0 i byłby spokój, a tak w drugiej połowy Sparta nas zdominowała. Remis jest dla nas porażką, bo wiadomo o jaki cel gramy. Po raz kolejny boisko nie było naszym sprzymierzeńcem. Preferujemy piłkę techniczną, a na grząskiej murawie trudno o taką – powiedział po meczu Robert Kozioła, piłkarz Stilonu. – Z przebiegu spotkania remis jest sprawiedliwy, ale pozostał mały niedosyt, bo w drugiej połowie przeważaliśmy. Z gry zespołu, poza pierwszymi dwudziestoma minutami, jestem zadowolony. Cieszę się, że mimo niekorzystnego rezultatu, chłopcy walczyli do końca – stwierdził Grzegorz Kopernicki, szkoleniowiec Sparty,


