W ciszy, z plakatami przeszli ulicami Lubska. Uczniowie Dwójki i innych szkół tak chcieli zaprotestować przeciw przemocy. Ich starszy kolega został pobity na śmierć, niemal w centrum miasta.
Pod hasłem „Nie dla agresji i przemocy w Lubsku” 15.09. Szkoła Podstawowa nr 2 w Lubsku zorganizowała biały marsz. Jego celem było zwrócenie uwagi mieszkańców na tragiczne wydarzenie z sierpnia, kiedy śmiertelnie został pobity Mariusz Jasiński (†24 l.), absolwent Dwójki i byłego gimnazjum.
W marszu uczestniczyli wychowawcy, nauczyciele i uczniowie SP 2, ale też ich koledzy z Trójki, z Górzyna, ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Urząd Miasta reprezentowała Elżbieta Haściło naczelnik wydziału edukacji i spraw społecznych.
– Nasi uczniowie od początku roku szkolnego przygotowywali się do tego dnia. Przygotowywali plakaty i transparenty. W piątek wszyscy ubrali się na galowo. Chodziło o to, by oddać hołd starszemu koledze, ale i zwrócić uwagę na problem narastającej przemocy. To wyraz naszego sprzeciwu wobec krzywdy i śmierci drugiego człowieka. – tłumaczy Aurelia Fert, dyrektorka SP nr 2 w Lubsku.
Marsz liczył ok. 500 osób, przeszedł od szkoły, przez centrum miasta i wzdłuż rzeczki, gdzie doszło do tragedii.
Skarżą się na areszt
Była też Bogumiła Jasińska, mama zmarłego Mariusza.
– Wciąż bardzo przeżywam jego śmierć i nie mogę się pogodzić z tym, że go nie ma. Tym bardziej chciałabym podziękować za tę inicjatywę – mówi B. Jasińska.
Przypomnijmy. W sierpniu na ul. Reja, w okolicy baru Duet doszło do ciężkiego pobicia Mariusza. Jego życia nie udało się uratować. Sprawcy pobicia, bracia Bartosz (23 l.) i Tomasz L. (25 l.) zostali aresztowani, pod zarzutem pobicia ze skutkiem śmiertelnym.
W tej sprawie wciąż toczy się prokuratorskie postępowanie.
– Z częścią akt zapoznawał się mój starszy syn. Z części zeznań wynika, że Mariusz zanim do tego wszystkiego doszło spotkał ich, a widząc, że jeden z nich się źle czuł, chciał pomóc. Ale usłyszał wulgaryzmy i wyzwiska – płacze pani Bogumiła.
– Ciągle prowadzimy czynności. Obaj podejrzani przebywają w areszcie – informuje Mariusz Juryca, z-ca prokuratora rejonowego w Żarach.
Adwokat reprezentujący aresztowanych próbuje ich wydobyć z aresztu.
– Do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze wpłynęło zażalenie na postanowienie sądu w Żarach. Jak dotychczas nie zostało ono rozpatrzone – kończy M. Juryca.

