Hania Dul ma 19 lat. Jest żaranką i z rodzinnego miasta wyjechała 5 lat temu. Chciała profesjonalnie uprawiać siatkówkę i wybór najlepszej akademii w Polsce wydawał się świetnym pomysłem. Dlatego zostawiła dom, najbliższych, szkołę, koleżanki i przyjaciół i pojechała do Legionowa. W tym roku zdała maturę i dostała się na studia. Jej wybór padł na uczelnię w Łodzi. Od nowego sezonu Hanka będzie reprezentowała barwy drugoligowego Libero VIP Biesiadowo Aleksandrów Łódzki.
Hanna lub jak zwykle wszyscy ją nazywają Hania siatkówkę kocha od zawsze. Zainteresowanie wyniosła z domu, w którym w siatę się grało i oglądało. Jej tata ucieszył się, że Hanka od małego była zapatrzona w ten sport, dlatego postanowił jej pomóc.
Haniu jak wyglądała twoja droga siatkarska?
Już od małego byłam zainteresowana siatkówką, jednak nigdy nie myślałam nad tym, żeby zacząć uprawiać ten sport. Na początku szkoły podstawowej brat zabrał mnie na SKS w szkole i już od pierwszego treningu zaiskrzyło. Od tamtego momentu nie wyobrażałam sobie jak w moim życiu miałoby nie być siatkówki. Do dwunastego roku życia grałam w UKS Promień Żary, potem przez 2 lata w SPS Zbąszynek i ostatnie 5 lat spędziłam w LTS Legionovia. Teraz zaczynam swój pierwszy sezon w Libero VIP Aleksandrów Łódzki.
Dlaczego to była akurat siatkówka
W domu zawsze leciała w telewizji siatkówka. Jeździliśmy wspólnie na mecze i kibicowaliśmy naszym ulubionym drużynom. Jest to dyscyplina drużynowa, która uczy współpracy i komunikowania się z innymi, z czym miałam problem jako dziecko.
Kto cię zachęcał do wyjazdu do Legionowa?
Cała moja rodzina mnie wspierała i dalej wspiera. Przyjeżdżali na mecze i mi kibicowali. Tata woził mnie na treningi i zawsze mi pomagał, gdy tego potrzebowałam. Mam też wspaniałych przyjaciół, którzy pomimo moich ciągłych wyjazdów i braku czasu, nigdy mnie nie zostawili. W momencie mojego wyjazdu do Legionowa, ten klub był uznawany za najlepszy w Polsce, więc gdy jako zwykła zawodniczka, która nigdy nie wyjeżdżała z województwa Lubuskiego dostałam propozycję gry w ich zespole, odpowiedź była jasna. Legionovia ma doświadczonych trenerów i bardzo dobry system szkolenia. Jednak jako świeżo upieczona 14-latka, było mi ciężko podjąć tę decyzję, ale rodzice mnie nakłaniali do pójścia tą ścieżką. Najtrudniej było mi przywyknąć do myśli, że jestem 550 km od domu i moich bliskich nie będzie przy mnie, kiedy będę tego potrzebowała. Jednak jak już wspominałam, znalazłam innych bliskich, którzy stali się moim drugim domem. Musiałam nauczyć się samodzielności i radzenia sobie z problemami w pojedynkę.
Trudno było na początku?
Jestem bardzo zżyta z moim domem rodzinnym, więc początki nie były łatwe. Przywyknięcie do nowego miejsca zajęło mi dłużej niż innym, ale po roku pobyt w Legionowie stał się przyjemnością. W tym miejscu dojrzałam i przeżyłam najważniejsze lata mojego nastoletniego życia. Znalazłam tam przyjaźń, ludzi którym wiem, że mogę zaufać i wiem, że będą mnie wspierać.
Dlaczego zdecydowałaś się na grę w Łodzi?
Jest to drugoligowa, młoda drużyna, która ma ambicje i chce zrobić awans do pierwszej ligi. Dlatego, że jest to mój pierwszy sezon, w którym będę grała tylko w seniorskiej siatkówce, to uznałam, że lepiej grać w meczach i się rozwijać, niż na siłę próbować swoich sił w pierwszej lidze i grzać ławę.
Czy twoja przyszłość jest związana z siatkówką?
Kocham to co robię i dopóki mogę łączyć to z nauką, to na pewno będę wiązała przyszłość z siatkówką. Dostałam się na studia w Łodzi i klub daje mi możliwość chodzenia na uczelnie i trenowania. Nie chcę na razie wybiegać za bardzo w przyszłość, bo ze sportem to nigdy nie wiadomo, ale i tak zawsze bym chciała, żeby siatkówka w jakimś stopniu była w moim życiu.
Czy warto było?
Nie wiem jak moje życie by wyglądało, gdybym nie podjęła tej decyzji. Może byłoby lepiej, może gorzej… na pewno byłoby inaczej, ale nie umiem sobie wyobrazić tego mojego „drugiego” życia. Uważam, że było warto. Teraz, gdy moi rówieśnicy martwią się wyprowadzką na studia, ja już mam to za sobą. Od młodego wieku nauczyłam się żyć sama, poznałam ludzi z całej Polski, zwiedziłam wiele miejsc, których bym nie miała szansy zobaczyć w innych okolicznościach. Zdobyłam wiele osiągnięć, poznałam co to łzy smutku po przegranej i łzy szczęścia po zwycięstwie. Odczułam tyle nowych emocji i nauczyłam się radzić w trudnych sytuacjach. Taka droga nie jest dla każdego… tak naprawdę byłam pewna, że mi też nie wyjdzie, ale na szczęście było inaczej.
27
Poprzedni artykuł