Czas na malutkie podsumowanie zakończonego sezonu. „Ogórki roku” zostały przyznane. Potraktujcie ten ranking z przymrużeniem oka, bo na to zasługuje.
Celebryta roku-Wojtek Ganczar udowodnił wszystkim, że choć Szymonem Marciniakiem na pewno nie zostanie, to przed kamerą czuje się jak ryba w wodzie. Na pewno jest najlepszym sędzią klasy B wśród aktorów i najlepszym aktorem wśród sędziów. Występ w TV i jego jazda na rowerze skutecznie ryją beret i na długo będą kultową sceną w środowisku lokalnej piłki. Jak ktoś chce, mogę mu załatwić autograf. Bierzcie, bo potem się nie dopchacie.
Murarz roku-Marek Sitarek jest postacią barwną. Trzyma się kurczowo piłki nożnej, decydując się nawet na wdziewanie trykotu bramkarskiego, mimo pewnych niedoskonałości. Zamurował bramkę Delty na tyle skutecznie(czym się dało), że sieniawianie awansowali w końcu, po a-klasowym niebycie, do okręgówki. Czy Sitar alias „Czarna pantera” znów będzie się bawił w bramkarza w następnym sezonie, pokaże czas, ale jego spektakularne interwencje i nie mniej widowiskowe wpadki, jeszcze długo będą dyskutowane w kuluarach pomeczowych. O memach tworzonych przez złośliwych i zazdrosnych nie wspomnę.
Komentator roku-Kamil Chmielarz, sztandarowy komentator Wieczystej Jasień został wywalony z hukiem po pierwszej rundzie rozgrywek. Konflikt miedzy nim a trenerem przeniósł się na cały klub i w rundzie wiosennej trener pożegnał się ze Stalą, za to Kamil vel Viaplay wrócił na zabytkowe krzesełko na dachu stadionowego budynku. Za lekko niewyraźny komentarz i robione drżącą ręką relacje, Telekamery nie dostanie. Niestety coś we współpracy z klubem znów nie pykło i Kamil swój „talent” zaoferował Carinie Gubin, która nabrała się na jego barwne opowieści z mchu i paproci i zaproponowała mu pracę! Serio, choć ja nie do końca mogę w to uwierzyć.
Cytat roku-Bogdan Klockowski- kultowy spiker Unii Kunice, który o kunickim sporcie wie wszystko, powrócił na wieżyczkę w stadionu. Choć próbowano zastąpić, pana Bogdana jakimś nieznanym wszystkim spikerem, to szybko porzucono ten nietrafiony pomysł i legenda Unii może rzucać swoje teksty typu: „Co to za zabidzone orliki wyprowadzają naszych piłkarzy. Może dajcie im worek kartofli i świniaka to chłopaki przytyją?”. Że o pucharze Zielonego Lasu nie wspomnę.
Matematyk roku-Dawid Kuźmiak jest sędzią dobrym, jednym z lepszych w naszym regionie. Jednak jego wpadka z dwoma żółtymi kartkami jest o tyle zaskakująca, co niewybaczalna. Czemu tak się stało, wie tak naprawdę tylko on. Jego szczęście, że Promień się utrzymał, bo inaczej ciężko by mu było sędziować mecze przy Z38. Jednak korona z głowy by mu nie spadła, gdyby zdobył się na jakieś „sorki”. Na pewno to lekcja pokory i okazja do kupienia kalkulatora. Taka maszynka podobno potrafi dobrze liczyć. Do dwóch. Nawet najtańsza wersja.
Ratownik roku-Bartosz Siemiński miał uratować Promień przed spadkiem. Zrobił to. Pytanie czy poprzedni trener Łukasz Czyżyk nie zrobiłby dokładnie tego samego. Zbawca żarskiej drużyny, grał bowiem tym samym składem, który przepierdzielił jesienną rundę i do ostatniej kolejki musiał drżeć o utrzymanie w 4.lidze. Dzięki sztamie Lechii z Wartą, która być może nie pomagała gorzowianom wygrać ostatniego meczu, ale zbytnio także nie przeszkadzała, żaranie zostali na tym samym poziomie rozgrywek. Pytanie tylko czy dobrze się stało, bo bez wzmocnień znów zaczną dostawać bęcki od jakiś wioch, które trudno znaleźć na mapie.
Logistyk roku-Łukasz Pokrywiecki robi dla Delty coś, za co już dawno powinien dostać nagrodę Nobla. Jesienią zmobilizował całą wioskę i pół okolicy, żeby zagłosowała na jego projekt budowy szatni na stadionie, o który dba jak troskliwy tatuś. Oczywiście wygrali i dzisiaj mają budynek i wnętrza, których zazdrości im cała okolica. O jego wywiadowczej żyłce już nie wspomnę. Każdy wie, że wszystkie drogi prowadzą do Pokrywy. Jak on czegoś nie wie, to oznacza, że to się nie wydarzyło. Proste.
Ogrodnik roku-mosriw Żary(nieprzypadkowo napisane małymi literami) i to co się tam dzieje przyprawia mnie o gęsią skórkę. Z takim brakiem profesjonalizmu nie spotykałam się nigdzie indziej. Przez ostatnie kilka lat „ogrodnicy” z miejskiego przedsiębiorstwa skutecznie załatwili dwie żarskie murawy. Ich ostatnie próby ratowania dupy na niewiele się zdały. Wyrzucenie na ledwie zipiącą trawę kilogramów piasku do posypywania ulic, było szczytem beztroski(choć na usta cisną się inne słowa). No zimą się nie przydał. Mrozu nie było, to został. Więc wykorzystano go gospodarnie, gdzie indziej. Dramat. Zasłużony ogórek, a nawet ogór.
Bajkopisarz roku-Mariusz Sierko potrafi ładnie opowiadać. Słuchając prezesa Stali Jasień, człowiek przenosi się w czasie, do miejsc lepszych, bogatszych i poza układowych, a potem otwiera oczy…i znajduje się w Jasieniu. Na końcu świata. Prezes ma niewątpliwie dar bajkopisarski i jak mu Projekt Wieczysta nie wypali, może spokojnie dorabiać pisaniem opowieści do kolejnej edycji Baśni tysiąca i jednej nocy. Ja tego na bank nie kupię, ale może znajdzie kogoś naiwnego. W co nie wątpię.
Cichociemni roku-Unia Kunice odpaliła wrotki jesienią i rzuciła się w szaleńczy pościg za czołówką okręgówki, niewątpliwe chcąc awansować. Moje nieśmiałe pytania czy chcą, zbywali: ależ skąd. Jednak chcieli i to bardzo. Może mieli w planach utrzeć niektórym nosa, a może budowana od 3 lat drużyna w końcu poczuła, że to już. Niestety nie udało się i kuniczanie szampany otworzyli na pocieszenie. Jednak wersja, że 3. miejsce też jest fajne i że to najwyższa lokata od lat, do mnie nie przemawia. 3. miejsce jest fajne na olimpiadzie, bo to medal. Tutaj w grajdole oznacza, że do 4. Ligi awansował ktoś inny. Ale co się odwlecze, to nie uciecze.
Prezes roku-Albert Pachowicz prezesem był przez 3 miesiące. Został nim, bo nikt nie chciał. I chociaż wszyscy wiedzieli, że długo w Budowlanych miejsca nie zagrzeje, to on sam jakoś się łudził. W końcu go wywalili albo podał się do dymisji. Obie wersje mogą być prawdziwe. Budowlani w marnym stylu zlecieli do okręgówki i choć to nie wina Pachy, to i tak wszyscy go będą utożsamiać z tą masakrą piłą mechaniczną i w galerii byłych prezesów nie zawiśnie. Na obchody jubileuszu też go nie zaproszą. Okazało się, że Siwy pozycję w klubie ma nie do ruszenia. Trawa na boisku odrosła i to chyba najbardziej optymistyczna informacja z Lubska.
Rozczarowanie roku-Paweł Horo Horożaniecki nie awansował na wyższy level sędziowski. Czekałam, gryzłam z nerwów paznokcie, aż kosmetyczka na mnie krzyczała, ale naszego grajdołowego Szymona Marciniaka na pierwszoligowych boiskach nie zobaczyłam. Za to mogłam delektować się jego wyczynami w „bardzo ważnych pojedynkach B klasy” i uroczym machaniem chorągiewką na Pucharze Polski. Był tylko asystentem, bo Finał poprowadził ktoś inny. Młodszy. Tylko czy to oznacza, że lepszy?
Ale o tym w następnej ogórkowej odsłonie.
37
Poprzedni artykuł