Strona główna » Ale kasa gra! Konflikt między koszykarzami w Żarach rozgorzał na dobre

Ale kasa gra! Konflikt między koszykarzami w Żarach rozgorzał na dobre

przez Adam Sommerfeld

Zarząd BC Swiss Krono Żary zażądał do Sokoła Żary 10 tysięcy za wypożyczenie zawodników na jeden sezon. -Nie mamy takiej kwoty- mówi Robert Nowaczyński-prezes Sokoła. Co w takim razie mają zrobić młodzi ludzie, którzy nadal chcą grać w basket?
Sekcja koszykarska przy Sokole Żary, była od początku swojego powstania, czyli 3 lata temu, solą w oku włodarzy BC Swiss Krono Żary, a powstała z potrzeby chwili i odruchu serca. Wyszkoleni od małego w Chromiku, młodzi, perspektywiczni zawodnicy, nie chcieli siedzieć miesiącami na ławce, patrząc jak na parkiecie biega, armia zaciężna inkasująca niezłe wynagrodzenia. Zwrócili się więc do Sokoła o pomoc i w klubie utworzono sekcję koszykówki, którą poprowadził Radosław Barcz. Były gracz Krono, kapitan 2.ligowego zespołu, który wywalczył, jako trener ze swoją drużyną U-13, brązowy medal Mistrzostw Polski.

-Odszedłem, bo wizja klubu mi się nie podobała i nie mogłem realizować swoich pomysłów-komentuje swoje odejście Radek Barcz.
Wtedy, w ramach odwetu, włodarze Krono powołali do życia zespół, który grał w trzeciej lidze tylko przez rok, a powstał tylko po to, żeby zagrać mecz derbowy z Sokołem i pokazać amatorom, gdzie ich miejsce. Rok później z rozgrywek wycofano także zespół drugoligowy, który w rozgrywkach brał udział od 2018 roku. Czytaj tutajDlaczego BC Swiss Krono Żary nie zagra w 2. lidze?
To był szok w dla sportowego środowiska w Żarach. Kolos, który zgarniał najwięcej kasy od miasta(220 tysięcy) i mający tytularnego sponsora w postaci największego zakładu przemysłowego w mieście zaczął się chwiać na swoich glinianych nóżkach. Młodzi chłopcy zasilający drugoligowy skład i siedzący najczęściej na ławce rezerwowych, stanęli przed murem z napisem: „koniec kariery”. Postanowili jednak wziąć swoje sprawy we własne ręce i przejść do Sokoła Żary doskonale wiedząc, że nie będzie to takie proste. Dlaczego?
Rok temu taką samą decyzję podjęło 5 zawodników BC Swiss Krono. Paweł Pawlikowski, Kacper Burnecki, Adam Foysiuk, Rafał Rutkowski i Alan Burcon stwierdzili, że nie chcą kontynuować kariery w klubie, w którym nie grają wcale albo niewiele i postanowili przejść do Sokoła Żary. Sokół zwrócił się do ich macierzystego klubu z prośbą o wykupienie. Zarząd Krono zażądał za każdego po 6 tysięcy złotych, czyli razem 30 tysięcy. Budżet Sokoła w tym okresie wynosił około 25 tysięcy na rok i były to pieniądze, które były przeznaczone na szkolenie dzieci i młodzieży w pozostałych 3 sekcjach(piłki ręcznej, brydża i akademii koszykówki), czyli seniorzy nie widzieli z tej kasy ani złotówki. Koszykarze utrzymywali się głównie ze składek i datków sponsorów. W czasie sezonu ledwo starczało im na pokrycie wyjazdów i opłacenie sędziów. Klubu nie było po prostu stać na zapłacenie takiej kwoty. Odwołał się więc do Lubuskiego Związku Koszykówki i tam „ wspaniałomyślnie” obniżono te kwoty. Rutkowski i Forysiuk musieli wyłożyć po 3.5 tysiąca, a pozostali o tysiaka mniej. Niestety to nadal była suma zaporowa. Zawodnicy Sokoła zrzucili się i uzbierali 2 tysiące, które sprawiedliwie rozdzielono dla każdego. Pozostałą kwotę chłopcy zapłacili z własnej kieszeni, twierdząc, że chcą się „od nich w końcu uwolnić”. Za Burcona wynegocjowano wypożyczenie i klub zapłacił rok temu 250 zł.

Paweł Pawlikowski i Kacper Burnecki zapłacili za siebie i zagrali w Sokole tylko rok. Klub pożegnał swoich zawodników, którzy wyjeżdżają na studia.
W tym roku zarząd Sokoła, nauczony doświadczeniem, już 2 miesiące przed rozgrywkami zwrócił się do BC Swiss Krono o wypożyczenie kolejnych zawodników ich klubu, którzy po rozwiązaniu seniorów nie mieli gdzie grać. Młodzi chłopcy, dla których koszykówka jest wszystkim, chcieli sobie w Sokole po prostu pograć amatorsko, bez stresu i za darmo. Wstępnie zapewniono ich, że chłopcy dostana tzw. listy czystości, czyli zgody na przejście do innego klubu. Krono „zaproponowało” im klub… w Zielonej Górze. Chłopcy odmówili. Wszyscy jeszcze się uczą, niektórzy w klasach maturalnych i dojazdy nie byłyby im na rękę. Klub w Żarach idealnie się nadawał do kontynuowania koszykarskiej pasji. Wtedy zarząd Krono wysłał pismo do Sokoła, że za wypożyczenie Kacpra Reczyńskiego, Alana Burcona, Michała Starca, Romana Kiemskiego i Aleksandra Wolnego Sokół ma zapłacić po 2 tysiące za każdego, czyli 10 tysięcy. W Sokole zawrzało. Prezes, zawodnicy, trenerzy, rodzice, a przede wszystkim sami zainteresowani są oburzeni takim traktowaniem.

 
Kacper Reczyński, Alan Burcon, Michał Starzec, Roman Kiemski i Aleksander Wolny nadal trenują w Sokole wierząc, że kiedyś wybiegną razem ze swoimi kolegami na parkiet w meczu ligowym.
Robert Nowaczyński jasno twierdzi, że to złośliwość ze strony BC Swiss Krono.
-Nie rozumiem, dlaczego nie pozwalają tym młodym zawodnikom rozwijać się w innym klubie. To dla nich pasja, spędzanie wolnego czasu nie przed komputerem czy telefonem, tylko na boisku wśród kolegów. To dla mnie niepojęte, że żaranie, którzy chcą grać w żarskim klubie muszą za to zapłacić. Niestety naszego klubu nie stać na wyłożenie takiej kwoty- reasumuje Robert Nowaczyński.

Wśród zawodników i trenerów panuje jeden pogląd. -„Smutni ludzie” znowu oszukują, kłamią i manipulują innymi. Tym razem są tak chciwi i zachłanni, że blokują w dalszym rozwoju swoich wychowanków. Pieniądze ponad wszystko- przekonuje Radosław Magierski, wychowanek Chromika, a później trener grup młodzieżowych. -Mówmy wprost: chłopcy w ogólnym rozrachunku zostali oszukani, tak samo jak 4 innych rok temu, którzy zapłacili im łącznie 12 tys. złotych tylko po to, aby się uwolnić od nich. Ci młodzi ludzie przez lata wkładali serducho w treningi, wylewali pot czasami krew i łzy dla klubu, dla tych trenerów, ufając im bezgranicznie, a co dostali w zamian? Kłamstwo, brak szacunku i olewatorstwo. Oni nie stawiają na młodzież tak jak to głoszą, tylko na zarobek z młodzieży. Na miejscu rodziców zastanowiłbym się głęboko nad posyłaniem tam swoich dzieci, bo dobrego wzorca tam nie dostaną!
Radosław Barcz po odejściu z klubu musiał czekać 3 lata, żeby wrócić na boisko w charakterze zawodnika. Nie chciał płacić byłemu klubowi ani grosza za swoje przejście. Odczekał regulaminową karencję i znów zasilił szeregi seniorskiej drużyny.

Trenuje także grupy młodzieżowe w Akademii, działającej przy Sokole.
-Cała sytuacja to jakiś dramat. Urząd Miasta powinien zareagować na sytuację, gdy młodzież chce dalej grać w koszykówkę w tym mieście, a nie ma możliwości i może zacząć wprowadzać w życie hasło: Żary tu chce żyć, bo póki co, to totalna hipokryzja-twierdzi Radosław Barcz.
Najbardziej zniesmaczeni są jednak rodzice młodych sportowców, którzy inwestowali od początku w ich rozwój.
-Nasz syn przez okres wakacji ciężko trenował, by wybiec na parkiet przed żarską publicznością  w koszulce Sokoła Żary. Ale niestety, nie wiadomo czy tak się stanie, bo pan prezes KKS Basket Żary(tak oficjalnie nazywa się BC Swiss Krono -dop. red,) Tomasz Ostrowski wraz z zarządem klubu skutecznie to uniemożliwili. Nie ma chyba nic gorszego dla młodego pasjonata koszykówki, jak oglądanie swojej drużyny z trybuny. Nie rozumiemy, jak można tak traktować młodych sportowców. Dlaczego nie można wypożyczyć chłopaków za symboliczne 5 piłek, tylko za 10 tyś. Zwłaszcza, że w klubie nie ma nawet drużyny, gdzie mogliby grać-twierdzą oburzeni rodzice Alana Burcona.
To prawda. W wypadku gdy klub nie może zapewnić zawodnikowi gry w jego roczniku, musi się zgodzić na przejście lub wypożyczenie, ponieważ tego wymagają przepisy. Problemem jest niestety kwota, jaką mogą sobie zażądać za swojego wychowanka, twierdząc, że przez lata inwestowali w szkolenie. Tylko, że trenowanie grup młodzieżowych jest całkowicie sponsorowane przez miasto oraz rodziców, którzy cały rok płacą składki członkowskie oraz niejednokrotnie sponsorują wyjazdy i dokładają się do sprzętu i obozów. Można więc sądzić, że za szkolenie płaci miasto i rodzice.

Państwo Burcon sa na każdym meczu swoich synów.
-Taki prężnie rozwijający się klub, który co rok dostaje od Urzędu Miasta ponad 200 tys. zł  chce jeszcze pieniądze od nas, komentując to lekceważącymi słowami: „co to dla nich”. To naprawdę oburzające. Ponoć kochacie koszykówkę. To teraz pokazaliście, co tak naprawdę kochacie- zwracają się bezpośrednio do zarządu Krono-państwo Burcon.
Kacper Reczyński jest zaskoczony takim obrotem spraw. -Słabo z ich strony, że tak robią, szczególnie że na początku, jak wyraziłem chęć przejścia, to napisano mi, aby klub się zgłosił po list czystości, a później robią pod górkę i zabierają mi możliwość grania- twierdzi Kacper Reczyński, który ubiegły sezon przesiedział w Krono na ławce. Potwierdza to też tata Kacpra. -Przed sezonem zarząd rozmawiał z zawodnikami roczników, którzy nie mogli grać, bo nie było już zespołów. Chcieli oddać ich do Zielonej Góry bez żadnych opłat, ale syn nie chciał. Gdy zarząd z Krono dowiedział się, że chce przejść do Sokoła, to do tej pory są problemy i wołanie dużych pieniędzy za wypożyczenie bądź oddanie listów czystości-opowiada rozgoryczony Marek Reczyński, tata Kacpra. – Zawsze, gdy była potrzebna pomoc klubowi(BC Swiss Krono), to ludzie pomagali dopóki była siła i czas, ale gdy jeden raz nie można było pomoc, bo akurat coś wypadło, to było obrażanie się i wytykanie palcami cytuję: „tyle razy ci pomogłem, a ty się tak odwdzięczasz”.
Jednak najbardziej rozgoryczony jest Leszek Korman, członek zarządu i kierownik zespołu, który od początku prowadził rozmowy z zarządem Krono. To jemu obiecano, że zawodnicy zostaną wypożyczeni za najniższą sumę, czyli 250 zł.
-25 września dostaliśmy pismo z BC Swiss Krono Żary, w którym zażądano od nas 10 tysięcy. Nie mamy takiej kwoty. Na tę rundę mamy uzbierane 8 tysięcy, na sędziów i wyjazdy- żali się L. Korman. -Jestem też zaskoczony, że wysłali do nas to pismo tak późno, bo tuż przed rozpoczęciem rozgrywek, a ja rozmawiałem z nimi w sierpniu i na początku września. Specjalnie czekali do ostatniej chwili, żeby ta piątka nie mogła grać(pierwszy mecz Sokół rozegrał 30 września -dop. red.).

Koszykarze Sokoła muszą ciągle walczyć o miejsce do trenowania i grania, i mają wrażenie, że ciągle im ktoś rzuca kłody pod nogi.
 -Oburza  mnie  takie traktowanie młodych ludzi przez zarząd Krono, bo niewątpliwie zostali  oni potraktowani jako produkt, na którym można zarobić i co śmieszne wszystko zgodnie z RWS PZKosz. Ale nasuwa się myśl, gdzie jest granica moralności włodarzy BC, którzy  mając możliwość wskazania jakiejkolwiek  kwoty ekwiwalentów za wychowanków, choćby  proponowanej przez nas  250 zł za każdego, żądają bajońskich sum. I to jest dla dobra dzieci? Bo do Sokoła chcą przyjść? Pewnie do Zastalu oddali by za darmo- emocjonuje się Leszek Korman, zawodnik i kierownik drużyny. -Przecież z  większością ludzi z zarządu BC znamy się od wielu lat,  chodziliśmy do tych samych szkół, graliśmy  razem, a nie możemy się dogadać? Koszmar. Lepiej, żeby chłopcy siedzieli  w domu na konsolach i nic nie robili niż grali w Sokole?  Oni chcą tylko spełniać swoje marzenia pokazać się  swojej rodzinie, znajomym czy to tak dużo? Czy polityka klubowa musi im to odbierać i nie pozwalać na pozostanie ich  w swoim mieście i bawienie się basketem? -zadaje pytania oburzony Leszek Korman.
Klub złożył odwołanie do Lubuskiego Związku Koszykówki.
Prezes związku, Grzegorz Potęga odmówił komentarza podobnie jak prezes BC Swiss Krono Żary-Tomasz Ostrowski.
Zapytaliśmy Urząd Miasta czy w związku z konfliktem Sokoła Żary z BC Swiss Krono Żary w sprawie wypożyczenia zawodników i żądania za wypożyczenie 10 tysięcy złotych, wypowie się miasto, które w całości sponsoruje sport młodzieżowy  w klubie BC Swiss Krono? Czy włodarze miasta zainterweniują w tej sprawie, żeby młodzi chłopcy-mieszkańcy Żar mogli grać nadal w koszykówkę?
Odpowiedź jest jednozdaniowa: Miasto nie wnika w sprawy wewnętrzne klubów-odpowiedziała Magdalena Wittchen z Wydziału Promocji Miasta Żary.
Do sprawy wrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz