Blanka Borowa ma 15 lat, pochodzi z Lubska i od dziecka harata w gałę. W tym roku została zawodniczką Akademii Piłkarskiej Warty Poznań. Gra na pozycji 9 i dotychczas w 7 meczach strzeliła 17 bramek. Jest kapitanem drużyny i kadrowiczką Polski w dwóch kategoriach wiekowych. Nagród i wyróżnień mogą jej pozazdrościć o wiele starsi piłkarze. Czy kiedyś zostanie następczynią Ewy Pajor?
Niedaleko pada jabłko od jabłoni
Blanka Borowa gra w piłkę odkąd tylko zaczęła chodzić. Wiadomo, tato były piłkarz Budowlanych Lubsko, więc można powiedzieć, że od początku była obciążona genetyczne. W przedszkolu razem z siostrą bliźniaczką uczęszczały na zajęcia z tańca. A w domu w przedpokoju kopały piłkę. Często tato stał na „bramce” – w drzwiach do pokoju. Leciały obrazy ze ścian, kilka pobitych wazonów, doniczek. -Raz piłka przez niezamknięte drzwi wpadła do łazienki strącając z półki butelkę z perfumami. Efektem była dziura w umywalce wielkości pięści. Oczywiście zakaz gry w domu – wiadomo nie na długo. Strat trochę było. Nigdy nie krzyczeliśmy. Jak tylko słyszałam polecenia męża – Teraz dolna albo teraz dawaj górną, upominałam -Zaraz znowu coś pobijecie-wspomina Katarzyna Borowa, mama Blanki.
W 2. klasie Blanka dołączyła do Budowlanych. -Tam było bardzo dużo dzieci i ciężko było coś wynieść z tych treningów, więc razem z kilkoma rodzicami i trenerką Katarzyna Nowicką założyliśmy stowarzyszenie, Klub Piłkarski Hat-Trick Lubsko, który z sukcesami działa po dziś dzień-opowiada pani Kasia.
Przygoda z Hat-trickiem
Na początku było ich kilkanaścioro. Wtedy do Blanki solidarnie dołączyła siostra. Dziewczynki grały w drużynie razem z chłopcami. W małych grupach te treningi były bardziej efektywne. Trenerka wprowadzała atmosferę zabawy ucząc współdziałania i przyjaźni. Pierwszym efektem było 1. miejsce drużyny w grupie Orlika i awans do grupy Złotej Młodzików, ale tych sukcesów było więcej: z dziewczynkami wygrały Mistrzostwa Wojewódzkie Orliczek oraz zajęły 2 miejsce w województwie w turnieju Tymbarku. Przygoda z Hat-Trickiem trwała do końca szkoły podst. Przez te lata grała z chłopakami, była kapitanem i trzonem drużyny. Przez 3 ostatnie lata Blanka grała w kadrze województwa lubuskiego kobiet, gdzie ostatni rok była również kapitanem.
-Najfajniejsze były ostatnie lata. Do klubu dołączyła trenerka Beata Walczyk, która oprócz przekazywania wiedzy i doświadczenia umocniła w nas poczucie przyjaźni i ciężko było się rozstawać-wspomina młoda zawodniczka.
Trudne wybory
Po skończeniu szkoły podstawowej Blanka stanęła przed trudną decyzją. Była już znana w środowisku, dlatego młodą piłkarkę zapraszano do różnych klubów na treningi pokazowe i testowe. -Byliśmy m.in. w Śląsku Wrocław, w Ślęzie, w Poznaniu i Koninie. W każdym z tych klubów trenerzy chętnie widzieli Blankę u siebie. Nam bardzo przypasował Wrocław. Śląsk, klub z tradycjami i Extraklasą, Ślęza młody klub, ale prężnie się rozwijający z super zapleczem i logistycznie najłatwiej. Konin, najdalej, ale wiadomo kolebka kobiecej piłki nożnej. Wsparcie dla piłkarek od miasta i klubu, wszystko tam jest za darmo. Tam się szkoliły czołowe polskie piłkarki. No i Warta, która na początku nie była dla nas numerem 1-informuje Katarzyna Borowa.
Początkowo Blanka wybrała Poznań. Rodzice namawiali ją jednak na Konin. Prawie się udało, bo Blanka początkowo uległa. -Jednak w ostatni dzień składania podań do szkół zadaliśmy jej pytanie: Gdzie chce grać i czy jest tego pewna? Odpowiedziała, że chce grać w Poznaniu. A wcześniej zgodziła się na Konin, tylko dlatego, bo my tego chcieliśmy.
Rodzice pozwolili jej podjąć samodzielną decyzję, ponieważ uważali, że to jej życie i to ona miała grać. To ona musiała sobie poradzić na treningach. Powinna robić to z chęcią, a nie spełniać ich oczekiwania.
Upór i samozaparcie
Treningi w Poznaniu zaczęły się już w sierpniu. Ponieważ internat był jeszcze zamknięty Blanka jeździła rano w środę pociągiem na trening i wracała w nocy. Rodzice odbierali ją z Zielonej Góry. Czwartek przepakowanie i w piątek z rana znowu kierunek Poznań, wieczorem trening, noc w hotelu, w sobotę mecz i powrót do domu. -Jeśli 15-letnia dziewczynka rezygnuje z wakacji i robi takie rzeczy, nie z przymusu, to jak nie nazwać tego inaczej, jak miłością do piłki nożnej?-pyta mam Blanki.
Po kilku tygodniach okazało się, że Blanka w Warcie czuje się jak ryba w wodzie. Gra w drużynie CLJ U16. Zawiązała nowe przyjaźnie, została nawet kapitanem drużyny. Po rundzie jesiennej ma na koncie zdobytych 17 bramek. To także zasługa trenerek i zawodniczek oraz super atmosfery w drużynie.
W domu rodzinnym jest gościem
Życie z dala od domu nie jest łatwe. Prócz treningów jest jeszcze szkoła i internat. Lekcje w Liceum Ogólnokształcące Mistrzostwa Sportowego, gdzie uczy się Blanka zaczynają się o 7 rano. Piętnastolatka wstaje po godzinie 5, szybka toaleta, śniadanie w internacie i komunikacją miejską dociera na 7 do szkoły. Oprócz tego ma treningi 3 razy w tygodniu, plus siłownia i w weekendy mecz.
Oprócz tej CLJ U16 Blanka też jest powoływana do CLJ U18 i do juniorek młodszych, które grają w lidze z drużynami chłopięcymi. W zeszłym roku była uczestniczką zgrupowania kadry Polski U 15 w Siedlcach. W tym roku zgrupowania kadry Polski u17 w Pruszkowie i zgrupowania TalentPro w Siedlcach, na które dotarła i wróciła pociągami sama.
-Do domu przyjeżdżam w piątek co drugi, trzeci tydzień na reset i wyspanie się. Nie na długo, bo tylko sobota jest taka wolna. W niedzielę po południu wracam do Poznania-mówi z uśmiechem Blanka.
W szkole nikt nie ma taryfy ulgowej. Bardzo wysoki poziom nauczania i wymagający nauczyciele. Dla przykładu – w klasie jest 20 uczniów, sami piłkarze (7 dziewczynek i 13 chłopców) na te 20 osób mają już wystawione 1160 ocen! Ciężko dostać 4, a co dopiero 5 czy 6.
Pasja
-Nie wiem jak to będzie. Na razie chcę się cieszyć grą. To moja pasja. Mam fajne koleżanki, jest wesoło w internacie. Czas pokaże, czy będzie z tego coś więcej-twierdzi piłkarka z Lubska.
Interesuje się sportem w całości, a o piłce nożnej wie chyba wszystko. Kto, jaki transfer, gdzie gra, jak przyjeżdża do domy to z tatą rozmawiają o meczach, wynikach, piłkarzach.
-Mąż się śmieje, że ona ma jeszcze większego hopla na punkcie sportu niż on. A wiedzą i umiejętnościami to pobiła go już dawno, jak on był w jej wieku. Ona ma bardzo podobną postawę i zachowanie na boisku jak tato w młodości. Ja nawet uważam, że mają identyczny kształt stóp. Kiedyś ktoś powiedział, że ona ma idealne ułożenie stopy przy strzale. Może to właśnie w tym tkwi jej tajemnica?-zastanawia się Katarzyna Borowa.
Rodzina ją wspiera
Rodzina i znajomi kibicują jej na wszystkich meczach domowych. -Na ostatni mecz w rundzie pojechałam też do Szczecina. To było ważne spotkanie. Tam miała umocnić się pozycja Warty Poznań jako lidera. Wygrały 3:0. Blanka zdobyła 2 bramki, a przy trzeciej zaliczyła asystę.
Blanka bardzo tęskni za dawnymi kolegami i koleżankami z Hat-Tricka. Zdolne dzieciaki porozjeżdżali się do innych klubów w różnych miastach. Koleżanki grają w Śląsku, Ślęzie i w Koninie. Koledzy w Chrobrym Głogów, w Forst. Ale raz się udało i koledzy z boiska z Amelką, siostrą Blanki zrobili jej niespodziankę. Przyjechali pociągiem do Poznania na jej mecz.
-Trudno nam się spotkać kiedy jestem w domu w Lubsku. Ale jeśli się uda to umawiamy się na wspólną nockę u kogoś w domu. Oglądamy wtedy filmy, gramy w gry, na Xboxie, śmiejemy się pół nocy. Nasi rodzice w tym czasie też nie śpią, ktoś musi nas dokarmiać-śmieje się Blanka.
Piętnastolatka ciepło wspomina czas w Hattricu. Treningi, obozy, spotkania, ogniska, ale także trenerki Kasię i Beatę. Ma z nimi cały czas dobry kontakt. -Gdy tylko pojawiają się jakieś powołania czy sukces to mam wrażenie, że one wiedzą to od niej szybciej niż my-twierdzi mama Blanki. -Nie mamy pretensji, to świadczy o jej zaufaniu i szacunku do nich. To poniekąd dzięki nim jest tu gdzie jest.
Szybkie dorastanie
Blanka z dnia na dzień z dziecka stała się dorosła. Jest bardziej samodzielna i odpowiedzialna. Nauczyła się gospodarować czasem. Wszystkie problemy są już tylko do rozwiązania na telefon.
-Widzimy jaką jej sprawia radość granie w piłkę, ale też widzę i słyszę jaka wraca zmęczona, jak dzwoni po szkole o 14 i mówi, że idzie spać, bo wieczorem jeszcze trening-opowiada Katarzyna Borowa. -Jak długo wytrzyma w tej pasji ? Chcielibyśmy oby jak najdłużej. Motywujemy ją, wspieramy. Wie, że musi szanować trenerów i koleżanki na boisku, bo oni pomagają jej w tym, żeby mogła coś osiągnąć. A jeśli będzie ambitna i pracowita, to wtedy osiągnie prawdziwy sukces.
Blanka doskonale to rozumie. Wie, że jak kiedyś, stwierdzi, że jednak to nie to, że chce wrócić do domu, to nikt jej nie będzie do niczego zmuszać. -Ona ma być szczęśliwa. Znamy dziewczynki, które nie dały rady. Czy to psychicznie czy fizycznie, rzuciły z dnia na dzień piłkę i wróciły do domu. To jest ciężka praca już w tak młodym wieku. Nikomu nie wolno oceniać takich decyzji-deklaruje pani Kasia.
Każde inne
Państwo Katarzyna i Józef Borowi mają troje dzieci. Mateusz jest magistrem biotechnologii. Mieszka i pracuje w laboratorium w Warszawie. Blanka gra w piłkę i sukcesywnie się rozwija w tym kierunku. A jej bliźniaczka Amelka pasjonuje się tańcem. Sama tworzy układy taneczne, bierze udział w konkursach, nagrywa filmiki, robi piękne zdjęcia. Brała udział w castingach do You Can Dance.
-Troje dzieci: Ścisłowiec, sportowiec i artystka. Każde inne. Ale każde z jakąś pasją zgodną z ich charakterem i upodobaniami. Chciałabym, żeby każde zawsze robiło to co kocha. I to będzie dla nas najpiękniejsze-podsumowuje Katarzyna Borowa.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego, natomiast zdjęcia z Akademia Piłkarska Warty Poznań są autorstwa Michała Kościelaka.
28
Poprzedni artykuł