Strona główna » Mateusz Śróbka i Łukasz Frątczak-dwóch walczaków z Żar

Mateusz Śróbka i Łukasz Frątczak-dwóch walczaków z Żar

przez Adam Sommerfeld

Zawodnicy CFZ Żary: Łukasz Frątczak i Mateusz Śróbka wywalczyli 3. miejsce wśród polskich zawodników i 14 miejsce w swojej kategorii wiekowej na 530 drużyn, startujących w zawodach crossfitowych Hyrox, które odbyły się 12-13 kwietnia roku na stadionie PGE Narodowy w Warszawie.
Wydarzenie to było szczególne, bo były to pierwsze w Europie zawody organizowane na stadionie piłkarskim. Było to też największe dotychczas wydarzenie organizowane w Polsce.
Obaj zawodnicy nie startują na co dzień w takich zmaganiach. Mateusz stawia na biegi, a Łukasz prowadzi Centrum Fitnes Żary. Pomysł, żeby zmierzyć się z tym bardzo wymagającym wyzwaniem, narodził się w pierwszej połowie stycznia tego roku. Wcześniej wystartowali w polskiej formule tego wyścigu Stormet, gdzie zajęli pierwszą lokatę.
-Sam start w zawodach nie bardzo był nam po drodze, bo Mateusz był w trakcie przygotowań do Rekordowej Dziesiątki w Poznaniu, a ja chciałem po prostu w końcu odpocząć-opowiada Łukasz Frątczak.
Jednak dusz sportowca wzięła górę i zdecydowali się na start w Hyrox na Narodowym. Podjęcie decyzji zobligowało obu panów do intensywnych treningów.
-Na początku lutego zacząłem pierwszy raz w życiu wplatać w moje bieganie interwały, aby uczyć się szybkiego biegania, dlatego,żeby sprawdzić jak na idzie, zdecydowaliśmy się na start w Katowicach, gdzie zrobiliśmy czas 1h:2’26”.  
Sprawdzenie formy na zawodach w Katowicach szybko zweryfikowało plany sportowe Łukasza, który, żeby nawiązać walkę z najlepszymi ekipami, musiał zacząć szybciej biegać. Natomiast Mateusz był już w znakomitej formie biegowej, trenując do Dziesiątki.

 -Od tego czasu mój trening biegowy opierał się tylko na interwałach, ale dołożyłem do tego jeszcze kilka elementów, które zupełnie odmieniły przebieg zawodów w Warszawie-twierdzi Frątczak.
5 dni przed startem na jednym z treningów Łukasz Frątczak doznał kontuzji kolana. -Upadłem, bo nie wytrzymałem bólu. Zdziwiony wstałem i wróciłem do ćwiczenia, ale zaraz sytuacja się powtórzyła. Okazało się, że nie mogę zrobić przysiadu. Ani przysiadu, ani wykroku ani Burpee Broad Jump, czyli wszystkich trzech ćwiczeń które są konkurencjami na zawodach.
Po konsultacji z fizjoterapeutą Pawłem Grędzińskim, Łukasz poddał się intensywnej rehabilitacji, niestety nie mógł w tym czasie przygotowywać się do zawodów.
-Przez następne dni Paweł walczył, abym mógł zrobić przysiad. Ta sytuacja mocno mnie podłamała. Do tego Mateusz bardzo się martwił, bo wiedział, że nasz wyjazd stoi pod znakiem zapytania, lub że będzie musiał te ćwiczenia wykonać sam, bez mojej pomocy. Wtedy postanowiłem, że tak czy inaczej pojedziemy i zawalczymy.
Żaranie stawili się w Stolicy z mocnym postanowieniem dania z siebie wszystkiego. Gdy weszli na Narodowy byli dosłownie oszołomieni atmosferą, adrenalina zaczęła buzować, więc kto by wtedy myślał o bólu i wątpliwościach. Rodzina i znajomi zasiedli na trybunach, żeby dodawać im otuchy, więc im nie pozostało nic innego, jak zawalczyć o jak najlepsze miejsce.
 -Weszliśmy do wielkiej tuby, z której startują zawodnicy i zaczyna się odliczanie, 10…9…8… są emocje, serce mocniej bije 7… 6… 5… głęboki oddech i myśl „jesteśmy przygotowani!” 4…3…2…1… GO!-relacjonuje Łukasz.
Ruszyli jak konie z boksów na wyścigach. Czuli się na tyle świetnie, że na pierwszym kilometrze minęli miejsce, gdzie mieli zbiec z trasy do miejsca pierwszego ćwiczenia. Ta pomyłka kosztowała ich około 10 sekund.

Wszystko poszło dobrze, bo już na pierwszym ćwiczeniu odzyskali to, co stracili. Kolejne ćwiczenia poszły im znakomicie. Łukasz zapomniał o kontuzji, a Mateusz imponował spokojem. Znajomi i rodzina mocno ich dopingowali, a oni już wiedzieli, że pobiją magiczną granicę godziny. W euforii wbiegli na ostatnią stację przed metą.
-Mateusz robi 20, ja 50 i on dobija ostatnie 30. Sędzia puszcza nas dalej, a dalej jest tylko meta. Szybki sprint i już skakaliśmy z radości na scenie, która jednocześnie była metą Byliśmy przeszczęśliwi, osiągnęliśmy kosmiczny czas 57,49-emocjonuje się Łukasz.
Zawodnicy CFZ wywalczyli 3. miejsce wśród polskich zawodników i 14 miejsce w swojej kategorii wiekowej, na 530 drużyn startujących w zawodach crossfitowych Hyrox w Warszawie. To spory sukces żarskich sportowców, ale obaj zapowiadają, że to jeszcze nie koniec.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz