Granica Żarki Wielkie od kilku sezonów gra w zielonogórskiej A klasie. Wszyscy w okolicy wiedzą, że jak jakiś piłkarz nie ma co ze sobą zrobić, bo nie może systematycznie trenować to ląduje w Żarkach. Tam można przetrzymać trudny okres i pograć w naprawdę doborowym towarzystwie. Choć skład ciągle się zmienia to awans w klubie przyjęliby z pocałowaniem w rękę. Ale jakoś się nie składało. Do czasu.
W tym sezonie zespół przejął Michał Błoński, który nie zamierzał odpuścić nikomu. Nawet swoim kolegom, których w Granicy nie brakuje. Porozmawiał z włodarzami, a przede wszystkim ze swoimi piłkarzami i decyzja zapadła. Awans do okręgówki. Jednak co innego ambitny plan, a co innego jego realizacja. Zarząd dwoił się i troił, żeby swojemu zespołowi zapewnić godne warunki. Postarali się o wyrównanie boiska, zamontowali piłkochwyty, nowe wiaty i ławki dla rezerwowych, a ostatnio nawet trybuny dla kibiców, których w Żarkach nigdy nie brakuje. A Ekipa Michała Błońskiego zrobiła wszystko co w jej mocy, czyli wygrała wszystkie spotkania w rundzie jesiennej i jest jedyną drużyną w województwie lubuskim, która wywalczyła komplet punktów. Taka sztuka nawet w skali całego kraju jest nielichym osiągnieciem, dlatego warto przyjrzeć się sprawcy całego zamieszania, który na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Michał Błoński ma 35 lat i z czego ponad połowę spędził na zielonej murawie. Ma wspaniałą żonę Kasię i dwóch synów- Kacpra i Filipa, którzy także nie stronią od sportu. Chłopcy od małego interesują się piłką nożną oraz biegami przełajowymi, od niedawna dodatkowo uczą się pływać. Ale w takiej usportowionej rodzinie byłoby trudno nie wpaść po uszy w sportowy wir. Brat Michała, Bartek także jest piłkarzem i przez wiele lat bracia grali razem.
-Mam nadzieję, że uda mi się choć trochę zaszczepić w nich ten gen sporu. Brat również w młodości był wszechstronny jeśli chodzi o dyscypliny sportowe, na dzień dzisiejszy gra jeszcze z powodzeniem pod moim okiem w Granicy Żarki Wielkie, choć w młodości był dużo lepszy ode mnie-twierdzi Michał.
Życie sportowca to trudny kawałek chleba, ale rodzina nie protestuje, że Michał bywa nieraz gościem w domu. Rozumieją tę pasję i wspierają go, kiedy tylko mogą.
-Rodzina już zdążyła się przyzwyczaić, że dużo czasu poświęcam na sport, wiedzą jak bardzo mi zależy i starają się nie przeszkadzać. Kibicują i odwiedzają mnie często na zawodach czy meczach.
Jego dzień zazwyczaj kręci się wokół sportu. Po pracy trenuje dzieci albo dba o swoja formę, a wieczorem odpoczywa przy filmie lub serialu.
– Sport daje mi dużego, pozytywnego kopa-twierdzi M. Błoński. -W mojej rodzinie mama miała gen sportowca, grała w piłkę ręczną oraz reprezentowała szkołę SP7 w zawodach sportowych, dlatego można powiedzieć, że fascynację sportem wyssałem z mlekiem matki. Piłką nożną interesuję się od 3 klasy podstawowej, pamiętam, jak dziś, pierwszy trening w orlikach MKS Czarni Żagań. Było nas zdecydowanie więcej niż piłek na treningu, a każdy chłopak chciał grać jak Juskowiak. To wtedy zawiązałem pierwsze przyjaźnie, a z wieloma chłopakami z tamtej ekipy trzymam się do dziś. Przeszedłem przez wszystkie szczeble grup młodzieżowych w Żaganiu z małą przerwą na LSPM Zielona Góra.
Michał Błoński jest wychowankiem Czarnych Żagań i to ich barw bronił praktycznie przez całą swoją karierę. Ale nie tylko, bo przez 20 lat zagrał w 11 klubach. -Największy sukces piłkarski to awans z MKS Czarni Żagań podczas reorganizacji rozgrywek z 4 do 2 ligi oraz awans z BKS Bolesławiec z klasy okręgowej do 4 ligi dolnośląskiej. Dobrze wspominam także grę w barwach Unii Żary Kunice-wspomina trener Granicy.
To właśnie w barwach Unii Michał strzelił bramkę w 91. minucie na wagę utrzymania się w 3.lidze. Trzydziestopięciolatek nie tylko gra w piłkę, ale także jest zapalonym biegaczem. Za największy swój sukces uważa wywalczenie srebrnego medalu w biegach przełajowych w sztafecie 4x2000m na mistrzostwach Dywizji organizowanych w Bolesławcu, który zdobył wraz z kolegami 2 lata pod rząd. Michał jest zawodowym żołnierzem w 34 BKPanc w Żaganiu. To bardzo trudny kawałek chleba, dlatego trener Granicy traktuje sport jako lek na stres i odskocznię od problemów życia codziennego.
Po prawie 20 latach piłkarskiej kariery piłkarza Michał Błoński postanowił zostać trenerem.
-Z Czarnych Żagań odszedłem z przyczyn osobistych. Chciałem jeszcze pograć w piłkę na 4 ligowym poziomie, jednak ciężko mi było wszystko pogodzić, czułem że nie dam rady być na 100 procent. A że zawsze daje z siebie maksa postanowiłem odpuścić.
Ambitny sportowiec swój pomysł postanowił rozwijać w gronie starych przyjaciół i trafił do Granicy Żarki Wielkie.
-Lubię nowe i trudne wyzwania, a że pojawiła się fajna opcja, żeby zrobić krok do przodu jako trener, to postanowiłem spróbować. Wiem, że młodszy już nie będę i powoli będzie trzeba schodzić ze sceny piłkarskiej. Jednak, jako szkoleniowiec, dopiero tak naprawdę zaczynam swoją przygodę.
Na razie wszystko układa się wspaniale. Granica jest jedynym klubem w Województwie Lubuskim, który nie stracił w rundzie jesiennej żadnego punku. To imponujący wynik, który może napawać młodego szkoleniowca dumą.
– Postawiliśmy sobie ambitny cel awansowania do klasy Okręgowej, ale ja stawiam sobie mniejsze wyzwania, a każdy mecz dla mnie jest jak walka o awans. Chciałbym, żeby w każdym meczu drużyna grała dobrze i pokazywała swój styl, który staramy się wypracowywać. W klubie każdy pracuje na ten sukces i naprawdę niczego nam nie brakuje, możemy skupić się tylko na swojej robocie. Organizacyjnie i sportowo idziemy do przodu. Wygrywaliśmy wszystkie mecze na jesień, ale jeszcze jest runda wiosenna i ona zweryfikuje nasze plany. To tak jak podczas meczu: musisz zagrać dobrze w dwóch połowach, żeby wygrać mecz. Przed nami ta druga, niekoniecznie łatwiejsza część gry. Mam nadzieję, że uda się awansować i usłyszy o nas szersza publiczność. A może uda się sprawiać sensację w Pucharze Polski- marzy po cichu Michał Błoński. -Z niecierpliwością czekam na mecz z Polonią Słubice(3.liga).
Czy Granica pod okiem nowego, ambitnego szkoleniowca sięgnie po awans i po latach posuchy znów zawita na okręgowe boiska, pokaże czas. My możemy obiecać, że na pewno tam będziemy, żeby to uwiecznić.
41
Poprzedni artykuł