Mimo że Gracjan Jedut z żarskiego Agrosu jest mistrzem Polski juniorów młodszych w zapasach klasycznych, to nie pojedzie na Mistrzostwa Świata. – To wielce niesprawiedliwa decyzja Polskiego Związku Zapaśniczego. Tak się tłamsi młode talenty! – kwituje Damian Fedorowicz, prezes żarskiego klubu.
Polski Związek Zapaśniczy zdecydował, że na zawody do Rzymu pojedzie…. ósmy zapaśnik Mistrzostw Polski, ale w stylu wolnym (gdzie Jedut był 17.). Tyle że Mistrzostwa Świata Juniorów Młodszych odbywają się w stylu klasycznym, a przecież to wychowanek Agrosu zdobył w nich najwyższy tytuł! Ponadto, Gracjan lepiej prezentował się w Pucharach Polski.
Przy zielonym stoliku
Żarski klub wystosował protest w tej sprawie do Polskiego Związku Zapaśniczego.
– Dla mnie to tłamszenie młodych talentów i to na starcie ich kariery. Jak się okazuje, nie opłaca się trenować, nie opłaca się finansować wyjazdów na zawody, skoro i tak sukcesy, które predysponują do powołania na Mistrzostwa Świata, nie są brane pod uwagę – kwituje prezes Agrosu, Damian Fedorowicz. – Decyzja o pominięciu najlepszego polskiego zawodnika, jakim jest Gracjan i powołaniu zawodnika, który był dopiero ósmy w Mistrzostwach Polski, i to w zupełnie innym stylu niż klasyczny, jest skandaliczna. Panowie działacze ustalili sobie to przy zielonym stoliku. To nie ma nic wspólnego z fair play i jakimikolwiek zasadami. Od dłuższego czasu obserwujemy bałagan we władzach związku i jakiekolwiek protesty w Ministerstwie Sportu nie mają sensu.
G. Jedut zapewnia, że nie załamuje się, choć Mistrzostwa Świata były jego marzeniem.
– Jest mi po prostu przykro, ale robię swoje. Kocham ten sport i to jest silniejsze niż układy – mówi „Regionalnej” Gracjan Jedut. – Mam ogromne wsparcie znajomych i całego środowiska sportowego. Ostro trenuję i myślę o kolejnych zawodach ogólnopolskich. Przechodzę na wiek juniora i to jest teraz dla mnie wyzwanie. Muszę jednak przyznać, że to wszystko nie jest zrozumiałe. Jak można dopuścić do Mistrzostw Świata w stylu klasycznym zawodnika, który zajął 8. miejsce na Mistrzostwach Polski w stylu wolnym? To, że ktoś był pierwszy w biegu na 10 km, nie znaczy, że będzie dobry w biegu na 100 m. Szczególnie to dziwne, jak wywala się zawodnika, który wygrał bieg na 100 m!
Takie tłumaczenie
A co na to prezes Polskiego Związku Zapaśniczego?
– Ja się tym nie zajmuje, ja nie jestem szkoleniowcem. Agros bije się teraz o człowieka, który w ogóle nie był brany pod uwagę na mistrzostwa – twierdzi Andrzej Supron, prezes PZZ. – Pierwotnie miał jechać zawodnik, który zdobył w tym roku trzykrotnie Puchar Polski. Został wycofany, bo nie osiągnął nic na Mistrzostwach Europy. W jego miejsce trener wybrał zawodnika, który był ósmy na Mistrzostwach Polski, a wcześniej zdobył Mistrzostwo Polski w stylu wolnym i klasycznym, w niższej kategorii. Trener zapewniał mnie, że obaj są na równym poziomie. Więc powiedziałem mu, że jeśli jeden nic nie osiągnął na Mistrzostwach Europy, to trzeba dać szansę drugiemu. I dopiero wtedy zaczęła się wrzawa ze strony Agrosu.
Tłumaczenie A. Suprona jest co najmniej pokrętne. W większości dyscyplin sportowych przy nominacji do kadry i na Mistrzostwa Europy czy Świata pod uwagę brane są największe sukcesy sportowców. Jeśli ktoś zdobywa złoty medal w zawodach krajowych, to on jedzie na mistrzostwa, a nie ten, kto zajmuje dopiero 8. miejsce. A w tym roku lepszego w Polsce od Gracjana w zapasach klasycznych nie było.
