Strona główna » Sylwetka na medal

Sylwetka na medal

przez imperia

Martyna Horoszyńska (23 l.) z Żagania została brązową medalistką ogólnopolskiego Festiwalu Sportów Sylwetkowych „NPC Worldwide Festiwal” w Warszawie. I to poczwórną, bo brąz wywalczyła w czterech kategoriach!
„Regionalna”: Debiut w tak prestiżowych zawodach był twoim debiutem w kategorii bikini fitness. Chyba wymarzony?
Martyna Horoszyńska: Oczywiście! Bardzo się cieszę, że pokonałam tremę, a moja ciężka praca nie poszła na marne. To rzadkość zdobyć cztery brązowe medale z rzędu: w kategorii początkujących, tych, którzy nie zdobyli jeszcze złota oraz dwukrotnie w open seniorów. To ogromne przeżycie rywalizować z najlepszymi. Teraz mam więcej pewności i jeszcze większą motywację do dalszej pracy nad swoją sylwetką.
Nie każdy wie, co to jest bikini fitness.
To konkurencja, w której oceniana jest wyrzeźbiona sylwetka. Liczy się zarys mięśni, prezencja wymodelowanej sylwetki oraz idealne proporcje ciała. Sama figura, fizyczne predyspozycje i mięśnie nie wystarczą. Trzeba jeszcze dobrze je wyrzeźbić.
Jak zaczęła się twoja przygoda ze sportami sylwetkowymi?
 Do uprawiania sportów sylwetkowych pan Edmund Lechowicz namawiał mnie od dawna, gdy kilka lat temu zaczęłam u niego trenować na siłowni. Brałam udział w ogólnopolskich zawodach w wyciskaniu sztangi, ale to sporty sylwetkowe okazały się moją największą pasją.  Choć mam już swoją trenerkę od sportów sylwetkowych dla pań, to jednak pan Edmund dalej jest moim mentorem i wzorem do naśladowania.
Utrzymanie takiej sylwetki wymaga wielu wyrzeczeń?
Oczywiście, ale daję radę (uśmiech). To ścisłe przestrzeganie diety co do grama i około 15 godzin treningów w tygodniu. Nie ma lekko, ale jak się okazuje, ciężka praca przynosi efekty.   Mój dzień zaczynam od treningu kardio, czyli 30 minut ćwiczeń na orbitreku. W ciągu dnia są cztery posiłki, w których łączna wartość kalorii wynosi 2 tysiące. Im bliżej zawodów, tym jest ich mniej. Unikam żywności przetworzonej, jem dużo owsianek i jajka w różnej postaci. Do tego cztery litry wody, bo nawodnienie organizmu jest kluczowe. Po południu jest czas na trening siłowy, a po kolacji – kolejne 30 minut na orbitreku. Staram się utrzymać 55 kilogramów wagi przy wzroście 165 cm.
Łączysz siłownię i treningi z nauką i pracą.
Obecnie studiuję zaocznie turystykę i rekreację w Gdańsku i jednocześnie szykuję się do Mistrzostw Polski, które jeszcze tej jesieni odbędą się pod Warszawą.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz