To był mecz z wieloma podtekstami, a derby rządzą się własnymi prawami. Pierwszy pojedynek Delty Sieniawa Żarska w okręgówce miał być zwieńczeniem trudnej drogi, jaką przeszli podopieczni Marka Sitarka. Unia Kunice w ubiegłym sezonie otarła się o awans do 4.ligi, była więc upatrywana jako zdecydowany faworyt tego pojedynku.
To bardzo specyficzne boisko. Przyjezdni nie lubią, a często nawet nie potrafią na nim grać. Kompaktowe położone w środku lasu, ma swoistą atmosferę i jest na pewno atutem gospodarzy. I nie inaczej było z Unią Kunice, która wyszła na mecz z zamiarem wdeptania miejscowych w trawę. Niestety taktyka jaką obrali kuniczanie nie sprawdziła się. Długie, crossowe podania Konrada Pluty lądowały w okolicznych pokrzywach. Te straty powodowały, że przeciwnicy szybko przechodzili do kontrataku i stworzyli sobie 3 dogodne sytuacje, które mogły, a nawet powinny zakończyć się bramką. Pewnie te pudła będą się zawodnikom Delty śnić po nocach. W miarę upływu czasu było widać, że gościom zaczyna brakować prądu. Panująca duchota nie pomagała, a i brak konceptu też frustrował podopiecznych Jarosława Gada. Delta po pierwszej połowie mogła prowadzić 3:0, ale ta odsłona zakończyła się bezbramkowym remisem.
Dariusz Piechowiak nie trafił z główki, a mógł dać Delcie prowadzenie w pierwszej połowie.
Druga połowa miała zupełnie inne oblicze. Trener Unii wyciągnął wnioski i na murawę wróciła inna Unia. Wysoki pressing przesunął ciężar gry w stronę pola karnego gospodarzy i piłkarze z Kunic coraz częściej zaczęli stwarzać sobie dogodne sytuacje do strzelenia gola. Kiedy po jednej z takich akcji Bartek Toczaniuk został sfaulowany na polu karnym przez Tomasza Kowalczyka, przed szansą na objęcie prowadzenia stanął Paweł Karbowski, ale jego strzał z karnego obronił winowajca, który znany jest ze spektakularnych obron jedenastek. Ale co się odwlecze to nie uciecze. 
W 68. minucie Unia objęła prowadzenie. Konrad Pluta idealnie dośrodkował z rożnego do Toczaniuka, a ten walnął z dyńki obok bezradnego Kowala.
Potem przed szansą na podwyższenie wyniku stanął Jarosław Gad, ale nie trafił z najbliższej odległości. Potem jeszcze Mariusz Kościesza zmarnował doskonałe wymierzone co do centymetra podanie Korka i posłał piłkę Panu Bogu w okno, czyli w korony drzew. Czas płynął, ale Delcie, mimo usilnych prób, nie udawało się wyrównać. Najbliżej był Dariusz Piechowiak, który na polu karnym ograł 3 zawodników Unii i haratnął z dużego palca, ale piłka odbiła się od słupka. Jednak 2 minuty później Kornel Szymański w końcu wepchnął piłkę do bramki i Delta mogła się cieszyć z jednego punktu.
-Pierwszy mecz z beniaminkiem jeszcze na ich specyficznym boisku (niczym Górzyn 2) okazał się być trudna przeprawą, w pierwszej połowie próbowaliśmy coś stworzyć, pograć piłką, ale niestety obrany przez nasz zespół kierunek w tych warunkach nie był słuszny. Styl naszego zespołu nie mógł się podobać, musieliśmy szybko wyciągnąć wnioski i postanowiliśmy się dopasować do gospodarzy , miało być w drugiej połowie skutecznie a niekoniecznie ładnie, na pewno Delta u siebie odbierze niejednemu punkty, natomiast na wyjeździe mogą mieć ciężko, my musimy skupić się na poprawie skuteczności, a także zyskać świeżość, bo tego jeszcze brakowało w tym spotkaniu-podsumował Jarek Gad, trener Unii Kunice.
Jarosław Gad mógł dać Unii zwycięstwo, ale nie trafił z najbliższej odległości do bramki.
-Mecz z Unią chcieliśmy wygrać. Przeciwnik niczym nas nie zaskoczył, byliśmy doskonale przygotowani na to, co będzie grała drużyna z Kunic. W pierwszej połowie mieliśmy wszystko by wygrać. Brakło nam szczęścia i spokoju w sytuacjach, które mieliśmy. Druga połowa to „wolna amerykanka ” i obie drużyny mogły przechylić szale na swoją stronę, gra była chaotyczna, ale w mojej ocenie z przebiegu całego meczu, to my byliśmy drużyną lepszą i to cieszy najbardziej. Szanujemy zdobyty punkt. W kolejnych meczach liczymy na pełną zdobycz punktową -stwierdził Marek Sitarek, trener Delty Sieniawa Żarska.
-Mecz był ciężki i zabrakło nam szczęścia -słupki poprzeczki w pierwszej połowie. Ogólnie mecz powinniśmy wygrać, ale remis też jest bardzo ważny-powiedział Rafał Bryczkowski, pomocnik Delty.
-Pierwszy mecz dla nowej drużyny i od razu derby z Deltą, która na własnym stadionie jest zawsze groźna, fajnie, że udało się strzelić bramkę bardzo się cieszę, wygrana była bardzo blisko, ale tak to już jest w piłce. Z przebiegu meczu myślę, że remis jest zasłużony, choć w końcówce mogliśmy dobić rywali, sezon jest długi trzeba grać dalej i zdobywać punkty -powiedział Bartek Toczaniuk, napastnik Unii.
-Spotkanie z dwoma obliczami. W pierwszej połowie więcej okazji do strzelenia bramki miała drużyna z Sieniawy, natomiast w drugiej połowie to już nasza drużyna dyktowała warunki spotkania. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, w tym rzutu karnego oraz kilku sytuacji, w których nasi zawodnicy stawali oko w oko z bramkarzem rywali. Szanujemy jeden punkt, oraz życzymy zawodnikom Delty powodzenia w dalszych bojach ligowych -stwierdził Paweł Karbowski, zawodnik Unii.
ZOBACZ TEŻ: Dlaczego BC Swiss Krono Żary nie zagra w 2. lidze?
25
































































































































