W 11. kolejce rozgrywek zielonogórskiej klasy okręgowej Unia Kunice bezbramkowo zremisowała z Piastem Czerwieńsk.
W pierwszej połowie Bartłomiej Toczaniuk nie wykorzystał rzutu karnego dla Unii.
W sobotnie, wczesne popołudnie na stadionie w Kunicach spotkały się dwie drużyny, które walczą nie tylko z rywalami, ale także ze swoimi demonami. W tym dniu doszło do tego fatalne boisko, na którym przyszło im się zmierzyć. Można zaryzykować stwierdzenie, że to co się działo na, za przeproszeniem, bagnisku w Kunicach, było antyfutbolem. I to wcale nie z powodu niskich umiejętności piłkarzy. Stan murawy wołał o pomstę do nieba. Gdyby arbiter miał uprawnienia do sędziowania piłki wodnej to panowie mogli śmiało włożyć czepki i kostiumy i uprawiać na kunickim błotnisku tę wielce widowiskową dyscyplinę.
Niestety trachanie w gałę nie polega na wyciąganiu z błota nóg i jeżdżeniu na czterech literach. Dwudniowe opady uczyniły z murawy nienadające się do gry bagno. Gdzie był żarski MOSRiW? Pewnie, tradycyjnie, gdzieś indziej. Jak widać problem od lat jest nierozwiązywalny. Położenie nawodnienia na boisku w Kunicach ewidentnie naruszyło drenaż, który nie spełnia już swojego zadania. Czy można to jakoś rozwiązać, żeby rozłożona na łopatki z powodu kontuzji Unia miała kim dograć do końca rundy? Czy można zlitować się nad resztą drużyny, żeby nie połamała sobie rąk i nóg na tym błocie?
Koniec końców, 90 minut walki o utrzymanie się w pozycji pionowej, zakończyło się bezbramkowym remisem.
-Kolejny mecz w którym jeśli chodzi o sytuacje podbramkowe przeważamy, ale brakuje nam skutecznego wykończenia. Stajemy się specjalistami od remisów, bo to już 7 podział punktów w tym sezonie. Kontuzje w tej rundzie to nasze przekleństwo. Jak ktoś wraca, to za chwilę kolejny wypada na dłuższy czas, musimy jakoś to przetrwać i za tydzień przywieźć 3 pkt do Kunic-skomentował Konrad Pluta, który pojawił się w składzie Unii po kontuzji.
-Kolejny mecz gdzie walczymy o ligowe punkty i kolejny mecz, w którym nie mamy szczęścia. Stwarzamy sobie dogodne stuprocentowe sytuacje i niestety, nie wykorzystujemy ich. Jeżeli chodzi o naszą grę, to graliśmy konsekwentnie i walczyliśmy na całym boisku, przepraszam nie na boisku lecz na placu, na którym miały się odbyć walki błotne, bo to nie ma nic wspólnego z boiskiem-mówi oburzony Jarosław Gad. -A wracając do meczu to szkoda straconych punktów, bo uważam że sytuacjami powinniśmy ten mecz przechylić na swoją szalę, widmo naszych nieszczęść w tym sezonie się nie kończy, bo kolejny zawodnik nam wypada, tym razem jest to Mateusz Żebrowski. Ale nie załamujemy się gramy dalej i wierzę w to, że nic w przyrodzie nie ginie, co nam zabrało to niebawem odda-kończy optymistycznie Gadziu.
-Myślę, że zasłużony remis. Pierwsza połowa dla nas, mimo że Unia miała spornego karnego. W drugiej części to chyba bardziej Unia miała przewagę. Dobrze zagraliśmy w obronie, a nasi obrońcy trzymali linię. Szkoda, że nie wcisnęliśmy jednej bramki, cieszy 1 pkt po ostatnich 2 porażkach i 0 z tyłu-podsumował Jacek Fleszar, bramkarz Piasta Czerwieńsk.