Strona główna » Zwycięstwo rodziło się w bólu. Sokół wygrywa spotkanie z UKS SMS Karpacz i czeka na baraże

Zwycięstwo rodziło się w bólu. Sokół wygrywa spotkanie z UKS SMS Karpacz i czeka na baraże

przez Adam Sommerfeld

Koszykarze z Żar dzisiejszym zwycięstwem nad UKS SMS Karpacz 89:72(21:26, 20:20, 23:17, 25:9) zapewnili sobie awans do turnieju barażowego o 2.ligę. Do końca rozgrywek zostały jeszcze dwie kolejki, po których okaże się, z którego miejsca żaranie wejdą do walki o 2.ligę.

Teoretycznie sokolanie mieli zapewniony awans do baraży, ale oczywiście nie mogli przegrać 3 ostatnich pojedynków. Nikt w zespole nie spodziewał się, że polegną w tych spotkaniach, bo czekały ich mecze z najsłabszymi zespołami w lidze. Ale co innego teoria, a co innego praktyka. Boleśnie przekonali się o tym żaranie w niedzielnym meczu z UKS SM Karpacz. Pierwsze spotkanie w rundzie jesiennej podopieczni Radka Magierskiego wygrali 114:40. Obie drużyny wyraźnie dzieliła przepaść i nikt nie spodziewał się, że u siebie na własnych śmieciach i przed własną, licznie zgromadzoną publicznością, sokolanie przegrają z młodymi zawodnikami z Karpacza. Nawet oni.

Mecz jednak od początku był bardzo zacięty i o dziwo wyrównany. Bo odnosiło się nieodparte wrażenie, że ekipa Magiery myślami była już na niedzielnym spacerze z psem i jakoś nieszczególnie chciała udowodnić wszystkim, że jest lepsza i potrafi trachać w kosza. Młodzi chłopcy z Karkonoszy poczuli krew i wcale nie zamierzali odpuścić wyraźnie zaskoczonym gospodarzom. Żywiołowy doping żarskich fanów od czasu do czasu przypominał, że walczyć trzeba, choćby na razie tylko na trybunach. A żaranie, dostojnie i rezerwą poruszali się po boisku, kończąc pierwszą połowę 5 punktami w plecy.

Po męskiej rozmowie w szatni, zapewne okraszonej słowami zbyt mocnymi do publicznego zacytowania, na parkiet wrócili zawodnicy, którzy starali się ten mecz wygrać, ale nadal coś nie pykało, co prawda żaranie odrobili pięciopunktową stratę, ale nadal ich gra nie powalała. I tutaj wyszedł w końcu charakter tej drużyny, której wyraźnie nie szło, ale z uporem dążyła do korzystnego wyniku. No i ma się na szczęście w szeregach Krzysztofa Kamińskiego, który, nie wypominając oczywiście wieku, jest jak wino: im starszy tym lepszy. Kamyk wziął ciężar gry na siebie i doprowadził jak po sznurku swoich młodszych kolegów do kolejnego zwycięstwa, pieczętującego awans Sokoła do baraży.

Punkty dla żarskiego zespołu rzucili: Krzysztof Kamiński 19, Dawid Łyba 15, Karol Cieśliński 14, Hubert Kondycki 11, Kacper Reczyński 10, Roman Kiemski 6, Adrian Knasiak 4, Filip Lidtke 4, Leszek Korman 4, Adam Forysiuk 2.
 
-Jestem zadowolony z tego meczu oraz z tego że był to dla nas ciężki pojedynek, bo zupełnie różnił od pierwszego meczu w Jeleniej Górze, który wygraliśmy 70pkt przewagi. Przyjezdni w zupełnie innym składem mocno z nami powalczyli, wygrywając do połowy 41:46. Wiedzieliśmy co musimy zmienić i druga połowa już była nasza, ograniczyliśmy proste straty, dołożyliśmy mocniejszą obronę oraz bardziej zespołową grę, co spowodowało, że z minus 5 zrobiliśmy plus 17. Bardzo dobrze spisywali się dzisiaj nasi dwaj wysocy, czyli Krzysiek Kamiński oraz Karol Cieśliński, którzy razem dali 33 pkt. Kolejne zwycięstwo stało się faktem- podsumował postawę swojej drużyny Radek Magierski.

Przed Sokołem ostatnie dwa mecze. Pierwszy za tydzień(9.03) na wyjeździe z Q8Oils SKM Zastal Zielona Góra i ostatni(16.03) we własnej hali z MKK Basket Gorzów Wlkp.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz