W 27. kolejce rozgrywek lubuskiej 4. ligi Promień Żary przegrał na własnym stadionie z Dębem Sława Przybyszów 1:2. Bramki dla gości strzelili: Kajetan Pawłowski i Radosław Szafer. Honorowego gola dla gospodarzy zdobył Karol Łyczko.
Po fatalnych spotkaniach Promienia Żary przyszedł czas na truskawkę na torcie. Każdy, komu żarska piłka leży na sercu zakładał, że już gorzej być nie może. A jednak wszyscy się mylili.
Kolejny mecz i kolejny bardzo eksperymentalny skład. Przed wejściem na murawę spuszczone głowy, wzrok wbity w trawę, a przecież mecz jeszcze się nie rozpoczął. Jedynie Karol Łyczko na boisko wszedł w bojowym nastroju zapowiadając walkę. I słowa dotrzymał.
Bramka na dzień dobry i na do widzenia.
Spotkanie zaczęło się od szybko strzelonej bramki przez gości. Po fatalnym błędzie bocznego obrońcy na listę strzelców wpisał się Kajetan Pawłowski. Po tym golu należało się spodziewać, że żaranie rzucą się do gardeł swoim rywalom, bo przecież każdy ambitny sportowiec chce zmazać palmę na honorze. Ale walkę rozpoczął tylko Karol Łyczko, który wypowiedział prywatną wojnę całej drużynie gości. Co prawda w pierwszej połowie dzielnie stoperowi sekundowali Radek Romanowski i Kamil Dados, ale to Karol Łyczko dowodził tą armią. To on harował w obronie, pomagał w pomocy i szalał w polu karnym. Odnosiło się wrażenie, że gdyby Tobi zaproponował mu swój trykot i oddał rękawice, to Karol stanąłby między słupkami i łapał futbolówkę w zęby. Te jego desperackie próby w końcu zostały nagrodzone i strzelił w 67. minucie przepiękną i co najważniejsze wyrównującą bramkę. Teraz wypadałoby, żeby jego koledzy w końcu włączyli się do gry i pomogli zapracowanemu defensorowi w wygraniu tego meczu. Niestety młodzi i mało doświadczeni zawodnicy nie byli w stanie dotrzymać kroku nikomu. Ani nie postawili się rywalom, ani nie pomogli swoim. Taka bierna postawa i ewidentny strach przed wzięciem odpowiedzialności na swoje barki, paraliżował im ruchy i doprowadził do kolejnej porażki. Tuż przed końcem spotkania, bramkę dającą gościom zwycięstwo, strzelił Radosław Szefer. Promień przegrał z Dębem Sława Przybyszów 1:2.
-Fatalnie wchodzimy w mecz tracąc bramkę już w 3 minucie. Po tym przeciwnik oddaje nam inicjatywę, ale z naszych ataków nic groźnego nie wynika pod bramką gości. Rywal mając piłkę, umiejętnie się przy niej utrzymywał i urywał cenne minuty. Druga połowa to już bardziej akcja za akcję choć ze wskazaniem na nas, potwierdzeniem zdobyta bramka przez Karola. Niestety w końcówce tak jak na początku meczu przyglądamy się biernie i przeciwnik strzela bramkę dającą im 3 pkt. Myślę, że w tym meczu mogliśmy co najmniej zdobyć 1 punkt, niestety tak się nie dzieję. Boli kolejna porażka na własnym boisku, ale nie mamy czasu na rozpaczanie, musimy się wziąć do roboty i zacząć zdobywać punkty-twierdzi Kamil Dados, kapitan żarskiego zespołu.
Zapraszamy do galerii zdjęć z meczu.
30












































































































Poprzedni artykuł