W 2. kolejce rozgrywek zielonogórskiej grupy 3 A-klasy Tupliczanka Tuplice przegrała z Granicą Żarki Wielkie 1:4. Bramki dla gości strzelili Wojciech Glanc x2, Błażej Strugaru i Grzegorz Napieraj, a honorowego gola dla gospodarzy zdobył Tomasz Rutkowski.
Mecz z Tupliczanką miał być sprawdzianem formy z bardziej wymagającym przeciwnikiem. Zespół z Żarek zdawał sobie sprawę, że na wymagającym boisku w Tuplicach będzie trudno o finezyjne zagrania. Do tego upalna pogoda także nie sprzyjała zawodnikom, dlatego Michał Błoński ewidentnie nastawił swój zespół na atak od pierwszych minut. Ta taktyka przyniosła wymierne korzyści w postaci dwóch bardzo szybko strzelonych bramek. Po 6 minutach Granica prowadziła już 2:0 i gospodarzom trudno było nawiązać z doświadczonymi graczami równorzędną walkę. Ale podopieczni Zdzisława Cierzniaka podjęli rękawicę i z uporem dążyli do strzelenia kontaktowej bramki. Udało im się do w 23. minucie i to wlało w ich serca nadzieję na korzystny rezultat. Niestety, z każdą uciekającą minutą, słońce wypalało z zawodników ostatnie siły.
Na szczęście obok boiska gospodarze zamontowali prysznic, pod którym można się było schłodzić w czasie przerwy, ale to było stanowczo za mało na pustynne warunki panujące w tym dniu w Tuplicach. Po przerwie goście znów rzucili się do ataku i w 51. minucie podwyższyli wynik na 3:1. Co prawda tupliczanie twierdzili, że bramka padła ze spalonego i faktycznie asystent sędziego podniósł chorągiewkę, ale główny arbiter nie dopatrzył się spalonego i bramkę uznał. Wtedy z miejscowych jakby trochę zeszło powietrze. Atakowali, co prawda, bramkę rywali, ale jakoś tak bez przekonania. Tuż przed końcem Wojciech Glanc popisał się wkrętką bezpośrednio z rzutu rożnego i ustalił wynik na 4:1.
-Mecz bardzo dobrze się dla nas ułożył, bo już w 2. minucie objęliśmy prowadzenie po bramce Strugaru , w 6 minucie dokładamy kolejnego gola i mamy dobry początek, niestety później w naszej grze jest dużo niedokładności i błędów, na co na pewno wpływ miał stan boiska w Tuplicach, tracimy bramkę po prostym błędzie w obronie i na przerwę schodzimy w prowadzeniem 1:2. Po przerwie próbujemy grać swoje, stworzyliśmy dużo sytuacji bramkowych jednak padły tylko 2 bramki i mecz kończymy z wynikiem 1:4 . Skuteczność na pewno do poprawy i gramy dalej. Analizujmy błędy i wyciągamy wnioski, które wprowadzimy w kolejnych meczach o pełną pulę- podsumował Michał Błoński, trener Granicy.

– Przed meczem zakładaliśmy, że większych szans nie będziemy mieli, ale chcieliśmy podjąć walkę. Niestety przeciwnicy zaskoczyli nas, co ustawiło mecz. Później walczyliśmy, ale nie zdołaliśmy ich dogonić. Trochę załamało nas kilka błędów sędziowskich, między innymi uznana bramka ze spalonego, ale nie nam oceniać sędziego. Chciałem pochwalić zawodników za walkę oraz naszego młodego szesnastolatka Artura Laksandera, który dobrze się spisał w swoim debiucie, dlatego w następnym meczu dostanie trochę więcej minut i niech się rozwija-stwierdził Zdzisław Cierzniak, trener Tupliczanki.
61







































































Poprzedni artykuł