Strona główna » Łatwo nie było. Budowlani Gozdnica postawili się liderowi z Żarek

Łatwo nie było. Budowlani Gozdnica postawili się liderowi z Żarek

przez Adam Sommerfeld

W sobotnie popołudnie, 31 sierpnia, Granica Żarki Wielkie podejmowała na własnym boisku Budowlanych Gozdnica. Po bardzo dramatycznym meczu lider trzeciej grupy zielonogórskiej klasy A pokonał rywala 4:2. Bramki dla podopiecznych Michała Błońskiego strzelili: Adam Wójcik, Błażej Strugaru, Paweł Glanc i Artur Derkach, a dla ekipy Marcina Paszka oba gola zdobył Tomasz Mielniczek.
Granica Żarki Wielkie, jak sama nazwa miejscowości wskazuje, ma ogromny apetyt na awans do okręgówki w tym sezonie. Ekipa Michała Błońskiego wystartowała jak z katapulty, co nie jest niespodzianką wszak ponad połowa zawodników to żołnierze. Lała bez wysiłku wszystko co im terminarz podsunął. Po pierwszych meczach wyglądało, że w tym sezonie niewiele będzie ekip, które mogą zagrozić tak rozpędzonej maszynie. A jednak.
Zobacz też: Relacja z meczu Iskra Jabłoniec-WKS Łaz
Budowlani to bardzo niewygodny przeciwnik. Ambitna drużyna niejednemu urwie punkty, a Marcin Paszek umiejętnie ustawia zespół taktycznie i w Żarkach zrobił to po mistrzowsku, zwłaszcza, że na boisku zabrakło pierwszej strzelby z Żarek, czyli Błażeja Strugaru. Bramkostrzelny  napastnik Granicy pojawił się na ławce rezerwowych dopiero pod koniec pierwszej połowy, Błażej gnał na mecz prosto z urlopu i niestety nie zdążył na początek. Przyjechał kiedy wynik był niekorzystny dla jego drużyny, bo przegrywała już 1:2.

Podopieczni Marcina Paszka wcale nie przestraszyli się faworyzowanych rywali, grając z nimi jak równy z równym. Wyeliminowali z gry mózg drużyny, czyli Wojciecha Glanca, który i tak nie mógł się popisywać mierzonymi co do centymetra podaniami do Strugaru, bo go najzwyczajniej na świecie nie było na boisku. Strugaru nie Glanca. Budowlani poczuli lekką słabość rywali i śmiało zaatakowali. Pierwszą bramkę dla gości strzelił z karnego Tomasz Mielniczek już w 13. minucie meczu. Ten zimny prysznic powinien trochę obudzić miejscowych, ale nic takiego nie nastąpiło. Podopieczni Michała Błońskiego męczyli się okrutnie z wybieganymi przeciwnikami, którzy nie bali się twardej gry. W końcu gospodarzom się poszczęściło, bo Adam Wójcik wepchnął piłkę do siatki i wyrównał stan spotkania. Co prawda goście reklamowali, że gol padł ze spalonego i że „boczny ewidentnie nie zdążył”, ale Krzysztof Matrunionek zaufał swojemu asystentowi i bramkę uznał.  
Jednak to wcale nie załamało gozdniczan i nadal nie odpuszczali i 5 minut później strzelec pierwszego gola, znów stanął przed szansą na wykorzystanie jedenastki podyktowanej po bardzo kuriozalnej sytuacji. Najpierw sędzia asystent Marian Maj „nie zauważył”, że zawodnik gości był na spalonym, bo po prostu nie nadążał za akcjami, następnie w tej samej akcji zasygnalizował głównemu arbitrowi zagranie ręką przez obrońcę gospodarzy, podczas gdy piłka najpierw odbiła się od ręki przeciwnika, będącego nota bene na ofsajdzie, a potem musnęła dłoń gracza z Żarek. Arbiter główny Krzysztof Matrunionek odgwizdał przewinienie, a karnego wykorzystał ponownie Mielniczek.

 Po przerwie na boisku pojawiła się czwórka nowych graczy w tym Błażej Strugaru, który mimo zmęczenia zrobił to czego wszyscy od niego oczekiwali, czyli strzelił wyrównującego gola dla Granicy. Choć zrobił to dopiero za trzecim razem, to wszyscy zapewne mu wybaczyli, bo liczył się efekt.
Jednak remis to nie wygrana i na boisku zrobiło się bardzo nerwowo. Gra się mocno zaostrzyła. Sędziowie z trudem panowali nad wydarzeniami na boisku, zwłaszcza, że z upływającym czasem sędzia asystent zdradzał oznaki skrajnego wyczerpania i nawet nie truchtał przy bocznej linii, tylko przechadzał się dostojnie. Nie przeszkadzało mu to „wyłapywać’ graczy na domniemanym spalonym widzianym pod kontem 70 stopni, bo nie było szans, żeby znajdował się z nimi linii. Tę nerwówkę zakończyły dopiero dwie bramki dla Granicy strzelone w odstępie dwóch minut, które przypieczętowały zwycięstwo ekipy Michała Błońskiego.
-Od początku mecz nam się nie układał. Zagraliśmy słabo do przerwy i do szatni zeszliśmy przy stanie 1:2 dla Gozdnicy. W przerwie postanowiłem od razu zrobić 4 zmiany, ponieważ trzeba było lekko wstrząsnąć drużyną. Po przerwie wykorzystaliśmy swoje sytuacje i wygraliśmy mecz który nam się nie układał. W MECZU nie zbrakło kontrowersji moim zdaniem 2 rzut karny dla Gości był ewidentną pomyłką sędziego. Zdaje sobie sprawę że słabsze mecze się zdążają , ale sztuką jest w takich meczach wyjść obronną ręką i zgarnąć 3 pkt . Nam się to dzisiaj udało i za to wielkie brawa dla całego zespołu. Kilku młodych zawodników dostało szansę od początku meczu . Tak jak mówiłem wcześniej sezon jest długi a my chcemy dawać jak najwięcej szans młodzieży bo uważam że to najlepszy kierunek w rozwoju lokalnej piłki. Michał Błoński.

-Przed meczem wiele osób przewidywało bolesną porażkę naszej drużyny, lecz moi zawodnicy udowodnili, że przeciwnik nie taki straszny, jak o nim mówią. Wynik meczu wcale nie odzwierciedla tego co wydarzyło się na boisku. W pierwszej połowie tak naprawdę zespół z Żarek zagroził nam dwa razy. Za pierwszym razem tracimy bramkę po ewidentnym spalonym a druga sytuacja to strzał w słupek i to by było na tyle-twierdzi Marcin Paszek, trener Budowlanych. -W drugiej połowie trener M. Błoński dokonał czterech zmian i wtedy gra się wyrównała. Myślę, że kibice zgromadzeni na meczu zobaczyli naprawdę dobre spotkanie. Było dużo walki i ładnych akcji pod obiema bramkami. Podsumowując to spotkanie na pewno zasłużyliśmy choćby na jeden punkt, ale piłka to gra błędów, a zespół z Żarek popełnił ich mniej. Oczywiście gratulujemy Granicy wywalczenia trzech punktów, a moim zawodnikom dziękuję za zaangażowanie, walkę i oddanie serducha przez cały mecz.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz