Strona główna » Byli lepsi, ale przegrali… Czy Promień Żary zacznie wygrywać?

Byli lepsi, ale przegrali… Czy Promień Żary zacznie wygrywać?

przez Adam Sommerfeld

W sobotę, 24 sierpnia, w piątej kolejce rozgrywek Lubuskiej 4. ligi Promień Żary przegrał na własnym stadionie 0:2 z drugą drużyną Warty Gorzów Wielkopolski. Bramki dla gości strzelili Mateusz Jaworski(70,K) i Mateusz Kaczorowski(90+1).
Po dotkliwej porażce z Pogonią Skwierzyna Pomień chciał pokazać przed własną publicznością, że grać w piłkę potrafi i jak trzeba wygrać, to będzie walczyć do ostatniego tchu, żeby to zrobić.
Zaczęło się bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć wyśmienicie. Podopieczni Mateusza Reimanna zdominowali swoich rywali do tego stopnia, że zawodnicy Warty w pierwszej połowie linię środkowa boiska przekroczyli z 3 razy. Kompletnie nie zagrażali bramce Jacka Fleszara, który spokojnie mógł się poopalać w promieniach zachodzącego słońca. Żarski golkiper  nudził się do tego stopnia, że w trakcie tych pierwszych minut podskakiwał i rozciągał się na polu karnym, żeby się dogrzać.

Niestety ta totalna przewaga gospodarzy nie została udokumentowana żadnym trafieniem. Miejscowi konstruowali akcje i z trudem przebijali się przez żelbetowe zasieki ustawione przez przyjezdnych. Miało się wrażenie, że Warta w autobusie przywiozła kilka worków cementu i ukradkiem wniosła na stadion, a następnie ustawiła przed swoją bramką. Pierwsza połowa skończyła się bezbramkowym remisem i wydawało się, że druga będzie wyglądała podobnie. I tak było. Ale nie do końca.
Promień nadal bił głową w mur, ale ekipa z Gorzowa śmielej zaczęła atakować i częściej gościła pod bramką Promienia. Natomiast w szeregi miejscowych zaczęła się wkradać nerwowość i frustracja. Bo mimo że żaranie byli lepsi, to nie potrafili strzelić gola świetnie spisującemu się w bramce Filipowi Andrzejewskiemu. Irytacja na boisku i poza nim wzrastała i pachniało nieszczęściem. I stało się. W 70. minucie Mateusz Kaczorowski postanowił spróbować swoich sił. Przedryblował 3 żaran jakby to były tyczki slalomowe i zatrzymał go dopiero na linii pola karnego Bartek Suski. Interwencja żarskiego stopera nie wyglądała groźnie, ale innego zdania był arbiter główny. Mateusz Tarnowy bez wahania wskazał na wapno, a Mateusz Jaworski wykonał wyrok. Wtedy gospodarze rzucili wszystko na szalę, zaciekle atakowali, ale bramka Warty była nie zdobycia. Strzały Bartka Pruchniaka golkiper odbijał jak natchniony. Zwycięsko wyszedł też zwycięsko z dwóch sytuacji sam na sam z Karolem Scandolą. Promień atakował, ale piłka do siatki wpaść nie chciała. Za taką otwartą grę Promień zapłacił wysoką cenę, bo w doliczonym czasie bohater pierwszej akcji, Mateusz Kaczorowski, znów przeprowadził indywidualna akcje, ale tym razem nikt go nie powstrzymał i ustalił wynik spotkania na 2:0.

-Bardzo się cieszę z dzisiejszego zwycięstwa. Sukces rodził się w bólach. Promień przez większość meczu prowadził grę, ale byliśmy świadomi tego że tak będzie i celowo oddaliśmy inicjatywę przeciwnikom, a my upatrywaliśmy szans w fazach przejściowych. Przyjechaliśmy do Żar bardzo młodym zespołem, który wykonał ogromną pracę na boisku żeby wygrać dzisiejszy mecz. Gratulacje dla chłopaków a przeciwnikom życzymy powodzenia w kolejnych meczach-stwierdził po meczu Grzegorz Bajko, trener Warty Gorzów Wlkp.
– Uważam, że byliśmy w tym meczu lepszym zespołem, ale niestety przegrywamy. Taka jest też piłka, nieprzewidywalna. Można być słabszym, a i tak mogę wygrać- stwierdził Mateusz Reimann, trener Promienia. – Nieraz są takie momenty, w których człowiek gryzie się język tak jak ja po podyktowaniu karnego i stracie bramki. Ale biorę to na siebie, bo to ja jestem za to odpowiedzialny, bo nie nauczyłem swojego zawodnika, aby się lepiej zachował w takiej sytuacji.   Myślę, że po pierwszej dobrej połowie w nasze szeregi wkradło się jakby zadowolenie, że tak dobrze nam idzie, że co byśmy nie zrobili to w ten mecz musimy wygrać, ale tak naprawdę jeszcze nie mieliśmy bramki.  A warta wyprowadziła 2 razy kontratak i strzeliła  z tych akcji dwie bramki, bo źle się zachowaliśmy w sytuacji 1 na 1-podsumował mecz szkoleniow                                                                                                               

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz