Strona główna » Musimy wziąć się do roboty!-twierdzi kapitan Promienia po meczu z Dozametem

Musimy wziąć się do roboty!-twierdzi kapitan Promienia po meczu z Dozametem

przez Adam Sommerfeld

W 8. kolejce rozgrywek Lubuskiej 4. ligi Dozamet Nowa Sól pokonał na własnym stadionie Promień Żary, 5:0. Bramki dla podopiecznych Marcina Janika strzelili: Gracjan Lewicki x3, Alan Furman oraz Michał Bartnicki. W przerwie meczu na boisko wtargnęli kibice Dozametu Nowa Sól. Musiała interweniować policja.
Żaranie nie mają łatwo. W ostatnich tygodniach wiedzie im się naprawdę kiepsko i nie zmieni tego nawet niezła postawa podopiecznych Mateusza Reimanna w PP. Czytaj TUTAJ
Pogoda także nie pomagała, bo z nieba lał się nieprzerwanie strumień wody, a murawa nowosolskiego stadionu przypominała nasiąknięte wodą bagno. Do tego szkoleniowiec żaran nie mógł być na ławce ze swoją drużyną, ponieważ został odsunięty od prowadzenia meczu za czerwoną kartkę otrzymaną w ostatnim ligowym spotkaniu. Można zaryzykować stwierdzenie, że promień do Nowej Soli przyjechał na pożarcie. I niestety tak się stało. Worek z bramkami rozwiązał w 24. minucie Alan Furman, celnie trafiając zza pola karnego. Następnie w 35, 42 i 45 minucie trzy gole dołożył Gracjan Lewicki i do przerwy gospodarze prowadzili już 4:0. Nie najweselsze miny mieli żaranie schodząc na przerwę do szatni. Zimno i ulewa, a przede wszystkim wynik skutecznie ostudził jakiekolwiek emocje. Więcej ikry mieli za to kibice Dozametu, którzy już w czasie zejścia obu zespołów do szatni wtargnęli na boisko i rzucili się w stronę fanów Promienia, którzy stali pod drugiej stronie stadionu oddzieleni kordonem policji. Na śliskiej murawie napastnicy i reagująca policja zaczęli się ślizgać jak na lodowisku i wyglądało to naprawdę komicznie. Służby szybko spacyfikowały krewkich fanów z Nowej Soli i piłkarze mogli zacząć drugą połowę, w której emocje gasły wraz oraz większym poziomem wody pod stopami i wyziębieniem organizmu. Ostatnio bramkę w tym spotkaniu zdobył, w 55 minucie Michał Bartnicki. Promień przegrał z Dozaemtem 0:5 i zajmuje przedostatnią pozycję w tabeli.

-Mimo różnicy miejsc w tabeli dzielącej oba zespoły, to spodziewałem się ciężkiego meczu. Raz, że to spotkanie umówmy się derbowe, dwa wiedziałem jaka będzie pogoda w dniu meczu i wiedziałem, że boisko nie będzie ułatwiało gry w piłkę. Natomiast mieliśmy plan na ten mecz, byliśmy przygotowani na Promień, wiedzieliśmy, że Promieniowi pasuje wysoka obrona przeciwnika, schodzą wtedy środkowymi pomocnikami niżej i tworzą przestrzeń w środku do długiego zagrania i zebrania drugiej piłki, dlatego zagraliśmy w obronie średniej, wiedzieliśmy że są mocni w fazach przejściowych, więc nie pozwoliliśmy im szybko przechodzić z obrony do ataku, dodatkowo wyłączyliśmy indywidualności, czyli Pruchniaka i Dadosa. Po piłkarsku zabraliśmy im ich wszystkie atuty. Promień jeśli zagrażał to głownie ze stałego fragmentu gry. Dozamet był w tym meczu konkretny ofensywie i defensywie. Dlatego gratuluję zawodnikom dobrego występu i zasłużonego zwycięstwa-stwierdził Marcin Janik, trener Dozametu.
 
-Wiedzieliśmy jaki to jest mecz i o jaką stawkę, bo wiedzieliśmy jak my stoimy w tabeli. Dla nas po prostu każdy punkt jest ważny. Niestety źle weszliśmy w mecz, rywal dłużej utrzymywał się przy piłce kontrolował od początku spotkanie i stwarzał sobie więcej sytuacji. Mieliśmy sytuację na wyrównanie, ale niestety nie strzelamy i za chwilę tracimy bramkę, a po chwili kolejną. Ewidentnie nie był to nasz mecz, a rywal to wykorzystał, strzelając nam 5 bramek. Wiemy co musimy poprawić, żeby nie było powtórki w kolejnych meczach, bo wiemy że sytuację jest ciężka, ale będziemy walczyć do końca sezonu-deklaruje Bartłomiej Pruchniak, zawodnik Promienia.
-Mecz dla nas do jak najszybszego zapomnienia sportowo. Dozamet zasłużenie wygrał, w tym dniu nie mieliśmy szans aby nawiązać z nimi równą walkę. Ale nie będziemy z nikim prowadzić równych pojedynków, jak nie będziemy po prostu grać w piłkę. Z takim podejściem jak w niedzielę nie mogę się pogodzić i jestem bardzo zły na kolegów ale przede wszystkim na siebie, bo nie zmotywowałem chłopaków jako kapitan. W takich meczach trzeba mieć charakter i być najlepszą wersją siebie. Mogę jedynie przeprosić kibiców za naszą porażkę, a im podziękować za doping, bo zrobili znakomitą robotę. My musimy wziąć się do roboty i zacząć punktować, bo nie wygląda to w tabeli za dobrze-podsumował występ Promienia, Kamil Dados.
Zapraszamy do GALERII zdjęć z meczu

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz