Strona główna » Zostawili „serducho” na boisku. Promień dobrze finiszuje w rundzie jesiennej

Zostawili „serducho” na boisku. Promień dobrze finiszuje w rundzie jesiennej

przez Adam Sommerfeld

W 16. kolejce rozgrywek lubuskiej 4. ligi Promień Żary pokonał na własnym stadionie Victorię Szczaniec 3:1. wszystkie bramki strzelili gospodarze: Dwie Karol Łyczko w tym jedna samobójcza i dwie Denis Rynkiewicz.
Mecz Promienia Żary z Victorią Szczaniec to spotkania warte 6 punktów. Obie drużyny są w bardzo trudnym położeniu, ponieważ znajdują się w strefie spadkowej i każda, nawet najmniejsza zdobycz punktowa, jest na wagę złota.
Promień zaczął ostrożnie, jakby wyciągając wnioski z poprzednich spotkań,  w których bardzo szybko tracił bramki po golach samobójczych. Tym razem żaranie mądrze się bronili atakując sporadycznie bramkę przyjezdnych. Wszystko wyglądało nieźle do 33 minuty. Wtedy to stoper Promienia Karol łyczko strzelił bramkę i wszystko byłoby dobrze, ale niestety było to znów trafienie samobójcze. Po tej bramce w miejscowych wstąpiła dawno nie widziana w ich szeregach determinacja. Zaczęli zaciekle atakować rywali, gra się zaostrzyła, a arbiter Krzysztof Brzeskot ledwo radził sobie z temperamentami zawodników obu drużyn. W końcu w doliczonym czasie podopieczni Piotra Makowskiego w końcu dopięli swego. Po podaniu Michała Łozińskiego Denis Rynkiewicz skierował piłkę do siatki rywali. Obie drużyny na przerwę schodziły przy wyniku remisowym 1:1.
Druga połowa to absolutna przewaga gospodarzy, którzy poszli za ciosem, chcąc w końcu przełamać złą passę i wygrać mecz. W miarę upływu  czasu ich dominacja była niepodważalna, niestety nie przekładało się to na bramki. Dopiero w 65 minucie do bramki trafił Karol Łyczko, który bardzo chciał się zrehabilitować za samobója z pierwszej części.  Promień prowadził, ale nadal na boisku było bardzo nerwowo. Gdy w 83. Minucie w polu karnym został powalony Bartek Pruchniak. Obrońca złapał w pół filigranowego napastnika z Żar i zapaśniczym chwytem dosłownie rzucił go na murawę. Jednak Krzysztof Brzeskot nie dopatrzył się przewinienia i kazał grać dalej, ale oliwa sprawiedliwa i 2 minuty później do bramki po świetnym podaniu Bartka Pruchniaka, trafił ponownie Denis Rynkiewicz, ustalając wynik spotkania na 3:1 dla Promienia.
-Mecz dobry w naszym wykonaniu, bo nie obyło się bez niepotrzebnych błędów, a przede wszystkim wygrany. Po słabym meczu z Dębem musieliśmy się pozbierać i pokazać, że to była tylko chwilowa słabość. Wiedzieliśmy, jak gra przeciwnik i czym może nas zaskoczyć, cały mikrocykl trenowaliśmy pod takie założenia. Jak widać przyniosło to efekty, choć po jednej z takich sytuacji straciliśmy bramkę. Brawa dla całej drużyny za zaangażowanie, realizację założeń i za to, że po stracie bramki nie spuściliśmy głów i cały czas szukaliśmy gola. To ostatni mecz tej rundy przed własnymi kibicami i chyba spełniliśmy ich oczekiwania. Już w sobotę derby z Czarnymi i miejmy nadziej zwycięskie, zapraszam wszystkich- stwierdził Piotr Makowski, szkoleniowiec Promienia Żary.
-Bardzo ważna wygraną dopisujemy 3 pkt. Wiedzieliśmy jak będzie grała Victoria jakie mają mocne strony i słabe, ale co najważniejsze wykonywaliśmy nasze założenia na ten mecz I zostawiliśmy serducho i byłyśmy cierpliwi. Szkoda ze znowu tracimy bramkę samobójcza… ale uważam że z przebiegu meczu zasłużone Nasze zwycięstwo-podsumował Jacek Fleszar, bramkarz Promienia..

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz