Strona główna » Unia Kunice pokonuje Piast Czerwieńsk… tylko 3:0. A powinno być znacznie więcej

Unia Kunice pokonuje Piast Czerwieńsk… tylko 3:0. A powinno być znacznie więcej

przez Adam Sommerfeld

W 19. kolejce rozgrywek zielonogórskiej Klasy Okręgowej Unia Kunice pokonała na własnym stadionie 3:0 Piast Czerwieńsk. Bramki dla gospodarzy strzelili: Łukasz Cygan, Konrad Pluta i Jan Izdebski.
Unia Kunice gra w kratkę i nie da się ukryć, że ich dyspozycja zależy od poziomu prezentowanego przez rywali. W meczu z outsiderem była zdecydowanym faworytem i kwestia przegranej nie była brana pod uwagę. Pytanie było: Ile i dlaczego tak mało.
Niestety ekipa Jarka Gada słabo weszła w ten mecz i nie pomagał nawet doping „kibolki”, czyli wychowanków Konrada Pluty, którzy co sił w płucach zagrzewali swojego trenera do walki. Mieli nawet specjalnie przygotowany plakat. Niestety piłkarze nie dostosowali się poziomem do profesjonalnego kibicowania i pierwsze pól godziny dosłownie przespali. Tikitaka na własnej połowie wyglądała momentami na bezradność i okrutną niemoc. Wiadomo, że trudno się gra przeciwko drużynie zamurowanej na żelbet na swoim polu karnym, ale kuniczanie nie są pierwszej łapanki i coś powinni wymyśleć. Dopiero pod koniec pierwszej połowy gospodarze trafili do bramki i to dwukrotnie. Niestety sędzia asystent Rafał Jenczylik dopatrzył się dwóch naprawdę kontrowersyjnych spalonych. Gole nie zostały uznane i na przerwę drużyny schodziły z bezbramkowym remisem, co dla jednych było sukcesem to dla drugich ewidentną porażką.
Po zmianie stron obraz gry…prawie się nie zmienił. Dopiero gdy Jarek Gad cofnął się, a za rozgrywanie wziął się Andre Vinicius Rodrigues De Almeida gra kuniczan trochę się ożywiła. Niewidoczny w pierwszej połowie Brazylijczyk zagrał dwie naprawdę dobre piłki i w ciągu 4 minut Unia zdobyła 2 bramki i prowadziła po golach Łukasza Cygana i Konrada Pluty. O niemocy przyjezdnych niech świadczy fakt, że na bramkę Szymona Słodkiego oddali tylko jeden strzał i to w dodatku niecelny. Bramkarz Unii solidnie zmarzł, stojąc całe spotkanie praktycznie bezrobotny. Wynik na 3:0 ustalił w doliczonym czasie Jan Izdebski.
 
-Pierwsza połowa bardzo słaba w naszym wykonaniu, graliśmy zbyt wolno, żeby przebić się przez zespół z Czerwieńska, który przyjechał bronić się całym zespołem nisko na swojej połowie. W przerwie małe korekty, przyśpieszyliśmy grę, czego efektem było stwarzane przez nas sytuację. Zdobywamy 3 bramki, co jest najmniejszym wymiarem kary patrząc na ilość sytuacji szczególnie w ostatnich minutach meczu.
Zapraszamy do galerii zdjęć.                                                                             

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz