Sobota, 28 czerwca, w Żarach upłynęła pod znakiem potu, piachu i… uśmiechów. Aż 60 zapaleńców stanęło na starcie jubileuszowego Koleżeńskiego Cross Maratonu po Zielonym Lesie, gdzie wynik był sprawą drugorzędną – tu liczy się frajda, przygoda i kto ma najwięcej siły, żeby po wszystkim usiąść przy ognisku.
Biegacze mieli do dyspozycji sześć godzin i jedną pętlę – no dobrze, nie jedną, ale taką samą, powtarzaną do znudzenia. Każde okrążenie to 10 km lasu, podbiegów, zbiegów, i tym razem – piekielnego upału, który sprawiał, że Zielony Las chwilami przypominał bardziej Saharę niż miejsce na aktywny wypoczynek.
Ci, którzy się nie poddali (czytaj: nie stopili się po trzeciej rundzie), mogli liczyć na szacunek tłumu, wodę i… może miejsce na podium. Bo choć nagrodzono po trójce najlepszych pań i panów, to w tym biegu każdy, kto nie pomylił trasy i nie zasnął w paprociach, był zwycięzcą.
Na koniec – jak tradycja każe – ognisko, kiełbaski i opowieści z trasy („Mówię ci, tam był dzik, na serio!”).
Zajrzyjcie do naszej galerii – uchwyciliśmy momenty heroizmu, potu i radości.