Strona główna » Zostawili serducho na boisku, ale to nie wystarczyło. Promień Żary przegrywa z wiceliderem

Zostawili serducho na boisku, ale to nie wystarczyło. Promień Żary przegrywa z wiceliderem

przez Adam Sommerfeld

W niedzielę, 25 maja, w 31. kolejce rozgrywek Lubuskiej 4. ligi Promień Żary przegrał na własnym stadionie z ZAP Syreną Zbąszynek 0:2. Bramki dla gości strzelili Łukasz Trocholepszy i Nikita Sialava.
Wicelider przyjechał do Żar, żeby wygrać i najlepiej zbytnio się przy tym nie namęczyć. Plan wykonali w 100%.
Goście do meczu przystąpili w zmienionym, żeby nie powiedzieć, drugim składzie. Trener Radosław Nolka dał pograć zmiennikom, którzy zwykle grzeją ławę. I mało brakowało, a taka taktyka odbijałaby się Syrenie czkawką. Promień postawił pretendentom do awansu do 3. Ligi bardzo trudne warunki. Wysoki pressing i walka do upadłego zaskoczyła przyjezdnych, do tego stopnia, że nijak nie potrafili sobie poradzić z biegającymi jak nakręceni, zawodnikami Promienia. Dopiero pod koniec pierwszej części po błędzie Michała Łozińskiego i błyskawicznej kontrze ekipa ze Zbąszynka objęła prowadzenie.

Po zmianie stron podopieczni Piotra Makowskiego postawili wszystko na jedną kartę. Zaatakowali frontalnie. Bez ściemy i krygowania. Albo oni strzelą, albo im strzelą. Niestety mimo ogromnej przewagi i tytanicznej wręcz pracy w defensywie, nie udało się wykończyć żadnej akcji i sfinalizować jej bramką, tym bardziej, że arbitrzy przeszkadzali zawodnikom jak tylko się dało. Puszczanie brutalnych fauli i wyimaginowane spalone mnożyły się z każdą upływającą bezlitośnie minutą. Frustracja i bezsilność narastała. Nie da się bowiem wygrać z rywalami i sędziami jednocześnie, zwłaszcza, że Mateusz Tarnowy, Marek Wentland i Robert Mazurkiewicz reprezentują Podkolegium Świebodzińsko – Krośnieńskie, czyli to samo co Syrena Zbąszynek. Panowie znają się jak łyse konie. Familiarne traktowanie i zwracanie się do zawodników gości po imieniu było dla nich czymś normalnym. Koniec końców Promień bił głową w mur i niestety znów nadziali się na kontrę, którą wykorzystał Nikita Sialava i Syrena prowadziła już 2:0. Ten wynik utrzymał się do końca spotkania co oznacza, że Promień przed ostatnimi trzema meczami będzie pod ścianą. Żaranie, żeby się utrzymać w 4.lidze muszą wygrać wszystkie pojedynki i liczyć, że pozostałe mecze będą się układać po ich myśli. Czy to Mission Impossible?

-Kolejna porażka po niezłym meczy w naszym wykonaniu z resztą tak jak na Stilonie. W Gorzowie drużyna bardzo bobrze zareagowała na porażkę z Drezdenkiem i widać było że jest walka i zaangażowanie niestety tracimy punkty w końcówce meczu. Ze Zbąszynkiem też weszliśmy dobrze w mecz i stwarzaliśmy sobie sytuacje strzeleckie ale zawsze brakowało tego ostatniego podania czy strzału, natomiast przeciwnik wyprowadził dwie skuteczne kontry i kolejny raz tracimy punkty. Musimy poprawić naszą koncentrację jeżeli chodzi o grę obronną całej drużyny bo o ile w fazie bronienia nie tracimy goli to w momencie straty piłki na połowie rywala już mamy z tym problem i nad tym będziemy pracowali przed kolejnym bardzo ważnym meczem z Dębem

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz