Strona główna » Nie będzie domowych obiadków

Nie będzie domowych obiadków

przez imperia

W Szkole Podstawowej w Górzynie i w dwóch lubskich podstawówkach posiłki będą przygotowywane przez prywatną firmę. Rodzice obawiają się, że nie będzie ich stać na ciepły obiad dla dzieci.
„Zamknięcie stołówek odbierze naszym dzieciom ciepły posiłek, którego bardzo potrzebują, gdy rozwijają się i dorastają. Posiłek w szkolnej stołówce kosztuje 1,50 zł, więc cena jest naprawdę niewielka” – przekonują rodzice. Argumenty ekonomiczne nie trafiają im do przekonania. „Burmistrz szuka oszczędności, więc dlaczego daje sobie 1.200 zł podwyżki? Za te pieniądze, obiady przez cały miesiąc jadłoby 30-40 dzieci” – wytykają.
 
Musimy zmieścić się w budżecie
Zmiany dotyczą lubskiej „Jedynki” i „Trójki” oraz szkoły w Górzynie. – Tłem są naturalnie przyczyny ekonomiczne. Takie decyzje są trudne, ale wobec budżetu, jaki otrzymaliśmy, właściwie niezbędne – mówi Dariusz Sidelnik, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3. – Zdajemy sobie sprawę, że cena posiłku wzrośnie. W tej chwili jest symboliczna i wynosi 1,20 zł. W szkole uczy się 307 uczniów, w tym 208 korzysta z obiadów. Opieka społeczna finansuje posiłki 123 dzieciom. Dla rodziców tych ostatnich zmiana nie ma wielkiego znaczenia, pozostali jednak muszą się liczyć z większymi wydatkami. Szkoła na likwidacji stołówki w dotychczasowej formie zaoszczędzi 130-140 tys. zł rocznie.
 
Przynosili kwiatki
– „Wychowałyśmy” wielu absolwentów. Na koniec roku szkolnego przynoszą nam kwiatki, dziękując za pyszne obiadki. Często kłaniają się na ulicy, zdarza się, że ich nie poznajemy, bo dzieciaki rosną – mówi Danuta Kadłubowska, która w szkolnej kuchni przepracowała 20 lat.
–  Ja mam możliwość odejścia na emeryturę, koleżanka ma gorzej – dodaje. – Nie mam pojęcia, co dalej. W Lubsku brakuje pracy. Żal odchodzić po 19 latach – martwi się Elżbieta Kałużna, pomoc kuchenna.
 
Decyzja zapadła, kwity się poprawi
– Pracownicy otrzymali wypowiedzenia, więc decyzja jest ostateczna – stwierdza Izabela Sidelnik, wicedyrektor SP nr 1. Dodaje, że liczy na inicjatywę intendentki, która rozważa ewentualność przejęcia stołówki. Ma też nadzieję, że szkoła nie będzie musiała korzystać z cateringu, bo kuchnia została właśnie doposażona. – Nie mam wiedzy na temat finansowej strony tego przedsięwzięcia, bo nie jestem dyrektorem – wykręca się.
Intendentka przedstawia swoje obliczenia. – Niestety, taka działalność nie będzie rentowna, nawet przy podniesieniu ceny posiłku do 4 zł. Dlatego nie wezmę się za to – oświadcza Bożena Herc, zatrudniona w tej szkole od 31. lat. Nie wie, dlaczego oszczędności nie szuka się gdzie indziej. W Jasieniu ograniczono etaty księgowych, na tym dzieci nie ucierpiały. W lubskiej „Jedynce” w ciągu ostatnich czterech lat na doposażenie kuchni wydano ponad 120 tys. zł, tylko w ubiegłym roku zapłacono za nie 37 tys. zł. – Mamy mnóstwo nowego sprzętu. Część w ogóle nie była jeszcze użyta. Bo i po co? – pyta retorycznie.
Panie pracujące w kuchni oraz woźny nie ukrywają rozżalenia. – Tracimy pracę, a mamy rodziny. Dodatkowo czujemy się oszukani, bo dostaliśmy dwumiesięczne wypowiedzenia (do końca maja) i urlopy podzielone tak, by uniknąć wypłacenia nam świadczenia „wczasowego”(przysługuje wtedy, gdy urlop trwa minimum 10 dni, a pracownik zatrudniony jest do końca czerwca – przyt. red.) – zgodnie mówią Czesław Szklarski, Maria Jacyszyn i Marzena Zaród. – Skrócenie okresu wypowiedzenia jest możliwe pod warunkiem, że pracodawca likwiduje stanowisko i napisze, że pracownik otrzyma odszkodowanie za skrócony okres wypowiedzenia – informuje Łukasz Szpilski z Państwowej Inspekcji Pracy w Zielonej Górze. Takiej adnotacji w dokumentach zwalnianym nie ma, ale po wizycie dziennikarza w szkole, pracownicy dostali (21.04) nowe, tym razem trzymiesięczne wypowiedzenia z datą 31.03.2011.
 
Będzie audyt
– Decyzję o likwidacji podejmują dyrektorzy szkół, bo muszą racjonalnie gospodarować przydzielonym budżetem i ponoszą za to odpowiedzialność – informuje Krzysztof Czerniawski, naczelnik wydziału spraw społecznych z Urzędu Miejskiego w Lubsku. Urzędnik obiecuje, że sprawdzi zasadność zakupów sprzętu do kuchni. Być może trafi do przedszkoli.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz