– Jeśli starosta przeniesie szkołę do ośrodka dla głuchych, będziemy koczować w starostwie. Nie zgodzimy się – zapowiadają rodzice uczniów Zespołu Szkół Specjalnych w Żarach.
Szkoła specjalna w 2012 roku będzie przeniesiona na ul. Spokojną, gdzie znajduje się Ośrodek dla Dzieci z Wadami Słuchu i Mowy. Taką informację usłyszeli rodzice od starosty żarskiego. Na terenie ośrodka jest kilka budynków, z których jeden został już przeznaczony dla szkoły specjalnej. Dyrektorka Zespołu Szkół Specjalnych dostała już jego plan.
– Mam przyporządkować pomieszczenia, gdzie, co będzie. To nas bardzo zaniepokoiło. Starosta mi również potwierdził, że chce przenieść całą szkołę – mówi Alina Rapacz, dyrektorka Zespołu Szkół Specjalnych w Żarach. Rodzice i nauczyciele przyszli na sesję powiatu żarskiego (29.03.), by w obecności radnych zaprotestować przeciwko przeniesieniu.
– Mój syn ma alergię, a w budynku, do którego chcą przenieść szkołę, jest grzyb i pleśń. Nawet jeśli to wyremontują, to grzyba się nigdy nie pozbędą. Jeżeli do tego dojdzie, nie będę posyłała go do szkoły – zapowiada Zofia Mańkowska, która codziennie dowozi dziewiętnastoletniego syna autobusem z Piotrowa.
– Ośrodek jest daleko, a nie wszyscy rodzice mają samochody. Poza ty, wielu nauczycieli wychodzi z dziećmi do sklepów, na rynek, żeby nauczyć je życia wśród ludzi. Na Spokojnej będą całkowicie odizolowane. No chyba, że właśnie o to chodzi – dodaje Stanisława Piotrowska, której osiemnastoletnia córka od dziesięciu lat chodzi do ZSS. – Tam nie ma stołówki, sali gimnastycznej. Obiecują windy, likwidację barier. Tylko nikt nie wie, ile to będzie kosztować.
Powiat miał wybudować nową szkołę. Takie były obietnice – mówią rodzice i na dowód pokazują ulotkę wyborczą Małgorzaty Issel, która jest obecnie przewodniczącą komisji oświaty w powiecie i członkiem Zarządu. W ulotce obiecuje wspieranie budowy nowej, spełniającej wszelkie wymogi szkoły.
– Łatwo pochylać się nad niepełnosprawnymi przed wyborami, a potem o nich zapominać i wciskać byle gdzie – dodaje Elżbieta Owsiana, której syn chodzi do ZSS.
Na wojennej ścieżce
A. Rapacz przypomina, że na obiecaną szkołę dzieci i rodzice czekają od dwunastu lat.
– To jest po prostu dyskryminacja – mówiła do starosty. – Przypominam, że dziesięć lat temu był pomysł umieszczenia szkoły w tym samym ośrodku, tylko że w budynku obecnej bursy. Ale zrezygnowano z tego, bo koszty były ogromne – dodała dyrektorka.
Sprzeciwiając się pomysłowi M. Cieślaka i wspierając rodziców w walce o nową szkołę, dyrektorka weszła na wojenną ścieżkę ze starostą. Zapewnia o chęci do rozmów i dyskusji, ale wątpi, by po burzy o szkołę, kolejny raz została wybrana na dyrektorkę placówki zarządzanej przez powiat.
– Kadencja mi się kończy i raczej już nie będę startować – stwierdza A. Rapacz. – Poza tym, myślę, że jak przeniosą szkołę, to i połączą z ośrodkiem.
Starosta Marek Cieślak mówi wprost, że A. Rapacz próbuje unicestwić pomysł, by – w domyśle – ocalić swoje stanowisko.
– Jesteśmy po jednej stronie – zwrócił się do rodziców starosta. – Ja też chcę, żeby dzieci miały dobre warunki i zapewniam, że będą miały, ale niekoniecznie musi być zachowana odrębność miejsca czy organizacji szkoły.
Rozwiane marzenia
W dyskusję włączyła się tylko trójka z dwudziestu radnych powiatowych – Edward Skobelski, Małgorzata Issel i Kazimierz Drozd. Ten ostatni, po swoim wystąpieniu, zebrał oklaski od rodziców.
– Te dzieci są już pokrzywdzone przez los. Trzeba stworzyć im dobre warunki, żeby wiedziały, że o nich również pamiętamy. Żeby nie było potem tak, jak z zamykanymi przedszkolami, czy domem starców w Żarach – powiedział. K. Drozd.
Danuta Madej, wicestarosta rozwiała jednak marzenia rodziców o nowej szkole.
– Pani dyrektor zgłosiła budynek o powierzchni 3 tysięcy metrów kw. Wybudowanie takiej szkoły kosztuje 15 mln zł. Nie stać nas na to. Teraz szkoła ma 500 m kw., na terenie ośrodka dajemy budynek, który ma 1,500 m kw. Ale jesteśmy otwarci na wasze propozycje związane z lokalizacją szkoły – powiedziała D. Madej.
M. Cieślak dodał, że w ośrodku są samochody, którymi można dowozić dzieci z dworca oraz internat, w którym część dzieci z najdalszych zakątków mogłaby zamieszkać. Wykluczył możliwość rozbudowy obecnej siedziby szkoły specjalnej, ze względu na zły stan techniczny budynku.




