– Kiedyś krzyczałaś: „Kochamy cię, prezesko” – wypomina Izabela Kumor-Pilarczyk. Teraz słyszy od dyrektor Renaty Jasieńskiej: – „Trzeba było szkoły nie zastawiać”. Awantura na walnym zebraniu rozpętała kolejną burzę wokół Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Żarach.
Przepychanki, trzaskanie drzwiami, nerwowe gesty towarzyszyły walnemu zebraniu członków stowarzyszenia Zakład Doskonalenia Zawodowego (w piątek,16.12.), które odbyło się w Gimnazjum im. Bojanowskiego w Lubsku. W obradach mogli wziąć udział wyłącznie ci delegaci, którzy przed drzwiami na salę otrzymali mandaty. Jak się okazało, nie wszystkim one przysługiwały. Organizatorzy nie przewidzieli bowiem udziału Izabeli Kumor-Pilarczyk, którą zamierzali odwołać z funkcji członka zarządu, oraz kilku innych osób, m.in. Krzysztofa Pilarczyka (dyrektor warsztatu szkoleniowo-produkcyjnego, prywatnie mąż I. Kumor-Pilarczyk), Sylwii Kumor (prodziekan wydziału pedagogiki ŁWSH, siostra I. Kumor-Pilarczyk), Dariusza Grabowskiego (przewodniczący komisji rewizyjnej ZDZ, powołanej w czerwcu na lata 2011-2014, której odwołanie również wpisano w porządek obrad) i Macieja Matusika (sekretarz komisji rewizyjnej).
– Na walnym nie padło ani jedno słowo dotyczące tej pani – zapewniła po zebraniu Renata Jasińska, dyrektor Zespołu Szkół w Lubsku, powołanego przez ZDZ. Z nieoficjalnych informacji dowiadujemy się jednak, że podczas zebrania odwołano zarówno I. Kumor-Pilarczyk, jak i komisję rewizyjną. R. Jasińska, komentując przepychanki przed zebraniem, zasugerowała, że I. Kumor-Pilarczyk brakuje dobrych manier i kultury.
Lista, policja i prokurator
Ci, którym zatrzaśnięto przed nosem drzwi, przygotowali formularz z listą osób, którym uniemożliwiono wejście na obrady. Nie wpuszczono ich mimo interwencji patrolu policji oraz próby wezwania prokuratora. Mundurowi porozmawiali najpierw z I. Kumor-Pilarczyk, potem w zamkniętym pomieszczeniu – z R. Jasińską oraz Andrzejem Molem z zarządu ZDZ.
Przechodząca obok z policjantami R. Jasińska usłyszała od I. Kumor-Pilarczyk: – Jak się teraz czujesz? Kiedyś krzyczałaś: „Kochamy cię, prezesko” – przypomniała. W odpowiedzi usłyszała od Jasińskiej: – Trzeba było szkoły nie zastawiać!
R. Jasińska, zapytana o komentarz do swoich słów, odmówiła odpowiedzi. Słowami „pierwsze słyszę” zaprzeczyła pogłoskom, że szkoły w Lubsku (Zespół Szkół Zawodowych i Gimnazjum im. Bojanowskiego, prowadzone przez ZDZ) pod jej kierownictwem przyniosły w ostatnich dwóch latach 1,5 mln zł strat.
– Szkoła była remontowana, stąd te wysokie koszty – wyjaśniła za to I. Kumor-Pilarczyk, która przed niemal dwoma miesiącami, w burzliwych okolicznościach, została odsunięta od obowiązków dyrektorki CED i odwołana z funkcji wiceprezesa ZDZ.
– W tej chwili prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w sprawie pani Kumor-Pilarczyk – informuje Jerzy Stawski, prezes zarządu ZDZ.
I. Kumor-Pilarczyk została również zawieszona w prawach członka stowarzyszenia, podobnie jak D. Grabowski. Zarząd ZDZ nie skomentował informacji o wysokich stratach szkoły, wyraził za to uznanie dla „profesjonalizmu i zaangażowania R. Jasińskiej, która skutecznie dba o wysoki poziom kształcenia w prowadzonych przez stowarzyszenie szkołach”.
Gdzie jest dyrektor?
Po odsunięciu I. Kumor-Pilarczyk, dyrektorem CED (a także Centrum Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli) został Jacek Kryszewski. Jak komentuje, w szkole nie działo się dobrze, bo gdyby tak było, słuchacze nie prosiliby o interwencję „Gazety Regionalnej”. – Nie myślałem jednak, że potoczy się to aż tak gwałtownie – mówi J. Kryszewski.
Dotychczas był kierownikiem szkoleń i – jak sam mówi – był przekonany, że szefem Zespołu Szkół Zawodowych i Gimnazjum im. Bojanowskiego w Lubsku była I. Kumor- Pilarczyk, a o tym, że dyrektorem jest R. Jasińska dowiedział się z prasy. W tej chwili, w ramach Centrum Edukacji Dorosłych, funkcjonuje Liceum Ogólnokształcące (dwu- i trzyletnie) oraz Studium BHP. Stopień zagmatwania w dokumentach jest zaś taki, że nowy dyrektor dotąd nie wie, kto jest dyrektorem liceum. – Naturalnie wiem, kto nim jest, ale miesiąc grzebiemy w dokumentach i jak na razie nie znaleźliśmy papieru, który formalnie to potwierdza. Nie wiem też, kto został zgłoszony do Kuratorium Oświaty jako sprawujący tę funkcję. Niestety, pani Kumor-Pilarczyk, odchodząc, nie przekazała ważnych informacji – dodaje J. Kryszewski.
– Bezpośrednio po moim odwołaniu ze stanowiska (2 listopada – przyt. red.) dyrektora CED i wiceprezesa ZDZ, byłam gotowa wszystko przekazać. Jednak ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i zaskoczeniu, po powrocie z Zielonej Góry zastałam mój gabinet zaplombowany, a były tam również moje rzeczy osobiste. Potem w tej sprawie nikt się ze mną nie kontaktował – odpiera zarzuty I. Kumor-Pilarczyk i dodaje, że sprawę swojego wypowiedzenia skierowała do Sądu Pracy.
Paczka z pieczątkami
– Musieliśmy zmienić plan zajęć w Centrum Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli, a to dlatego, że dokumentacja i pieczęcie przechowywane były w biurze obsługi klienta, mieszczącym się w dziekanacie ŁWSH i nie zostały przekazane wraz z odejściem I. Kumor-Pilarczyk. Po długich zabiegach i interwencji prezesa ZDZ, przesłano je z ul. 9 Maja na ul. Żagańską za pośrednictwem poczty. Zanim to nastąpiło, nie tylko nie było dokumentów świadczących o tym, w jakim stopniu zrealizowano program, ale brakowało nawet listy słuchaczy i pieczątek – opowiada Kryszewski.
Inaczej sprawa wygląda w opinii Urszuli Komarnickiej, która pracowała w CDZN i w momencie zmiany jego siedziby postanowiła zrezygnować z pracy. – Zarząd ZDZ nie zgodził się na moją prośbę o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, żądając najpierw zwrotu dokumentów, mimo tego, że wciąż pracowała moja przełożona, Sylwia Kumor, główny specjalista ds. szkoleń – mówi U. Komarnicka. – Do dziekanatu ŁWSH przyszła słuchaczka CDZN po dokumenty, bo w ZDZ powiedzieli jej, że je przetrzymujemy, a cała sprawa jest w sądzie. Uważam, że wygłaszanie takich opinii jest wielce szkodliwe dla CDZN – kończy U. Komarnicka. Wyjasnia, że akta do ZDZ zawiozła w połowie listopada, jednak gdy okazało się, że nie była to całość, pozostałe przesłała pocztą. Jej przełożona, S. Kumor, również postanowiła się zwolnić z pracy, a o przyczynach pisze w wypowiedzeniu skierowanym do prezesa. „Obecny dyrektor CDZN w mojej opinii nie posiada wiedzy, umiejętności, doświadczenia, kompetencji, jak również formalnych kwalifikacji do zajmowania stanowiska”.
– Rzeczywiście, pracuję tu stosunkowo krótko, ale sądzę, że prezes ocenił moje umiejętności, jestem też przekonany, iż posiadam odpowiednie predyspozycje – komentuje J. Kryszewski.
Zlikwidują ŁWSH?
Jak się okazuje, nie tylko słuchacze CED i CDZN mogą zostać z niczym. Kłopoty, także finansowe, ma Łużycka Wyższa Szkoła Humanistyczna. Potwierdza to zarząd ZDZ. – Oczekujemy na środki z Funduszu Spójności – wyjaśnia Wiesław Jamrożek, prorektor ŁWSH.
ŁWSH zalega Zespołowi Szkół Samochodowych w Żarach za wynajem pomieszczeń. O tym długu przedstawiciel uczelni rozmawiał z zarządem powiatu żarskiego. Ustalili terminarz spłat.
– Póki co uczelnia się z niego wywiązuje i spłaca dług – informuje Robert Nowaczyński, dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych.
Kolejna sprawa to nagłe zamknięcie przedszkola „Mały Łużyk”, które w Żarach, pod egidą ZDZ, działało zaledwie dwa miesiące.
Ale to nie wszystko. Krążą też plotki o likwidacji ŁWSH. Zapytany o to W. Jamrożek, zaprzecza i pokazuje pismo z 13 grudnia, sporządzone przez prawnika reprezentującego zarząd ZDZ, a skierowane do kanclerza ŁWSH, I. Kumor-Pilarczyk, w którym zarząd wzywa ją do „zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o zamknięciu jedynej wyższej uczelni w Żarach”.
– Nigdy nie rozpowszechniałam informacji na temat upadłości szkoły. ŁWSH to moje dziecko – zdecydowanie odpiera I. Kumor-Pilarczyk.



