Strona główna » Może się rozmyślą

Może się rozmyślą

przez imperia

Czy wszystkie sześciolatki pójdą do szkoły dopiero od roku 2013? Rodzice są zaniepokojeni, dyrektorzy szkół i przedszkoli zdezorientowani.
– Mam nadzieję, że jeszcze olśni te wszystkie mądre głowy, które nami rządzą – pani Ania, mama czterolatka, nie ukrywa swojej złości. – Jestem nauczycielką i obserwuję sześciolatki w szkole. Nie ma z reguły kłopotu z rozwojem intelektualnym, ale te dzieci emocjonalnie i społecznie często nie dają sobie rady – mówi. Martwi się, bo jeżeli najnowsze pomysły rządu wejdą w życie i sześciolatki obowiązkowo powędrują do szkół w 2013 r., a nie jak dotąd planowano w 2012 r., to dotknie to dzieci w wieku jej synka.
Grzegorz Żurawski, rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej, zaprzecza dotychczasowym zapewnieniom, że szkoły są gotowe na przyjęcie maluchów. Obowiązujące teraz przepisy zakładają, że dzieci 6-letnie pójdą do szkoły już we wrześniu 2012 r. Tuż przed wyborami gruchnęła informacja, że reforma zostanie przesunięta o kolejny rok. – Aby umożliwić wszystkim samorządom dobre przygotowanie, należy o rok wydłużyć okres, w którym to rodzice podejmują decyzję o rozpoczęciu edukacji szkolnej dzieci sześcioletnich – tłumaczy rzecznik MEN.
 
Kto zdecyduje w tym roku?
Do trwającego właśnie roku szkolnego, to rodzice decydowali, kiedy ich pociechy pójdą do pierwszej klasy. Do szkół trafili więc już pierwsi sześciolatkowie. – Z żalem obserwuję, że decyzje rodziców głównie spowodowane były obawą, że w kolejnym roku szkoły będą przepełnione. Niestety, najmłodsze dzieciaki nie zawsze wiedzą, jak rozwiązywać, nowe dla siebie, szkolne problemy, z którymi się stykają. Staramy się pomagać możliwie jak najlepiej, ale szkoła to nie przedszkole, gdzie pani jest zawsze w pobliżu – tłumaczy nauczycielka z Żar.
Nowa propozycja ma dać rodzicom kolejny rok na zastanowienie, jednakże samej reformy nie wstrzymuje. Pięciolatki, które uczęszczają teraz do „zerówki”, od przyszłego roku, o ile pozostaną w przedszkolu, będą uczyć się tego samego drugi rok z rzędu. Rodzice załamują ręce w obawie, że dzieci będą się cofać, bojąc się z drugiej strony, czy ich decyzja o dalszej edukacji już w szkole nie będzie przedwczesna.
– Program do realizacji zatwierdza co roku dyrektor wraz z Radą Pedagogiczną. Można go tak skonstruować, by dzieci utrwalały wiedzę, nie nudząc się i jeszcze ją poszerzając – uspokaja Luiza Groszek, dyrektor żarskiego przedszkola „Groszki”.
 
Jesteśmy gotowi
Pełną gotowość na przyjęcie sześciolatków deklarowały wszystkie żarskie podstawówki już w maju, w trakcie spotkania z rodzicami, zorganizowanego przez Kuratorium Oświaty, władze miasta i Szkołę Podstawową nr 5.
– Zawieszona sytuacja utrudnia nam planowanie budżetu. Jeżeli obowiązek zostanie przesunięty o kolejny rok, to tak naprawdę nie wiemy, ile dzieci zostanie posłanych do szkół. Nie zmienia to faktu, że szkoła musi się przygotować, więc ponosi koszty związane z zakupem mebli, pomocy dydaktycznych, wyposażenia sanitariatów odpowiednich dla maluchów – mówi Marzena Mosakowska-Wrona, dyrektor SP nr 2 w Żarach.
Do końca kwietnia trzeba też zadeklarować, ile godzin dostaną poszczególni nauczyciele i czy potrzebne będą dodatkowe etaty. W „Jedynce” od września utworzone zostały cztery oddziały pierwsze, w 2012 r. miało być ich już siedem. – Teraz, w związku z zapowiadanymi zmianami, trudno przewidzieć rozwój sytuacji – słyszymy w szkole.
Dyrektorzy przedszkoli również nie mają powodów do zadowolenia. – Nie wiem, czy dzieci sześcioletnie pozostaną w przedszkolu, czy rodzice będą musieli je zapisać do szkół. To utrudni planowanie, bo do końca nie będzie wiadomo, ile będzie grup i czy znowu nie zabraknie miejsca w przedszkolach – zaznacza L. Groszek.
 
Ważna decyzja
Wśród rodziców sześciolatków trudno odnaleźć zwolenników wcześniejszej edukacji dzieci. Wahania ministerstwa odbierają jako kolejny sygnał, że nawet twórcy reformy nie są przekonani co do jej słuszności. – Moim zdaniem, pomysł posłania sześciolatków do szkół od początku był absurdalny. Mówię to przede wszystkim jako mama dziecka w tym wieku. Bo nie to jest najważniejsze, czy dziecko potrafi czytać, czy liczyć. Najważniejsze jest, by mogło sobie w nowej sytuacji, bardzo dla niego stresującej, poradzić – przekonuje L. Groszek.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz