W obliczu gigantycznego zadłużenia powiatu żarskiego (49 mln zł), starosta szuka oszczędności, gdzie tylko się da. Próby dopięcia budżetu momentami przypominają walkę Dawida z Goliatem. Można zadać sobie pytanie, czy Salomon tym razem naleje z pustego?
W poszukiwaniu oszczędności, starosta Marek Cieślak rozsyła po dyrektorach szkół ponadgimnazjalnych pisma nawołujące do zaciskania pasa.
Z pisma od starosty wynika, że dyrektorzy otrzymali czas do 25 listopada, aby podać pomysły na oszczędności. Mówi się, że najłatwiej będzie zwolnić niektórych pracowników – sekretariatów, księgowości czy sprzątaczki. Redukcja etatów nie ominie prawdopodobnie także nauczycieli. Spać spokojnie mogą jedynie nauczyciele przedmiotów zawodowych, których i tak brakuje.
– Nie wymagam od dyrektorów konkretnej kwoty. Otrzymali szerokie pole do popisu i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jeśli dyrektorzy dobrowolnie nie znajdą dodatkowych pieniędzy, to będziemy zmuszeni sami poszukać w szkołach oszczędności. Tylko że wtedy nie wszystkim się to spodoba. Każdy z nich powinien mieć tego świadomość – przestrzega M. Cieślak.
Wyrozumiali, uświadomieni
Najbardziej uświadomiony wydaje się dyrektor LO im. B. Prusa, Jarosław Kropski.
– Nie jest tajemnicą, że sytuacja budżetowa powiatu jest trudna i to normalne, że muszą się gdzieś znaleźć dodatkowe pieniądze. Na szczęście starosta nie naciska na nas, jak jego poprzednik, który wręcz zmuszał dyrektorów do zwalniania nauczycieli i pracowników administracji – tłumaczy wyrozumiale dyrektor „Prusa”. – Nie będzie u mnie żadnej redukcji personelu. Oszczędności będziemy szukać gdzie indziej, na przykład w podróżach służbowych. Pieniędzy, według mnie, można szukać tylko w działalności organizacyjnej szkoły – dodaje J. Kropski.
W podobnym tonie wypowiada się Robert Nowaczyński, dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych. – Zwalniać nauczycieli czy innych pracowników nie chcę. Robiłem to już pod przymusem poprzedniego starosty. Zresztą przez wchodzącą w przyszłym roku reformę systemu kształcenia zawodowego, część nauczycieli i tak będzie musiała odejść – mówi R. Nowaczyński. – Spotkałem się z osobami funkcyjnymi w mojej szkole. Omówiliśmy ten problem i doszliśmy do wniosku, że najlepszym sposobem na oszczędzanie jest inwestowanie w infrastrukturę, na przykład w szczelne okna, czy nową elewację. W ten sposób będzie można zaoszczędzić sporo pieniędzy na ogrzewaniu budynku. Chcemy też sprzedać salę gimnastyczną przy ul. Bohaterów Getta i sporą działkę za naszą szkołą – zapowiada.
Zwolnienia, redukcje
– Oszczędności będę szukać w zatrudnieniu nauczycieli. Będę musiała kilku zwolnić. Zmniejszę też wymiar etatów w administracji szkoły. Dalej będę wynajmować tereny szkoły, pomieszczenia klasowe, stołówkę i salę gimnastyczną – deklaruje Ewa Styś, dyrektorka Zespołu Szkół Budowlanych.
– U mnie w szkole jakieś pieniądze zawsze się znajdą. Mamy podpisany arkusz organizacyjny na ten rok szkolny, więc ewentualne oszczędności uda nam się uzyskać tylko z czterech miesięcy, od września przyszłego roku. Nauczycieli nie będę zwalniać, chroni ich Karta Nauczyciela. Zredukuję natomiast etat szkolnego psychologa, zmniejszę wymiar etatów w obsłudze szkoły. W sumie wydaje mi się, że będę miał dla starostwa około 12 tys. zł – zapewnia Krzysztof Neska, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych.
Na pograniczu
– Nie mam jeszcze pomysłu, skąd wziąć pieniądze. Wątpię zresztą, aby w ogóle udało się zrobić jakieś oszczędności. Finansowo moja szkoła jest na pograniczu, więc trudno będzie cokolwiek wskórać – nie ukrywa Arleta Śniatecka, dyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych.
– Będziemy się starali zdobywać dla szkoły pieniądze z zewnątrz. Chcemy realizować ambitne projekty i liczymy, że właśnie z nich pozyskamy dodatkowe fundusze. Redukcja zatrudnienia etatów nauczycielskich nie zależy ode mnie. Jeśli w przyszłym roku wejdzie rozporządzenie o realizacji nowych podstaw programowych, to zwolnienia niestety nie ominą pedagogów – zaznacza Alicja Bażańska, dyrektorka Zespołu Szkół Technicznych.
Radykalne rozwiązania
Nerwową atmosferę próbuje łagodzić Leszek Mrożek, naczelnik wydziału spraw społecznych w starostwie.
– Dzięki oszczędnościom, jakie powiat żarski poczynił od 2007 roku, sytuacja budżetowa, choć nadal trudna, jest pod kontrolą. Pismo do dyrektorów zostało wysłane w ramach ustalania budżetu powiatu na 2012 rok. W sytuacji zagrożenia kryzysem, wszyscy są zobowiązani oszczędzać – argumentuje Mrożek.
O problemach z budżetem i konieczności oszczędzania w szkołach dyskutowała komisja edukacji. Jej przewodnicząca, Małgorzata Issel,zdradza, że w rachubę wchodzić mogą radykalne rozwiązania. – Rozważaliśmy różne scenariusze. Na razie jesteśmy daleko od łączenia szkół czy ich likwidacji, jednak w przyszłości nie można niczego wykluczyć – nie ukrywa.
Sesja budżetowa zaplanowana jest na 29 listopada.




