Z Urzędem Miasta w Otyniu pożegnała się w grudniu skarbnik Krystyna Nadolska, która przeszła na emeryturę. Na odchodne otrzymała 130 tys. zł.
Wszystko zaczęło się od telefonu mieszkańca Otynia, który przedstawił się jako Roman.
– Czytam u was, że odeszła skarbniczka z Otynia. A proszę zapytać, czy odeszła z pustymi rękami. Bo raczej w samorządzie tak nie ma, dostaje się odprawy, a nawet pisaliście, że ekwiwalent za urlop. Jestem ciekawy, czy u nas ze skarbniczką było podobnie – podzielił się z nami swoimi uwagami pan Roman.
Krystynę Nadolską pożegnano na sesji w grudniu. Były kwiaty, łzy i tort. Szybko na jej miejsce powołano nową skarbnik, którą została Anna Pogorzelec.

Odwołanie skarbniczki w Otyniu: https://www.youtube.com/watch?v=WnOhd-zcCBc
W urzędzie spytaliśmy, czy K. Nadolskiej w związku z przejściem na emeryturę należała się odprawa. Rafał Stasiński, sekretarz gminy, odpisał nam, że w myśl obowiązujących przepisów każdemu pracownikowi samorządowemu, który przechodzi na emeryturę, należy się odprawa. Jej wysokość jest uzależniona od przepracowanych lat. Po 10 latach pracy należy się odprawa w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia, po 15 latach – trzymiesięcznego, a po 20 latach – sześciomiesięcznego.
Pani skarbnik dostała tę najwyższą. Urząd podliczył, że było to 97 tys. 680 zł brutto. Na tym jednak nie koniec, bo spytaliśmy także o niewykorzystany urlop. Okazało się, że odchodząca pani skarbnik miała go sporo, bo otrzymała ekwiwalent za niewykorzystane dni w wysokości 33 tys. 736 zł brutto. Razem to będzie ponad 130 tys. zł brutto na odchodne.
W Otyniu warto pracować
Jeśli chodzi o finanse, to okazuje, że w Otyniu warto pracować. Otóż odchodząca skarbnik zarabiała miesięcznie 16 tys. 280 zł. Natomiast A. Pogorzelec, która zajęła jej miejsce, zarabia 15 tys. 460 zł. Nie przysługuje jej telefon służbowy, auto służbowe ani ryczałt za dojazdy do pracy, ale tak jest niemal w każdym urzędzie.
W grudniu doszło także do wymiany skarbniczek w Kożuchowie. Okazuje się odchodząca skarbniczka Agnieszka Sobieniak zarabiała tam 12,7 tys. zł brutto, a jej następczyni (na razie na pół etatu) zarabia 6 tys. 265 zł brutto. Jak wskoczy na cały etat, to też będzie w granicach 12,6 tys. zł.

Odwołanie skarbniczki w Kożuchowie: https://www.youtube.com/watch?v=GB0GHDVhn70
O tym, że nie ma to jak w samorządzie, przekonuje przykład Arlety Korol, skarbniczki Bytomia Odrzańskiego, która kilka lat temu odeszła z gminy Bytom Odrzański, żeby spróbować swoich sił w sektorze prywatnym. Szybko wróciła do urzędu i u boku Jacka Milewskiego zarządzała finansami Nowej Soli. Dziś znów pracuje w Bytomiu Odrzański, gdzie zarabia ok. 14 tys. zł brutto miesięcznie.