Gmina Siedlisko zorganizowała spotkanie z mieszkańcami w sprawie wiatraków. Wójt Daniel Kołtun jest zwolennikiem ich budowy. – To dziejowa szansa dla gminy – przekonuje.
– Jestem zadowolony ze spotkania, bo przebiegło bardzo spokojnie i kulturalnie. Obawiałem się, że będzie inaczej, bo wiem jaka jest narracja w internecie, ile tam jest „fejków”, a przecież to jest podnoszenie bezpieczeństwa całej Polski, żeby mix był zachowany – mówi Daniel Kołtun, wójt gminy Siedlisko.
Na spotkaniu nie było inwestora. Zorganizowały je same władze, żeby urbanista mógł przedstawić, gdzie znajdują się tereny w gminie, na których potencjalnie takie wiatraki mogłyby stanąć.
– Na tym etapie to są tylko trzy obszary. Od początku jestem tylko za jednym, co mówię radnym i mieszkańcom. To teren na końcu gminy w szczerych polach, gdzie wiatraki absolutnie nikomu by nie przeszkadzały. Ale chciałbym, żeby to sami mieszkańcy zadecydowali gdzie powinny powstać – mówi D. Kołtun.
Wójt przywołuje gminę Żukowice. – Graniczymy z nimi. Byłem tam wielokrotnie. Zawsze jak widzę wiatraki na horyzoncie, to jadę w ich okolice i sprawdzam, czy je słychać, czy nie. Rozmawiam z mieszkańcami czy są uciążliwe. W Żukowicach robią projekt, bo chcą zwiększyć ilość takich instalacji – mówi.
– W telewizji często mówią o gminie Potęgowo, gdzie mają wiatraki, biogazownię i mieszkańcy są za, bo widzą, że nie ma w tym nic strasznego – mówi wójt. Zapowiada, że jak będzie trzeba to zorganizuje wycieczkę z radnymi do tej gminy.
W gminie Potęgowo (koło Słupska), obecnie działa 56 turbin, a ma ich być nawet 79. Wójt tej gminy wylicza, że coroczny wpływ do budżetu z tego tytułu to 4,6 mln zł.
– To może być dziejowa szansa dla naszej gminy. Przekonuje o tym radnych i mieszkańców – mówi D. Kołtun.