Wilki Żary w sobotni wieczór, 24 stycznia, podejmowały w hali MOSRiR przy ul. Zwycięzców lidera Dolnośląskiej III Ligi – Akademię Koszykówki Orły Wrocław. Rywal był z najwyższej półki i od pierwszych minut zrobił wszystko, by nikt nie miał wątpliwości, dlaczego to właśnie on przewodzi ligowej stawce.
Goście bardzo szybko narzucili swoje warunki. Grali twardo, wysoko bronili i skutecznie odcinali Wilki od łatwych punktów. Żaranom brakowało czasu, przestrzeni i spokoju – akcje rwały się, pod koszem pojawiały się błędy, a rzuty często były bardziej desperacką próbą niż przemyślaną decyzją. Przewaga Orłów rosła systematycznie, momentami przekraczając 25 punktów, a pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 61:40 dla przyjezdnych. Krótko mówiąc: lider robił to, co lider robić powinien.
Dwie różne połowy
Po przerwie Wilki wróciły na parkiet w zupełnie innym nastroju. Przy pełnych trybunach i głośnym dopingu gospodarze postanowili udowodnić, że koszykówka w Żarach to nie tylko miły dodatek do sobotniego wieczoru. Obrona stała się twardsza, pojawiła się energia i konsekwencja, a różnica punktowa zaczęła topnieć. W pewnym momencie Wilki zbliżyły się nawet na osiem punktów, co wyraźnie ożywiło halę i wlało odrobinę niepokoju w szeregi lidera.
Niestety, jak to często bywa w starciach z faworytem, im bliżej końca, tym bardziej dawała znać o sobie fizyka i ligowa rzeczywistość. W końcówce zabrakło sił, a Orły ponownie wrzuciły wyższy bieg, odjeżdżając gospodarzom na bezpieczny dystans. Ostatecznie Akademia Koszykówki Orły Wrocław wygrała w Żarach 104:88.
Wilki przegrały z liderem, ale po trzeciej kwarcie mogą przynajmniej powiedzieć, że przez chwilę Orły musiały spojrzeć w dół – a to już coś.



























































