Beata Kulczycka chce wydawać bezpłatny biuletyn. Ale mieszkańcy zapłacą za niego w podatkach. W tym roku pisemko ma kosztować 150 tys. zł. W przyszłym – nawet 450 tys. zł.
Prezydent Beata Kulczycka do pomysłu, że przymierza się do wydawania miejskiego biuletynu, przyznała się na sesji w kwietniu, ale zastrzegała, że to raczej temat na przyszły rok. Miesiąc później radni dostali uchwałę budżetową, w której przesunięto 150 tys. zł na stworzenie pisemka. Radni Klubu Jacka Milewskiego szybko ogłosili, że gazetka powstaje kosztem oświaty. Anna Rudnicka, skarbnik Nowej Soli, tłumaczyła na komisji, że owszem są to pieniądze z oświaty, ale wolne. W budżecie zaplanowano dodatkowe 150 tys. zł, bo nie było wiadomo, czy będzie istniał „fundusz pomocy”, z którego były opłacane „zadania związane z dziećmi z Ukrainy”. Fundusz funkcjonuje, kasa płynie, więc prezydent zdecydowała, że luźne 150 tys. zł przerzuci na biuletyn.
– Do oświaty dokładamy bardzo dużo środków i uważam, że na dzień dzisiejszy nie ma potrzeby dokładania kolejnych – stwierdziła A. Rudnicka.
To radzą sobie czy nie?
O biuletynie na komisji opowiadał radnym Łukasz Chybiński, rzecznik Urzędu Miasta w Nowej Soli. Pisemko ma być bezpłatne. Wydawane co dwa tygodnie w nakładzie 10 tys. sztuk, gdzie na 12 stronach będzie można przeczytać, jakie uchwały są podejmowane, o inwestycjach czy wydarzeniach kulturalnych.
Na największych osiedlach w Nowej Soli biuletyn miałby być roznoszony „na wycieraczkę”. Oprócz tego w aptekach, sklepach czy piekarniach miałby się pojawić koszyki z nowosolskim biuletynem.

Ł. Chybiński przedstawił radnym dane, z których wynika, że w Nowej Soli jest 10 tys. osób w wieku poprodukcyjnym. Ponoć 82 proc. z nich ma problem, żeby odszukać jakąś informację w internecie. Jak to zostało wyliczone? Ł. Chybiński tłumaczył, że profil miasta na Facebooku obserwuje 26 tys. osób, a 13 proc. z nich to są osoby w wieku 65 plus.
– To jest 3.300 osób. Jak od tych 10 tys. odejmiemy te 3 tys., to zostaje nam 7 tys. seniorów w Nowej Soli, którzy mogą mieć problem z dostępem do informacji, bo są analogowi – powiedział rzecznik.
Ł. Chybiński opowiedział, że codziennie w pracy widzi seniorów, którzy przychodzą do urzędu zasięgnąć informacji, dodatkowo wysyłane są prośby na piśmie (np. od Związku Emerytów), żeby stworzyć biuletyn.
Ciekawe, że kilka miesięcy temu Rada Miasta podniosła cenę biletu autobusowego kupowanego u kierowcy. Chciała w ten sposób przekonać pasażerów, żeby przeszli na bilet elektronicznych. Kiedy pojawił się argument, że seniorzy sobie nie poradzą, władze przekonywały, że starsi ludzie obecnie świetnie radzą sobie z płatnością elektroniczną i internetem.
Manipulacje w przestrzeni medialnej
Wabikiem dla radnych mają być strony poświęcone ich działalności.
– Państwa działania są dla ludzi ważne, macie bezpośredni wpływ na ludzi, ustanawiacie lokalne prawo. Mieszkańcy muszą o tym wiedzieć, a urząd powinien tego pilnować, żeby dowiedzieli się o tym w sposób rzetelny, bez żadnych wypowiedzi wyrwanych z kontekstu. Różnie to w przestrzeni medialnej bywa. W przestrzeni zamanipulowanych informacji pojawiało się sporo… – powiedział Ł. Chybiński.

– A może pan konkretnie powie – wtrącił się Piotr Szyszko, radny z Klubu Milewskiego.
– Jeżeli czuje się pan wywołany do tablicy, to choćby masowe zwolnienia w urzędzie miejskim, które były nieprawdą – odpowiedział rzecznik.
– 30 osób. Pan wie, jak to się odbywało, bo ja z wieloma osobami rozmawiałem – powiedział P. Szyszko.
Dyskusję uciął przewodniczący Daniel Roguski, który zagroził P. Szyszce, że jeżeli jeszcze raz zabierze głos bez zgłoszenia, to zostanie go pozbawiony. Radny zbagatelizował ostrzeżenie i w dalszej części komisji chwycił nagle za mikrofon. D. Roguski odebrał mu głos. P. Szyszko pisał więc wiadomości na kartce i pokazywał radnym. Jedna z tych wiadomości brzmiała: „Przedszkola robią festyny, żeby dorobić!!!”, co miało wskazywać, że w oświacie są potrzeby finansowe.
Tyle co „Krąg”
Na co ma iść te 150 tys. zł? Druk, skład, kolportaż ma kosztować 58,6 tys. zł, przygotowanie makiety 2,5-3 tys. zł, wynagrodzenia – 76,4 tys. zł, w tym jest utworzenie etatu redaktora prowadzącego, 15 tys. zł ma iść na sprzęt.
Radny Wojciech Olszewski, który kiedyś był redaktorem naczelnym „Kręgu”, stwierdził, że nigdy sprzedaż tej gazety nie osiągała 10 tys. egzemplarzy, zastanawiał się więc, po co miasto brnie w tak wysoki nakład.

– Czy to nie będą przepalone pieniądze, bo ten biuletyn po prostu będzie leżał? – mówił.
Bożena Osińska próbowała sobie przypomnieć, ile kosztowało utrzymanie tygodnika „Krąg” przed likwidacją. Władze podawały wtedy kwotę 40 tys. zł miesięcznie, czyli ok. 0,5 mln zł rocznie.
Mirosława Głowacka (PiS) pytała, ile nowy biuletyn będzie kosztował w skali całego roku. Ł. Chybiński odpowiedział, że około 400 – 450 tys. zł.
– To ja powiem 500 – dodał W. Olszewski.
Decyzja odnośnie przekazania 150 tys. zł na biuletyn miała zapaść na sesji w czwartek (29.05.), która odbyła się już po zamknięciu gazety.