Prokuratura oskarża Janusza K., byłego prezydenta Zielonej Góry. Za jego rządów miasto wyremontowało na swój koszt kamienicę, a później z właścicielem podpisało umowę wynajmu na 10 lat. Zieloną Górę ten interes kosztował 15 mln zł.
Ta sprawa to jeden z tzw. trupów, który po wyborach wypadł z szafy w Urzędzie Miasta w Zielonej Górze. W centrum miasta, przy ul. Niepodległości, jest kamienica, która od niedawna stała się obiektem zainteresowania zielonogórskich prokuratorów. Śledczym wskazał na nią prezydent Marcin Pabierowski, po tym jak przejrzał umowy, które zawarł jego poprzednik Janusz K. Właściciel nieruchomości wielokrotnie wystawiał ją na sprzedaż, ale nie było zainteresowanych. Plotka głosiła, że nikt nie chciał tego budynku, bo wymagał remontów, a te znów – pozwoleń miasta. W 2022 roku kamienicę można było kupić za 6,5 mln zł. Cud stał się na początku 2023 r. Zjawił się nagle przedsiębiorca, który kupił nieruchomość. Co ciekawe, 20 stycznia 2023 r. ten właściciel rozmawiał z prezydentem K., a na początku marca była już gotowa umowa wynajęcia. Każdy z nas chciałby mieć taką umowę. Miasto wynajęło nieruchomość na 10 lat i zobowiązało się płacić 100 tys. zł miesięcznie za ten wynajem.To daje 1,2 mln zł rocznie i 12 mln zł w skali całej 10-letniej umowy. Na tym jednak nie koniec, bo miasto na własny koszt wyremontowało jeszcze kamienicę. Właściciel nie musiał się więc martwić o pozwolenia, a także o koszt robót budowlanych. Prace pochłonęły 2,6 mln zł. Jaką trzeba mieć żyłkę, żeby ubić taki interes?

Urząd w kamienicy umieścił kilka wydziałów (m.in. spraw społecznych, sportu i turystyki), znalazło się także pomieszczenie dla Lubuskiego Trójmiasta, Rady i Ambasady Seniorów, Biura Prasowego, Urzędu Stanu Cywilnego czy Miejskiego Rzecznika Praw Konsumentów.
Czuć było, że coś jest na rzeczy
O budynek w poprzedniej kadencji pytali radni KO, Janusz Rewers i Dariusz Legutowski.
– Pamiętam, że mieszkańcy zwrócili moją uwagę, że przeniesiono tam wiele spraw społecznych, a tymczasem starszym i niepełnosprawnym osobom ciężko było się dostać do środka, bo do kamienicy prowadziły strome schody. Pytałem urząd o ten wynajem, ale nikt mi nie odpisał. Wtedy pomyślałem, że chyba jest coś na rzeczy, a teraz okazało się co – komentuje J. Rewers.

D. Legutowski długo walczył o to, żeby miasto odpisało mu za ile wynajęło kamienicę. Chciał też, żeby ujawniono umowę, ale do czasu zmiany władzy była ona nieosiągalna.
– Pamiętam, że znalazłem w internecie ogłoszenie w sprawie sprzedaży tego budynku, za 6 mln zł. Prawnicy z miasta mówili nam, czemu my nie pilnujemy prezydenta. A przecież jako rada nie podejmowaliśmy w tej sprawie żadnej decyzji. To się działo za zamkniętymi drzwiami, w gabinecie prezydenta, a wszystkie dokumenty były przed nami ukrywane i nie odpowiadano na niewygodne pytania – mówi D. Legutowski. – Dobrze, że prokuratura zareagował, bo powinna być odpowiedzialność, za takie decyzje. Dobrze żeby inni samorządowcy wiedzieli, co grozi za takie nieodpowiedzialne gospodarowanie pieniędzmi publicznymi – dodaje radny.

Podjął jednostronną decyzję
Wśród radnych słychać głosy, że były prezydent czuł się tak bezkarny, że stracił w tej sprawie instynkt samozachowawczy, pod umową widnieje jego podpis.
– W styczniu 2023 r. były prezydent, pomimo posiadanej wiedzy na temat charakteru nieruchomości oraz konieczności poniesienia dalszych nakładów, bez porozumienia z nowym właścicielem nieruchomości podjął jednostronną decyzję o przygotowaniu umowy najmu części tej nieruchomości – mówi Ewa Antonowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Były prezydent usłyszał tylko zarzut niegospodarności, a to jest zagrożone karą do trzech lat więzienia. Śledczy zbudowali sprawę na wyliczeniach, że gdyby miasto wtedy kupiło kamienicę i ją wyremontowało, to byłoby kilka milionów taniej.
Próbowaliśmy skontaktować się z byłym prezydentem, ale nie odpowiadał na telefony i SMS-y. Udało nam się dowiedzieć, że początkowo nie chciał składać wyjaśnień na prokuraturze, ale w późniejszym etapie bronił się, że osobiście nie zajmował się negocjowaniem każdej umowy, bo miał zbyt dużo spraw w mieście i byłoby to niemożliwe. Czy w takim razie będzie próbował kogoś obciążyć w sądzie? To może nie wyjść, skoro prokurator ma dowód na podjęcie „jednostronnej decyzji” przez byłego prezydenta.

Czytaj także: Wójt grozi więzienie https://regionalna24.pl/wojt-grozi-wiezienie/