Najstarsi strażacy nie pamiętają takiej historii. Z komina budynku trzeba było ratować drapieżnika i jego ofiarę.
Właściciel budynku w Kumiałtowicach (gmina Brody) w czwartek, ok. godz. 20.30, usłyszał dziwny dźwięk w kominie, jakiś hałas, trzepotanie. Poszedł sprawdzić wyczystkę i własnym oczom nie wierzył. Zobaczył w niej drapieżnego ptaka. Wezwał strażaków. W kominie był ptak – puszczyk, ale siedział tam też… jeż.
– Mnie, owszem, w domu zdarza się świerszcze z wyczystki komina wypuszczać, ale tacy goście, to naprawdę nietypowa wizyta – uśmiecha się Paweł Mrowiński z Ośrodka Edukacji Przyrodniczej w Jeziorach Wysokich (gmina Brody).
Jak to się stało, że w kominie znalazły się tak odległe od siebie gatunki? Pojawiło się przypuszczenie, że jeż został upolowany przez puszczyka, który leciał, niosąc go w szponach.
– Puszczyki mają absolutny słuch. Być może jeż poruszył się w swoim legowisku, ten usłyszał go i upolował w stercie liści. Może puszczyk przysiadł na kominie, by rozerwać i zjeść swoją ofiarę. Tyle że musiał go trzymać oboma pazurami, więc nie było to dla niego wygodne -przypuszcza P. Mrowiński.
Mikołaj by się zmieścił
Wówczas to szczęśliwym trafem jeż się uwolnił i wpadł do komina.
– Święty Mikołaj, co to niedługo ma wskakiwać przez komin, by się tu zmieścił. A raczej uchodzi za takiego z dużym brzuchem – uśmiechają się strażacy.
A drapieżnik, nie chcąc utracić zdobyczy, zapikował za jeżem. I znalazł się w opałach.
– Jeż był w dobrej kondycji, od razu odbiegł. Ptakowi trzeba było pomóc. Został mu podany tlen, a potem przekazano go do lecznicy weterynaryjnej – relacjonuje asp. Dawid Lewandowski z żarskiej PSP.
– Jeż powinien sobie poradzić i znaleźć nowe legowisko. Samą historię włączę w katalog leśnych opowieści, których chętnie słuchają turyści odwiedzający nasz teren – dodaje P. Mrowiński.
Historia uczy, jak łatwo z drapieżnika stać się ofiarą. Zwłaszcza, gdy się zbyt ostro szarżuje.


