W najciekawszym meczu 15. kolejki IV ligi Sprotavia Szprotawa rozgromiła Dozamet Nowa Sól 4:0. Wszystkie gole padły w drugiej połowie.
Po wysokiej porażce w Gorzowie, szprotawianie bardzo chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, szczególnie, że grali u siebie. Sobotni mecz (8.11.) zapowiadał się arcyciekawie, bo do Szprotawy zawitał Dozamet, wspierany przez grupkę swoich szalikowców. Nowosolanie przyjechali wygrać i tym samym przełamać fatalną serię pięciu porażek z rzędu, w której nie strzelili ani jednego gola. A że przegrali z drużyną z dołu tabeli, mocno też zbliżyli się do strefy spadkowej. Na boisku nie było jednak widać u nich pomysłu na grę. Gospodarze od początku narzucili im swój styl i dyktowali warunki.
Głową w mur
Od pierwszych minut podopieczni Sebastiana Horodyskiego popisywali się szybkimi akcjami, które jednak kończyły się niecelnymi strzałami. Z kolei Dozamet szukał swoich okazji w kontrach. Po jednej z nich Jakub Łoziński uwolnił się Piotrowi Czarnieckienu ale ofiarna interwencja Dawida Stremeckiego uchroniła gospodarzy od niebezpiecznej sytuacji, w której zawodnik gości znalazłby się sam na sam z bramkarzem Sprotavii.
W 30. minucie strzał z ostrego kąta szarżującego w polu karnym Stanisława Antosika obronił bramkarz Tomasz Turkiewicz. Minutę wcześniej dośrodkowanie Leszna Jagodzińskiego do dobrze ustawionego w polu karnym Kornela Ciupki ubiegł obrońca Dozametu, przechwytując piłkę. Chwilę później Sprotavia stworzyła kolejną okazję, jednak strzał Macieja Rynga z narożnika pola karnego o centymetry minął słupek bramki nowosolan. Najlepszą szansę gospodarze mieli tuż przed przerwą, kiedy Leszek Jagodziński sprzed pola karnego huknął, ale bramkarz Gracjan Sieracki popisał się kapitalną paradą, wybijając piłkę.
Kornel szoł!
Gospodarze poprawili celowniki po przerwie. Wprawdzie w 58. minucie mający przed sobą tylko golkipera Dozametu L. Jagodziński posłał piłkę prosto w niego, jednak na tym indolencja gospodarzy się skończyła. „Worek z bramkami” rozwiązał Krzysztof Adamczyk, wpisując się na listę strzelców w 59. minucie. Rywale jeszcze dobrze nie otrząsnęli się po stracie gola, a już sześć minut później stracili kolejnego. Tym razem bramkarza Dozametu pokonał Kornel Ciupka. Kolegom pozazdrościł L. Jagodziński. I on znalazł patent na pokonanie golkipera gości. Nowosolan dobił w 78. minucie Ciupka, ustalając wynik na 4:0.
Po końcowym gwizdku szprotawscy piłkarze wykonali taniec radości, z kolei goście opuścili murawę ze spuszczonymi głowami. Czarna seria Dozametu wydłużyła się do sześciu porażek i koszmarnego bilansu bramkowego 0:11.


