Pyta radny powiatowy Jerzy Patelka, od niedawna prezes nowosolskiego oddziału Nowej Nadziei.
Jerzy Patelka do Rady Powiatu dostał się z list PiS-u i jest nawet w ich klubie, ale niedawno zaczął się wypowiadać w imieniu Konfederacji. Nam zdradził, że pół roku temu zapisał się do Nowej Nadziei i jest tam nawet prezesem oddziału nowosolskiego. Szybko wpisał się w narrację tej formacji, bo na ostatniej sesji przedstawił stanowisko „Konfy” dotyczące wojny i schronów.
Odniósł się w ten sposób do informacji, jaką radni otrzymali od pracowników starostwa zajmujących się zarządzeniem kryzysowym. Radni chcieli wiedzieć jak zostały wykorzystane rządowe środki dedykowane na ochronę ludności i obronę cywilną, które otrzymało starostwo. Mowa o ponad 2 mln zł.
J. Patelka zapoznał się z „listą zakupów” i wywnioskował, że dla starostwa największym przewidywalnym zagrożeniem jest klęska żywiołowa.
– Wydaje mi się, że w obecnej sytuacji rozsądek nakazuje przygotować się na pełnoskalową agresję militarną ze wschodu – mówi radny i pyta: – Czy Nowa Sól jest gotowa na wojnę? Czy potrzebujemy schronu? Czy może znów jesteśmy silni, zwarci i gotowi? A może silni w gębie, zwarci przy korycie i gotowi do ucieczki – mówi J. Patelka.
Radny radzi, aby powiat i miasto w pierwszej kolejności zajęły się budową schronów, do których kable przesyłowe powinno się ciągnąć pod ziemią. Na wypadek zniszczenia elektrowni trzeba zakupić alternatywne źródła prądu, czyli agregaty.
– Co nam po fotowoltaice? Jak zbombardują nam elektrownię, to będziemy czekać, aż słońce wyjdzie? – pyta radny.
J. Patelka chce także, żeby w szkołach, ale także poza nimi uczono pierwszej pomocy i zachowania się w sytuacji kryzysowych. Jest za tym, żeby umożliwić szkołom średnim dostęp do strzelnic sportowych oraz wdrożyć program powszechnych szkoleń wojskowych.
– Za moich czasów mieliśmy przysposobienie obronne i chodziliśmy na zajęcia na strzelnicę do dawnego LOK-u. Dziś to Nadodrzański Dwór. Obecnie na terenie powiatu nie ma żadnej strzelnicy – mówi J. Patelka.
Doposażono magazyn
Do jego wystąpienia nikt się nie odniósł na sesji. Starosta Mariusz Stokłosa tłumaczy, że nie było takiej konieczności, a wszystkie informacje w tym temacie zostały przekazane radnym na wspólnej komisji. M. Stokłosa jest ostrożny przy przekazywaniu informacji dotyczących obrony cywilnej. Tłumaczy, że jest wyznaczone miejsce, które w kryzysowej sytuacji ma funkcjonować jako schron, ale nie można podać jego lokalizacji, bo to jest wiadomość poufna.
– Przecież za 2 mln zł nie wybudujemy schronu. W takich kwestiach jesteśmy uzależnieni od państwa. Jakie dotacje będziemy dostawać, takie zadania będziemy realizować – mówi starosta. Dodaje, że są zabezpieczone środki na szkolenia.
Starosta potwierdził, że za część pieniędzy został doposażony magazyn zrządzania kryzysowego. Kupiono m.in. agregaty. Dodał jednak, że samorządy zostały postawione pod ścianą, bo na dwa miesiące przed końcem roku budżetowego musiały szybko wydać środki, które dostały od rządu.