PSL rozesłał do swoich działaczy w terenie ankietę, w której pytał o ewentualną koalicję z PiS-em. Ludowcy z lubuskiego są temu przeciwni.
– To żadna sensacja – mówi Łukasz Porycki, dyrektor Agencji Mienia Wojskowego w Zielonej Górze. Sonda była rozsyłana we wtorek, 3.06., wieczorem. – Przede wszystkim to nie pierwsza ankieta, one pojawiają się raz na kwartał. W tej ostatniej było dwadzieścia różnych pytań, które miały wysondować nastroje w partii. Media skupiły się tylko na jednym pytaniu – zdradza.
Brzmiało ono: „Czy jeśli PiS i Konfederacja złożyłby propozycję PSL, by Stronnictwo utworzyło teraz z nimi rząd, w którym premierem zostałby Władysław Kosiniak-Kamysz, to czy PSL powinien taką propozycję przyjąć?”
Zobacz także:
Osiedle wojskowe w Zielonej Górze
Ludowcy z lubuskiego twierdzą, że większość zagłosowała przeciw takiej koalicji.
– Jestem pewny, że większość moich koleżanek i kolegów opowiedziała się za pozostaniem w koalicji z Koalicją Obywatelską – mówi Arkadiusz Dąbrowski, sekretarz PSL w woj. lubuskim. – Z nimi tworzymy Sejmik i doskonale pamiętamy 2015 rok, jak PiS przejmował władzę. Ja jestem najlepszym przykładem, zostałem zwolniony 21 grudnia przed świętami, żeby bardziej bolało. Kierowników biur powiatowych Agencji Restrukturyzacji odwoływali pocztą jednego dnia – dodaje. [paywall]
– Podejrzewam, że w naszym województwie 90 proc. działaczy opowiedziała się przeciwko koalicji z PiS. To jest jedyna partia, która zapowiedziała, że PSL trzeba zniszczyć. My naprawdę mamy dobrą pamięć i tabletek na Alzheimera nie używamy – mówi Ł. Porycki.
Anna Komar, szefowa PSL w powiecie nowosolskim, też wypełniała ankietę: – Nie wyobrażam sobie koalicji z PiS-em i podejrzewam, że większość działaczy w Lubuskiem też tak odpowiedziało – mówi.
Alibi dla Kosiniaka
Oprócz tego były także pytania o to, czy działacze wyobrażają sobie koalicję po wyborach z KO i Konfederacją, a także czy są za utrzymaniem koalicji 15 Października.
W KO patrzą na to na chłodno.
– Każde ugrupowanie ma sposób na komunikowanie się ze swoimi członkami, PSL wybrało formułę ankiet, zadają pytania, potem kierownictwo partii analizuje i podejmuje decyzje, więc nie widzę tutaj nic zdrożnego i nie zamierzam tego negatywnie oceniać – mówi Waldemar Sługocki, szef lubuskiej KO.
Nieoficjalnie od posłów KO słyszy się, że ankieta to alibi dla Władysława Kosiniaka-Kamysza, gdyby ktoś w partii mu zarzucił, że nie chce się dogadać z Jarosławem Kaczyńskim.
– PSL nigdy nie ułoży się z PiS-em. To jest rodzaj gry dla wyborców, którym Kosiniak-Kamysz będzie mógł powiedzieć, że obecne i przyszłe sojusze są podejmowane w porozumieniu z działaczami – słyszymy.
Odeślą Staszka na emeryturę?
PSL czeka gorący okres wyborczy.
W środę, 11.06., zapadła decyzja, kto będzie przewodził ludowcom w powiecie nowosolskim. W szranki stanęli obecna szefowa Anna Komar z Arkadiuszem Skoczylasem. Wygrała A. Komar stosunkiem głosów 22 do 11.
Natomiast na początku października PSL czekają wybory wojewódzkie. Niewykluczone, że ludowcy z lubuskiego pójdą śladami tych z zachodniopomorskiego. Tam poseł Jarosław Rzepa, który przez 14 lat przewodził strukturom wojewódzkim, powiedział „dość” i przekazał pałeczkę młodszym. Partii przewodzi tam teraz 47-letni Marcin Łapeciński.
– Powiew zmian na zachodzie zaczął się od zachodniopomorskiego. Czy dotrze do lubuskiego, to czas pokaże – mówi nam jeden z lubuskich ludowców.
W PSL słyszy się, że Stanisław Tomczyszyn może liczyć co najwyżej na kolegów z Żar i Żagania. Zarzuca mu się brak wizji, mizoginizm, a także smród ciągnący się z Mirocina. Podpadł też tym, jak ingerował w listy wyborcze do Sejmiku, a także tym, że po wyborach obsadzał najważniejsze stanowiska w województwie swoimi kolegami. W partii pamięta się też słowa śp. Jolanty Fedak, że „poseł nigdy nie powinien być szefem partii, bo nie ma go na miejscu”.